"Guilty pleasure" to efekt nagonki i kulturowego zaufania. Nie jesteście wcale lepsi
Każdy z nas słyszał czasem o tzw. guilty pleasure. Wiele osób czuje przymus tłumaczenia, dlaczego lubią seriale, filmy czy muzykę, która spotyka się z powszechnym hejtem bądź kpinami. Nie musicie tak jednak robić. Ten kulturowy zamordyzm wynika głównie z nieuzasadnionego przekonania o swojej wyższości.
Kto się wstydzi „Przyjaciół” i „Harry'ego Pottera”? Polacy ujawniają prawdę o swoich popkulturowych guilty pleasures
Zjawisko grzesznej przyjemności używane w kontekście filmów, seriali, gier czy książek funkcjonuje w popkulturze od wielu lat. Nowy raport badawczy poświęcony guilty pleasure pokazuje jednak, że wśród wstydliwych tytułów wskazywanych przez Polaków nie brakuje niezwykle popularnych dzieł. Czyli oglądamy, choć uważamy je za fatalne?
Przy tworzeniu listy tych filmów, nie kategoryzowałem ich na dobre i złe. Są to pojęcia względne. Dobre mogą być złe, a złe mogą być tak złe, że aż dobre. Pewne jest tylko to, że jeśli po nie sięgniecie ubawicie się jak to słynne prosie z powiedzenia Zygmunta Kałużyńskiego.
Nienawidzisz serialu, który ogląda cała Polska? Albo lubisz film, na którym znajomi zasnęli? Można sobie z tym poradzić
W dzisiejszych czasach oglądanie seriali i filmów na platformach VOD to niemal kulturowy obowiązek. Co jednak zrobić, gdy wszyscy znajomi masowo oglądają „Grę o tron” czy „Stranger Things”, a my nie możemy znieść ich bohaterów? Podobne problemy nie zdarzają się wcale tak rzadko. Radzimy, co zrobić w takiej sytuacji.
Są takie seriale, które ciągle oglądamy, mimo iż zdajemy sobie sprawę z tego, że nie są najlepsze. Czasem nawet wstydzimy się przyznać do tych sympatii naszym przyjaciołom i rodzinie. Wciąż jednak jest coś w tych produkcjach, co sprawia, że trudno nam o nich zapomnieć. To może być jakaś postać, świat przedstawiony czy choćby sama przyjemność wracania na stare śmiecie.
5 seriali, które są dla mnie... "grzeszną przyjemnością"
Oglądam bardzo dużo seriali i większość z nich to dzieła w jakiś sposób wybitne, przełomowe lub angażujące. Na mojej liście znajduje się jednak kilka pozycji, o których wiem, że są po prostu słabe, ale i tak nie umiem się z nimi rozstać. Jest przynajmniej 5 widowisk telewizyjnych, które mogę określić mianem guilty pleasures.