Piosenka sposobem na smutki. Recenzja nowej płyty Lily Allen
Czwarty album studyjny Lily Allen, zatytułowany „No Shame”, niesie ze sobą ciężar niełatwych przeżyć artystki. Wiadomo jednak, że właśnie z takich wykuwane są najszlachetniejsze muzyczne dzieła. Czy tak jest i tym razem?
W maju pojawiło się kilka ciekawych albumów. Poniżej, czysto subiektywna, selekcja tych płyt z minionego miesiąca, które moim zdaniem były najważniejsze, najciekawsze, i najbardziej warte uwagi. Gotowi?
Myślicie, że te trzy psy (rasy ulubionej przez Królową Elżbietę II) i napis divide et impera na okładce Sheezus to przypadek? Albo co najwyżej zabieg czysto estetyczny? Otóż nie, okładka dobitnie wyraża zawartość płyty. Lily Allen to w końcu królowa brytyjskiego popu, która zawsze mówi (i śpiewa) to co myśli, mając głęboko w zadku opinię innych. Ta szczerość wypowiedzi odróżnią ją od konkurencji, Lily pisze swoje teksty, wylewając na papier swoje przemyślenia, nie jakiegoś tekściarza zatrudnionego za gruby hajs. I gdybym miał oceniać tylko liryczną warstwę, Sheezus byłoby genialną płytą, no ale nie jest.
Lily Allen powraca po pięciu latach. "Sheezus" udostępniony do odsłuchu
Najnowszy album angielskiej piosenkami Lily Allen światło dzienne ujrzy już na początku przyszłego tygodnia. Jednak wszyscy zainteresowani mogą zapoznać się z nim już dziś, ponieważ „Sheezus” został udostępniony do odsłuchu w iTunes Radio.
Rok w pełni, więc branża muzyczna kręci się na całego. W lutym miało premierę kilkanaście wyjątkowo ciekawych teledysków, które wyselekcjonowałem specjalnie dla Was. Zobaczcie, co piszczy w wideoklipowej trawie, i czym żył music biz w minionym miesiącu. Zapraszam.
Niegrzeczna Brytyjka wraca z urlopu macierzyńskiego! Lily Allen, która jako niepokorna 20-latka zrobiła karierę dzięki internetowi zapowiada kolejny album. Kto lub co tym razem zostanie zbesztane przez cięty język Lily?