"Netflix" i "kina" to dwa słowa, która niekoniecznie się ze sobą kojarzą, zwłaszcza ze względu na politykę szefostwa firmy, aktywnie stawiającego na streamingowe premiery, zaś na te wielkoekranowe - prawie wcale. To się jednak zmienia - Netflix planuje wypuścić do kin kilka filmów, zanim trafią one do streamingu.

Doskonale pamiętam swój sceptycyzm, kiedy Netflix był ważnym zawodnikiem w grze o Warner Bros. Wydawało się, że to właśnie czerwono-czarna platforma przejmie WB, ale ostatecznie okazało się, że tak się nie wydarzy. Ucieszyło mnie to z jednego powodu - nie ufałem Tedowi Sarandosowi, który wyrobił sobie w branży wizerunek jawnego przeciwnika wielkiego ekranu, tak bardzo dostrzegającego streamingowy potencjał, że zapominającego o prawdziwej filmowej magii, którą daje pobyt w kinie.
Netflix pokaże zarobki z kinowego box office'u. To nowość
Ten sezon jest dla Netfliksa w pewnym sensie rekordowy. Zdaje się, że Sarandos i spółka długo wzbraniali się przed przyznawaniem niektórym filmom kinowych premier, ale ostatecznie ulegli. Szlak w tym temacie niewątpliwie przetarła Greta Gerwig, która po długich negocjacjach wywalczyła dla reżyserowanej przez siebie "Narnii: Siostrzeńca czarodzieja" premierę w kinach IMAX na całym świecie. Ma się to wydarzyć 12 lutego, zaś do oferty Netfliksa film planowo trafi 2 kwietnia.
Teraz okazuje się, że, jak donosi Variety, Netflix nie tylko delikatnie bardziej otwiera się na kinowe premiery, ale również ma plany w postaci raportowania swoich przychodów z box office'u. To dość duża rzecz - tak jak zwykle ekscytujemy się tym, ile dany film zarobił, w jakim tempie, który rekord pobił, czy się sprzedał, tak w przypadku produkcji Netfliksa praktycznie to się nie dzieje - są one przede wszystkim nastawione na streamingową oglądalność, wyświetlenia i siłą rzeczy nie mogą mieć podobnych zarobków, co jakikolwiek film kinowy. Serwis słusznie zauważa, że Netflix, uznawany za podmiot, który raczej chciał burzyć to, co dotyczy wielkiego ekranu i uważa go za przestarzały, teraz będzie działał zgodnie z jego prawidłami.
Według informacji portalu, dane dotyczące zarobionych w ramach box office'u pieniędzy, zostaną ujawnione w przypadkach sześciu filmów, które doczekają się premiery kinowej. Mowa tutaj o takich tytułach jak:
- "The Mosquito Bowl" (amerykańska premiera kinowa: 30 października) - opowieść o młodych gwiazdach futbolu amerykańskiego, które po ataku na Pearl Harbor zaciągają się do wojska - w obsadzie m.in. Bill Skarsgard, Nicholas Galitzine, Ray Nicholson
- "Charlie kontra Fabryka Czekolady" (amerykańska premiera kinowa: 5 listopada) - animowana historia, nieco odmienna od tego, co znamy z filmu - w roli Willy'ego Wonki wystąpi Taika Waititi, w obsadzie też m.in. Nicola Coughlan, Kate Winslet, Kit Connor i Helena Bonham Carter
- "The Further Mis-Adventures of Cliff Booth" (polska premiera kinowa: 25 listopada) - kontynuacja losów tytułowego bohatera, znanego z "Pewnego razu...w Hollywood" i granego przez Brada Pitta, w reżyserii Davida Finchera i na bazie scenariusza Quentina Tarantino
- "Ink" (polska premiera kinowa: 8 stycznia 2027 roku) - film Danny'ego Boyle'a, przedstawiający kulisy rozwoju słynnego brytyjskiego tabloidu "The Sun" i współpracy Larry'ego Lamba z magnatem prasowym, Rupertem Murdochem. W rolach głównych Jack O'Connell, Guy Pearce i Claire Foy
- "Narnia: Siostrzeniec czarodzieja" (polska premiera kinowa: 12 lutego 2027) - adaptacja kolejnej powieści z serii C.S. Lewisa w reżyserii Grety Gerwig z Carey Mulligan, Danielem Craigiem i Meryl Streep w obsadzie
- "Czarna kula" (polska premiera kinowa: 19 lutego 2027) - epicka o trzech pokoleniach gejów, rozgrywająca się na różnych etapach czasowych w Hiszpanii, nagrodzona w Cannes wyróżnieniem za najlepszą reżyserię
Biorąc to wszystko pod uwagę, wciąż nie jestem zdania, że władze Netfliksa nagle przejrzały na oczy i pokochały kinową formę dystrybucji - co to, to nie, platforma na pewno będzie wciąż największym orędownikiem streamingu. Nie mam jednak wątpliwości co do tego, że premiery tych filmów będą dla giganta, jakim jest Netflix, sporym testem "w terenie", który pokaże, czy serwis na wielkim ekranie również potrafi przynosić zyski. Choć za wcześnie na konkretne dywagacje, myślę, że zwłaszcza pozwolenie na kinową premierę "Narnii" czy produkcji poświęconej Cliffowi Boothowi, może okazać się strzałem w dziesiątkę. Czas pokaże, czy tak się wydarzy.
Więcej o Netfliksie poczytasz na Spider's Web:
- Ile kosztuje Netflix w 2026 roku? Cena, plany, pakiety
- Serial gangsterski w jeden dzień przejął Netfliksa. Użytkownicy na nic tak nie czekali
- Najlepsza adaptacja Cobena od Netfliksa. Przegoniła uwielbiany thriller
- Użytkownicy Netfliksa żałują, że tak późno odkryli genialne sci-fi. Zasługuje na więcej
- Nowy thriller Netfliksa zaliczył jeden z najmocniejszych debiutów 2026 roku
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.