W drugiej części przygód niezniszczalnego pogromcy nazistów twórcy odpinają wrotki. W "Sisu: Drodze do zemsty" jest tyle bezpardonowej akcji, że ledwo starcza miejsca na fabułę. O tym, jaką frajdę dzięki temu sprawia, niedługo będziecie mogli się sami przekonać. Najbrutalniejszy film wojenny zeszłego roku pewnym krokiem zmierza bowiem na VOD.

Dobrze nam już znany Aatami rozgromił nazistów i na spokojnie zdeponował całe złoto w banku. Teraz wraca więc w rodzinne strony. Tak jakby, bo po wojnie zmieniły się granice, więc jego dom stoi teraz na terenie Związku Radzieckiego. Główny bohater postanawia więc rozebrać swoją nieruchomość i odbudować w innym miejscu, w ojczystej Finlandii. Ledwo wyrusza w trasę z cenymi balami na pace, a już czeka go kontrola, która odbywa się pod czujnym okiem człowieka odpowiedzialnego za śmierć jego rodziny.
I to tyle z fabuły. Parę minut spokoju polegającego na wprowadzaniu nas w świat przedstawiony to cisza przed burzą. I to jaką! Scenarzysta i reżyser Jalmari Helander rozpętuje ją bardzo szybko i do samego końca filmu nie okazuje widzom litości. Dzięki temu w "Sisu: Drodze do zemsty" przestrzega naczelnej zasady sequeli, że ma w nich być szybciej, mocniej i bardziej, ale jednocześnie wpuszcza do swojej opowieści powiew świeżości. To nie jest odgrzewany kotlet, bo tym razem Aatami nie rozgramia już hord nazistów. Brutalnie rozprawia się z sowietami.
Sisu 2 - brutalny film wojenny zmierza na VOD
Przeciwnikiem Aatamiego okazuje się jeden z dowódców Armii Czerwonej. Yeagor Dragunov to nie byle kto. On też jest twardy, a grający go z wyższością Stephen Lang sprawia, że nawet widzów potrafi onieśmielić. Z niezachwianym spokojem patrzy na kolejne śmierci swoich towarzyszy, potrafi głównego bohatera przechytrzyć i beznamiętnie opowiadzieć mu, jak jego najbliżsi kwiczeli niczym świnie, gdy ich zarzynał. Najlepsze w nim jednak jest to, że na swoich usługach ma całe setki radzieckich żołnierzy. Ku naszej uciesze chętnie podrzuca mięso armatnie fińskiemu komandosowi.
Pędząc w swojej ciężarówce do nowej fińskiej granicy Aatami nie ma na pewno łatwo. Yeagor wyciąga przeciwko niemu cały arsenał na usługach Armii Czerwonej. Głównego bohatera atakują uzbrojeni motocykliści, samoloty i pojazdy pancerne. "Sisu: Droga do zemsty" podzielony jest na rozdziały, w których dostajemy tylko i wyłącznie bezpardonową akcję. Komandos zrobi wszystko, żeby przeżyć, zemścić się i odbudować własny dom. Żadna grawitacja ani logika mu w tym nie przeszkodzi. Helander zachowuje się jakby lekcje fizyki pobierał u "Szybkich i wściekłych". Ale czy ktoś będzie miał odwagę mu powiedzieć, że napędzany dynamitem czołg nie powinien robić fikołków zgniatając przy tym sowietów?
W "Sisu: Drodze do zemsty" przemoc jest komiksowa - przerysowana, przejaskrawiona i przeestetyzowana. Helander podaje ją z przymrużeniem oka, pławiąc się w absurdzie. Dzięki temu utaplany krwią Aatami przedziera się przez pociąg pełen sowietów (każdego oczywiście zabijając) prosto do bomby, na której przyjdzie mu się przelecieć. Innymi słowy: ten film może pochwalić się kreskówkowym odklejeniem od rzeczwistości. Totalny odlot.
Helander nie bierze jeńców, serwując nam jeden z tych rzadkich sequeli lepszych od oryginału. Przy "Drodze do zemsty" pierwszy "Sisu" to kino zachowawcze, wręcz powściągliwe (tak, widziałem jedynkę i biorę pełną odpowiedzialność za te słowa!). Co prawda ponownie reżyser po raz kolejny serwuje nam krwawą balladę o niezniszczalnym komandosie, ale większy budżet pozwala mu przekroczyć znacznie więcej granic. Jeśli więc poprzednio uczynił zabijanie nazistów znowu zabawnym, to teraz udowadnia, że zabijanie sowietów może być jeszcze zabawniejsze. A biorąc pod uwagę wojnę w Ukrainie, staje się też znacznie bardziej oczyszczające.
"Sisu: Droga do zemsty" zadebiutuje na platformach VOD w przyszły wtorek 13 stycznia.
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google|
Więcej o filmach wojennych poczytasz na Spider's Web:
- Prime Video czołgiem wjeżdża w nowy rok. Ten film wojenny was zmiażdży
- Ten film wojenny powinien lecieć w kinach. Ale w streamingu też ogląda się go jak Call of Duty
- To będzie najdziwniejszy film wojenny, jaki obejrzysz na VOD
- Widzowie wbici w ziemię przez najlepszy film wojenny Netfliksa
- Game over. Wojna dobija użytkowników Prime Video - recenzja






































