Każdy weekend to doskonała okazja do podsumowania ostatnich zmian w ofercie platformy Netflix. Nowości z października zabiorą was w podróż do najdalszych zakątków wyobraźni.
"Ted 2" jest ostrzejszy od "jedynki". Ale wciąż bardziej żenuje niż śmieszy
Jeśli uwielbiacie żarty obracające się wokół narządów płciowych i fekaliów, jest spora szansa, że „Ted 2” przypadnie wam do gustu. W przeciwnym wypadku będziecie raczej zniesmaczeni i zdegustowani, a przede wszystkim – znudzeni.
Pierwsza część filmu „Ted”, opowiadającego o przygodach niegrzecznego pluszaka, nie była wcale tak ostra i kontrowersyjna, jak zapowiadano. I choć zarobiła prawie 550 milionów dolarów, twórcy wiedzą, że drugi raz to nie przejdzie – musi być bardziej ordynarnie, sprośnie i niestosownie. Właśnie taki jest najnowszy zwiastun sequela.
Konferencja TED (Technology, Entertainment and Design) pierwszy raz odbyła się 29 lat temu, ale dopiero od 1990 roku to wydarzenie ma miejsce każdego roku, w Kalifornii. To właśnie wtedy badacze z najróżniejszych dziedzin (także np. twórcy gier, czy przedstawiciele Google) dzielą się z publicznością swoimi pomysłami, wizjami i spostrzeżeniami. Co więcej, alternatywne, nieoficjalne spotkania oznaczone jako TEDx mają miejsce na całym świecie – w tym i kilkukrotnie w Polsce (m.in. w tym roku w Warszawie). I nie jest to zjazd nerdów, którzy opowiadają o odkryciu prehistorycznego pyłku na wiekowej skamielinie, ani o wpływie życia seksualnego muszek owocówek na zaburzenia globalnego mikroklimatu.
W oscarowy weekend wszyscy nagłaśniają klimat naburmuszonej gali. Cała nadzieja tkwi jednak w prowadzącym. Seth McFarlane nie stroni od ironicznych i ciętych monologów, w których nie oszczędza nikogo. Orange VOD postanowiło złożyć hołd temu historycznemu wręcz wydarzeniu wpuszczając na salony „Teda” – pełnometrażowego reżyserskiego debiutu komika.