W sam raz na weekend Netflix dodał do swojej oferty film wojenny. "Niespotykane męstwo" nie jest co prawda produkcją nową, bo powstał na początku lat 80., ale dekady po swojej premierze wciąż dzielnie się broni. W zupełnie inny sposób podejmuje bowiem tematy, które potem wybrzmiewały jeszcze "Zaginiony w akcji" i "Rambo II".

Żeby dobrze zrozumieć czemu warto obejrzeć "Niespotykane męstwo", które właśnie pojawiło się na Netfliksie, trzeba sięgnąć do podręczników do historii Stanów Zjednoczonych (a przynajmniej Wikipedii). W 1975 roku zakończyła się wojna Wietnamie. Amerykanie wrócili z niej na tarczy. Poniesione podczas konfliktu zbrojnego rany jeszcze się porządnie nie zabliźniły, a kino już zaczęło je rozdrapywać. "Łowca jeleni" czy "Czas apokalipsy" sprawiły, że mit wojny jako czegoś heroicznego rozpadł się na drobne kawałki. Nie ma już żołnierza bohatersko ruszającego do boju z wrogiem, aby powstrzymać szerzenie się zła. Zamiast tego są ludzie zagubieni, wyczerpani, psychicznie rozbici, zupełnie nierozumiejący po co i dlaczego walczą.
Wszystko zmienia się w momencie, gdy w Białym Domu zamieszkuje Ronald Reagan. Po serii kolejnych kryzysów z poprzedniej dekady czyni on Amerykę ponownie wielką. Stany Zjednoczone są silne. Stany Zjednoczone mają rację. Kino szybko reaguje na tę narrację. Weteran wojny w Wietnamie z "Rambo: Pierwszej krwi" wciąż jest rozbity psychicznie, ma PTSD i jest niezrozumiany, ale poprzez przemoc odzyskuje kontrolę nad sytuacją. W finałowym monologu wybrzmiewają echa lat 70. - czuć w nim ból, bezradność, poczucie braku swojego miejsca w świecie. Ale przed jego wygłoszeniem główny bohater bierze sprawy we własne ręce. Skutecznie walczy z system, który go odrzucił. Bo to właśnie Teda Kotcheffa jest najważniejze.
Niespotykana męskość - film wojenny na Netfliksie
Takie też panowało przekonanie w społeczeństwie - że rząd wykorzystał żołnierzy, a po przegranej wojnie porzucił, pozostawił samym sobie. Weterani stali się zbędni, niepotrzebni, problematyczni. Nikt im nie pomógł, kiedy tego najbardziej potrzebowali. Ba! Krążyły nawet teorie, wedle których pojmani przez wroga Amerykanie wciąż są w Wietnamie przetrzymywani w specjalnych, tajnych obozach. Co więcej, politycy nic nie robią, aby tych zaginionych w akcji uwolnić i sprowadzić z powrotem do kraju.
Na tej teorii o POW (Prisoners of War) żeruje zrealizowany zaraz po "Rambo: Pierwszej krwi" film Teda Kotcheffa. Dostępne już na Netfliksie "Niespotykane męstwo" skupia się na losach ojca - emerytowanego pułkownika, przekonanego, że jego syn jest przetrzymywany gdzieś w Wietnamie. Po latach od zakończenia wojny Cal Rhodes nie traci nadziei na jego powrót. Ale skoro rząd nic nie robi, sam organizuje środki i ludzi, z którymi rusza do Laosu, aby go i przy okazji paru innych jeńców uratować. Sprowadzić amerykańskich chłopaków do domu.
Po "Niespotykanym męstwie" powstało jeszcze parę głośniejszych filmów o przetrzymywanych w Wietnamie amerykańskich jeńcach wojennych. W "Zaginionym w akcji" Chuck Norris w roli jednoosobowej armii przeprowadza misję ratunkową, serwując nam czystą ekranową rozwałkę. Wkrótce potem grany przez Sylvestra Stallone'a bohater w "Rambo II" (wyreżyserowanym już przez George'a P. Cosmatosa) wznosi tę samą fantazję do rangi mitu - symbolicznie wygrywa wojnę w Wietnamie, kanonizując ten motyw w kinie akcji.
O to w tej całej zabawie tak naprawdę chodzi. Filmy akcji podejmujące temat POW zmieniają koleje wojny w Wietnamie. Obracają porażkę w sukces. Mówią: patrzcie, wróciliśmy tam i tym razem zwyciężyliśmy. Pokazują Amerykę jako ponownie skuteczną, dlatego Ronald Reagan tak to kino szanował. Publicznie odnosił się nawet do "Rambo II", czyniąc jego bohatera symbolem działającej, sprawczej, silnej i twardej Ameryki.
Choć "Niespotykane męstwo" stało się prototypem kina o POW, Ted Kotcheff podąża w nim nieco inną ścieżką. Jego film jest bardziej realistyczny, brudny, surowy. Daleko mu do propagandy sukcesu. Reżyser skupia się przecież na konsekwencjach wojny w Wietnamie. Dlatego jeden z weteranów wciągniętych w misję ratowania jeńców nosi granat na szyi, aby w dogodnym dla siebie momencie móc popełnic samobójstwo. Ale rozpad psychiczny walczących żołnierzy to tylko część tej układanki. W końcu mamy też rodziny zaginionych - symbolicznie również poległych - Amerykanów. Odchodzącego od zmysłów ojca, czy zdesperowanego syna, stawiającego swoje życie na szali, aby uratować zniewolonego rodzica.
Bohaterowie "Niespotykanego męstwa" to mężczyźni rozbici, targani psychicznymi demonami, na wojnie z rządem. W filmie wprost przecież pada zdanie, że skoro politycy nic nie robią, oni muszą ubrudzić sobie ręce, aby sprowadzić jeńców do domu. W wiernej replice obozu ćwiczą więc przeprowadzanie swojej skrzętnie zaplanowanej misji. W przerwach zdarza im się tańczyć w rytm Sunshine of Your Love zespołu Cream, ale wietnamski kucharz zaraz ich nazywa "agents orange" - osobami toksycznymi, destrukcyjnymi, wprowadzającymi chaos. Ta z pozoru niewinna radosna scena podkopuje heroiczny mit powracających do Wietnamu weteranów.
Bo w "Niespotykanym męstwie" nie ma herosów. Genialny w głównej roli Gene Hackman nie jest człowiekiem walczącym o dobre imię Ameryki - destrukcyjną siłą przywracającą właściwy porządek. To stary wojskowy, dręczony poczuciem bezsensu nie tylko wojny w Wietnamie, ale i każdej poprzedniej wojny, w której brał udział on czy jego przodkowie. Jego rewersem staje się grany przez Patricka Swayze'ego syn ruszający na pomoc ojcu. Scott to młody chłopak również przecież dotknięty konsekwencjami konfliktu zbrojnego. To pokazuje ciągłość traumy, niszczącej kolejne pokolenia.
"Niespotykane męstwo" nie daje ukojenie. Finał nie sprowadza się do fanfarów i ogłoszenia zwycięstwa. Okazuje się słodko-gorzki. Z tego właśnie względu film Teda Kotcheffa staje się portretem patriotycznego bólu, wciąż rozciągającym się się pejzażem zniszczenia. Wojna w Wietnamie staje się w nim ciągle pulsującą raną, której nie da się zagoić nawet na poziomie fantazji. Dlatego produkcja nie daje o sobie łatwo zapomnieć. Drażni jeszcze długo po seansie.
Więcej o filmach wojennych poczytasz na Spider's Web:
- Ten film wojenny na Prime Video kopnie was z półobrotu. I zechcecie więcej
- Najbardziej bezczelny film wojenny XXI wieku robi dywersję na Netfliksie
- Najbrutalniejszy film wojenny roku wreszcie na VOD. To czysta frajda
- Użytkownicy Netfliksa nalegają, żebyś obejrzał genialny film wojenny. Coś więcej niż seans
- Ten film wojenny Netflksa wbije was w ziemię. Szykujcie chusteczki



















