Widzowie masowo atakują reżysera Spider-Manów. To jakiś absurd
Instagram Jona Wattsa, reżysera poprzednich trzech filmów o Spider-Manie, został dosłownie zalany hejterskimi komentarzami. Fani stanęli w jego obronie.

„Spider-Man: Całkiem nowy dzień” pobił w weekend rekordy box office'u, po raz kolejny pokazując, że Pajączek to najpotężniejsza marka w ramach Marvela. Sam Peter Parker jeszcze mocniej ugruntował swoją pozycję najpopularniejszego superbohatera na świecie, a jego przyszłość na wielkim ekranie rysuje się w jasnych barwach.
W nieoczekiwanym, absurdalnym wręcz następstwie rekordowego weekendu otwarcia filmu, instagramowy profil Jona Wattsa, reżysera trzech wcześniejszych produkcji o Pajączku („Homecoming”, „Daleko od domu” i „Bez drogi do domu”), został... zasypany hejtem.
Spider-Man: widzowie atakują reżysera
Niestety, z jakiegoś niezrozumiałego powodu część „fanów” postanowiła uczcić sukces nowej odsłony cyklu, wbijając na nieużywane od 2021 r. konto Wattsa i spamując na nim je obraźliwymi, pełnymi agresji komentarzami dotyczącymi wyreżyserowanej przez niego pajęczej trylogii.
I tak na przykład niektórzy pisali mu, żeby lepiej nigdy więcej nie wracał do Spider-Mana; inni narzekali nawet na sposób, w jaki realizował sceny bujania się bohatera na pajęczych sieciach. Bardzo przykro patrzeć, jak ludzie świętują sukces „Całkiem nowego dnia”, jednocześnie próbując poniżyć twórcę, który odpowiada za w gruncie rzeczy udaną (choć, rzecz jasna, niepozbawioną wad) i entuzjastycznie przyjętą przez te same osoby trylogię.
Co ciekawe, wszystkie filmy Wattsa zostały ocenione przez krytyków wyżej niż produkcja Destina Daniela Crettona - i niemal tak samo wysoko przez publiczność. Choć „Homecoming”, „Daleko od domu” i „Bez drogi do domu” nie zawierały wielu komponentów, które sprawiły, że „Brand New Day” spotkał się z tak dobrym przyjęciem, naprawdę trudno znaleźć jakikolwiek racjonalny, przekonujący powód, by atakować Wattsa za to, że położył fundamenty pod sukces docenianej „czwórki”.
Na szczęście wielu fanów stanęło w obronie reżysera. W komentarzach zaczęły pojawiać się liczne słowa wsparcia oraz podziękowania za pracę, jaką wykonał, wprowadzając Spider-Mana do Marvel Cinematic Universe po debiucie nowej inkarnacji bohatera w „Kapitanie Ameryce: Wojnie bohaterów” z 2016 r. Spider-Man Toma Hollanda od razu kupił serca publiczności.
„Wpadłem tu tylko po to, żeby powiedzieć, że bardzo podobała mi się twoja trylogia Spider-Mana - podobnie zresztą jak ten najnowszy film. To ty stworzyłeś podstawy, dzięki którym mógł wznieść się tak wysoko; nic z tego nie zadziałałoby bez tego, co powstało wcześniej
- napisał jeden z użytkowników Instagrama.
Inny dodał po prostu: Uwielbiam tę trylogię, proszę pana. Proszę nie słuchać trolli.
Fakt, że niektórzy widzowie obejrzeli film „Spider-Man: Całkiem nowy dzień”, a następnie natychmiast pobiegli na profil Wattsa, by go obrażać, wiele mówi o kondycji fandomów i internetu w 2026 r. Watts nakręcił wszystkie trzy produkcje w dość krótkich odstępach czasu; opowiedział o dorastaniu Petera Parkera w liceum i doprowadził jego historię aż do wielkiego spotkania różnych wersji Spider-Mana z alternatywnych linii czasowych. Znaczy się: Pajączków Toma Hollanda, Tobey’a Maguire’a i Andrew Garfielda.
CAŁKIEM NOWY DZIEŃ obejrzycie w kinach.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Netflix dodał najfajniejsze sci-fi poprzedniej dekady. Wciąż czekam na sequel
- Co się zdarzyło na Staten Island? Widzowie Spider-Mana 4 szukają odpowiedzi
- Disney+ dostarczył cudownie przeszarżowany thriller. Chcę nim oczy przecierać
- Jednak bez opóźnień. Wyczekiwane fantasy dotrze do nas na czas
- 64 lata czekaliśmy na jedną z najlepszych adaptacji literatury. Arcydzieło wreszcie w Polsce
Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).