Najlepszy polski film ostatnich lat. "Ziarno prawdy" - recenzja sPlay
Zawsze z obawą podchodzę do adaptacji. Tym bardziej, jeśli na warsztat brana jest książka autora, którego cenię i którego – co brzmi może nieco fanatycznie – jestem wyznawczynią. A tak rzecz się ma właśnie z prozą Zygmunta Miłoszewskiego, w której rozkochałam się ładnych parę lat temu, sięgając po powieść „Domofon”. Potem było „Uwikłanie”, „Ziarno prawdy” i „Gniew”. Trylogia o prokuratorze Szackim to jedna z lepszych rzeczy, jaka mogła się przydarzyć polskiej literaturze, bo pozwoliła spojrzeć na kryminał z nieco innej strony i udowodniła, że świetne, zaangażowane społecznie i historycznie opowieści mogą powstać także tutaj, a nie tylko na Półwyspie Skandynawskim.