Prezent od Netfliksa. Wreszcie poznamy finał jednego z najlepszych seriali w ofercie
Doczekaliśmy się. W tym tygodniu ofertę Netfliksa nareszcie uzupełniły dwa ostatnie sezony wspaniałego serialu, jakim jest „Resident Alien” (dotychczas mogliśmy tam obejrzeć jedynie serie 1. i 2.). A dlaczego wspaniałego i skąd te wszystkie pozytywne opinie - które, niestety, nie przełożyły się na wysoki poziom oglądalności? Już wyjaśniam! I serdecznie zachęcam do rozpoczęcia tej przygody.

Ja wiem: ani opis, ani materiały promocyjne, ani zwiastuny „Resident Alien” nie sugerują specjalnie atrakcyjnego seansu. Tytuł pozornie zapowiada się na lekką, głupawą komedyjkę sci-fi z fatalnymi efektami. Nie dziwi mnie, że widownia nie dała mu szansy - a zarazem bardzo nad tym ubolewam. Bo gdy już odpalimy ten serial, wnet okaże się, że mamy do czynienia z zaskakująco ciepłą, inteligentną i emocjonalnie dojrzałą opowieścią o człowieczeństwie.
Punktem wyjścia jest historia kosmity, który rozbija się na Ziemi, przejmuje tożsamość pewnego lekarza z niewielkiego miasteczka w Kolorado i początkowo planuje doprowadzić do zagłady ludzkości. Życie wśród ludzi stopniowo zmienia jednak jego spojrzenie na świat. Poznając mieszkańców, ucząc się ich emocji, wad i zalet oraz budując z nimi coraz bliższe relacje, zaczyna kwestionować własną misję i odkrywa, że ludzie są znacznie bardziej skomplikowani, niż początkowo zakładał.
Resident Alien - pozycja obowiązkowa. Wszystkie sezony na Netfliksie
Gdy już ktoś wreszcie zdecydował się „Aliena” obejrzeć, reagował entuzjazmem (który odzwierciedlają oceny w różnych serwisach i agregatach). Serial od początku cieszył się bardzo dobrym przyjęciem zarówno wśród krytyków, jak i widzów, którzy chwalili przede wszystkim umiejętne połączenie humoru z dramatem. Słusznie.
Twórcom udało się bowiem stworzyć produkcję, która potrafi rozbawić absurdalnymi sytuacjami i błyskotliwymi dialogami, a chwilę później zaskoczyć autentycznie poruszającą sceną dotyczącą samotności, straty czy potrzeby przynależności. Kolejnym atutem serialu jest kreacja głównego bohatera w wykonaniu Alana Tudyka. Aktor bezbłędnie portretuje istotę próbującej zrozumieć ludzkie zachowania. Jego charakterystyczna mimika, nienaturalna mowa ciała i perfekcyjnie wyczucie rytmu komediowego sprawiają, że tytułowy obcy pozostaje jednocześnie zabawny, dziwaczny i, cóż, zaskakująco poruszający.
Świetnie wypadają też pozostali bohaterowie. Są ciekawie napisani i nie stanowią jedynie tła dla protagonisty. Przeciwnie: otrzymują własne, wiarygodnie i skrupulatnie rozwijane wątki. Dzięki temu serial tworzy atmosferę kameralnej społeczności, do której widz szybko się przywiązuje.
Co ważne: „Resident Alien” skutecznie unika schematów. Elementy sci-fi stanowią przede wszystkim pretekst do opowiedzenia historii o akceptacji, empatii, budowaniu relacji i poszukiwaniu własnego miejsca w świecie. Gwarantuję: to świetna propozycja dla wszystkich osób ceniących przemyślane komedie z sercem, nietypowych bohaterów oraz historie zgrabnie przeplatające science fiction z dowcipem i obyczajowym dramatem, które za fasadą lekkiej formy przemycają refleksje o naturze człowieka i relacjach międzyludzkich. Złoto!
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Hugh Jackman nie rozstanie się z Wolverine'em. Plany aktora są dalekosiężne
- Millie Bobby Brown walczyła o rolę w Marvelu. Nie udało się
- 3. sezon Silosa to dwa seriale w jednym. Recenzuję powrót hitu sci-fi
- Reżyser przyznał się do użycia AI w aż 100 ujęciach. Najwięcej w historii kina
- Serial Netfliksa sprawi, że przestaniecie ufać sąsiadom. Mocna rzecz
Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).