REKLAMA

Paulina Gałązka o roli w Pionku. Obawiała się o wygląd swojej postaci

Paulina Gałązka w serialu "Pionek" wciela się w Karolinę Engel. Aktorka opowiedziała nam o pracy na planie serialu, wspominając ubiór swojej bohaterki, który wzbudził w niej obawy.

paulina galazka wywiad pionek serial skyshowtime
REKLAMA

Serial "Pionek" jest już dostępny w serwisie SkyShowtime. Polska produkcja kryminalna na podstawie powieści Małgorzaty i Michała Kuźmińskich przenosi się na Śląsk, który staje się areną brutalnych morderstw. Sposób działania sprawcy przypomina o zabójstwach Normana Pionka, Wampira z Szombierek, który obecnie odsiaduje wyrok w więzieniu. Anka Serafin (Maria Dębska) i Bastian Strzygoń (Maciej Musiał) angażują się w sprawę i rozpoczynają śledztwo na własną rękę.

Bastian próbuje zdobyć informacje od Karoliny Engel, która jest związana z Pionkiem. O tej bohaterce rozmawialiśmy z jej odtwórczynią, Pauliną Gałązką.

REKLAMA

Paulina Gałązka - wywiad z odtwórczynią Karoliny Engel w serialu Pionek

Anna Bortniak: Chyba już zawsze będę pamiętać cię z roli Aśki z serialu "Pierwsza miłość". Nie wszystkim aktorom udaje się uwolnić od takich serialowych ról. Myślisz, że tobie się udało?

Paulina Gałązka: Mam to szczęście, że moja filmografia jest dość zróżnicowana. Tak, zagrałam po drodze w wielu głośnych polskich produkcjach i bardzo się z tego cieszę. Kocham to, co robię, i wciąż mam apetyt na więcej.

W "Pionku" wcielasz się w Karolinę Engel. Czy po przeczytaniu scenariusza ucieszyłaś się, że przypadnie ci właśnie ta rola?

REKLAMA

Bardzo się cieszyłam, bo ta postać jest złożona. Ma swoją traumę, którą przepracowała, a przynajmniej tak sądzi. Walczyła z nią, żeby móc stworzyć dom dla swojej córki i dbać o jej i swoją przyszłość. Kiedy poszłam na casting i spotkałam się - zresztą raz kolejny - z Maćkiem Musiałem, to cieszyłam się jeszcze bardziej, bo bardzo lubię z nim pracować. Zauroczyli mnie też reżyserzy, ponieważ byli doskonale przygotowani. Ten casting był właściwie jak próba, jak warsztaty, co było bardzo przyjemne. Szybko zapomniałam, że jestem na castingu.

Wspomniałaś, że Karolina to trudna i złożona postać, która przeszła traumę. Czy przez to było ci trudno później wyjść z tej roli?

Nie, absolutnie nie. Ja zawsze buduję postacie jakby nie na sobie, tylko na ich życiu. Nigdy nie zdarzyło mi się grać kogoś podobnego do siebie, więc nie odwołuję się do swoich wspomnień, tylko stwarzam wspomnienia tej postaci. Wyobraziłam sobie, jak ta dziewczyna musiała się czuć, kiedy zabito jej mamę i została sama z ojcem pijakiem. Musiała bardzo szybko dorosnąć i ogarniać dom odkąd miała 12 lat.

REKLAMA

Później stała się samotną matką, co też było bardzo trudne w tej małej społeczności, w której mieszkała.
Na pewno taka perspektywa była dla mnie łatwiejsza do zrozumienia, bo sama wychowywałam się na warszawskiej Pradze i wiem, jak to jest w tych kamienicach, że wszyscy wszystko o sobie nawzajem wiedzą. Rzeczywiście taki stereotyp, o którym Karolina mówi, że odkąd zabito jej matkę, stała się po prostu "córką tej od Pionka", przestała być Karoliną. Dlatego kiedy Bastian prowadzi swoje śledztwo dziennikarskie, tak bolesne jest dla niej rozdrapywanie tej rany.

Bardzo mnie zainteresowało to, o czym rozmawiałyśmy poza kamerami: wspomniałaś, że prowadziliście dyskusje na temat tego, jak Karolina ma być ubrana.

Tak, to były długie dyskusje, ale tutaj muszę powiedzieć, że instynkt naszej kostiumografki w pełni się sprawdził. Karolina nosi szare, sztuczne futerko, którego, szczerze mówiąc, trochę się obawiałam. Myślałam, że może nie będzie wyglądała tak, jak powinna wyglądać mama, ale później zrozumiałam, że to futerko nie jest czymś wulgarnym - bardziej pokazuje, że moja bohaterka stara się o siebie dbać. Po prostu jest kobietą, która w lumpeksie za małe pieniądze potrafi znaleźć coś bardzo fajnego. Ostatecznie pomysł z tym ubiorem okazał się być strzałem w dziesiątkę.

REKLAMA

W takim razie jak początkowo wyobrażałaś sobie wygląd Karoliny?

Myślałam, że będzie ubrana w taką kurtkę, może parkę, bo często widzę, że kobiety, które są cały czas w ruchu, pokonują drogę pieszo lub jeżdżą komunikacją miejską, mają właśnie takie kurtki z kapturem, żeby po prostu było im wygodnie. Ale wydaje mi się, że to futro nadało wyjątkowego charakteru.

Twoja bohaterka jest bardzo charakterna. Zauważyłam, że dobrze się czujesz się w takich rolach.

REKLAMA

Tak, często dostaję takie role, to prawda. To w ogóle bardzo ciekawe, bo na co dzień jestem dość łagodną osobą.

W "Pionku" musiałaś w pewnych momentach mówić po śląsku. Czy miałaś wcześniej styczność z tym językiem, czy musiałaś uczyć się swoich kwestii od podstaw?

Musiałam się nauczyć, choć miałam wcześniej styczność z tym językiem na planie "Diabła". Graliśmy wówczas w Górach Tarnowskich. Moja postać akurat nie mówiła po śląsku, natomiast inne postacie mówiły, więc trochę udało mi się osłuchać. Tutaj musiałam mówić po śląsku i to było ogromne wyzwanie. Na szczęście zaczęto nas przygotowywać dość wcześnie, więc mieliśmy kilka miesięcy. Potem na planie byli z nami konsultanci językowi, którzy są aktorami, więc mieliśmy świetną pomoc językową. I rzeczywiście muszę ci powiedzieć, że do ostatniego dubla cały czas dbaliśmy, staraliśmy się, żeby to wyszło jak najlepiej.

REKLAMA

Jaki dzień podczas kręcenia serialu najbardziej zapadł ci w pamięć?

Na pewno pamiętam swoją pierwszą scenę w serialu, bo było bardzo zimno. Pamiętam też zdjęcia w areszcie na Grochowie. Udało nam się porozmawiać z pracownikami i to było ciekawe doświadczenie.

Czy udział w "Tańcu z gwiazdami" wpłynął na to, jaką jesteś aktorką?

REKLAMA

Na pewno bardzo dużo mi dał. Tak zresztą mówili mi moi koledzy - Agata Kulesza, Sebastian Stankiewicz i Filip Bobek - że trening taneczny bardzo pogłębia świadomość ciała. Myślę, że najbardziej widać to w teatrze, ponieważ wtedy to ciało gra cały czas, bo cały czas masz plan ogólny. W filmie jednak jest tak, że często masz plan ogólny, ale często też masz zbliżenia, a w teatrze rzeczywiście czuć dużą różnicę.

Niebawem będziemy mieli okazję zobaczyć cię w filmie "Szwagier", który porusza temat przemocy domowej.

Zgadza się. To jest bardzo trudny temat. Długo czekaliśmy na stworzenie tego filmu - chyba aż pięć lat od momentu, kiedy powstał scenariusz. On też ewoluował. Film zgarnia nagrody na zagranicznych festiwalach, więc naprawdę jestem bardzo szczęśliwa, bo jest to kino niezależne, artystyczne. Wiele scen jest zrealizowanych w mastershocie [sceny kręcone na jednym ujęciu - przyp. red.], więc to był ogromny wysiłek dla całej ekipy.

REKLAMA

Myślisz, że "Dom dobry" rozpoczął dyskusję na temat przemocy domowej?

Absolutnie. Jestem wielką fanką tego filmu i wielką fanką roli Agaty Turkot. Wspaniała robota, bardzo przejmująca i bardzo ważna rola. To, jak ten film zadziałał na społeczeństwo, jest naprawdę krzepiące. Myślę, że to jest właśnie to, co kino powinno nieść ze sobą.

Zdjęcie główne: Bartosz Mrozowski/SkyShowtime.

Obserwuj nas w Google Discover
REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Anna Bortniak
Redaktor

Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA