REKLAMA

Aktorzy, którzy nie cierpią swoich ról i filmów. Jest ich sporo

Wielu aktorów może się pochwalić udanymi karierami, bogatymi w znakomite, obsypywane nagrodami tytuły. Spora część tych, których dziś uznajemy za najlepszych w swoim fachu, ma również na koncie złe role lub udział w filmach, powszechnie uznawanych za katastrofalne. Postanowiliśmy sprawdzić, kto ma tak bardzo złe wspomnienia ze swoich dawnych kreacji oraz filmów, które one firmowały.

aktorzy zaluja swoich rol
REKLAMA

Nawet najlepsi aktorzy mają swoje słabe momenty. Pierwszy z brzegu przykład? Robert De Niro, jeden z najwybitniejszych w swoim fachu, lubił rozmieniać się na drobne w komediach pokroju "Co ty wiesz o swoim dziadku?". Al Pacino wystąpił w "Jacku i Jill" (wszyscy pamiętamy dunkaccino), Robert Downey Jr. w "Dolittle". Czasami potrzeba szybkiego i dobrego zysku bierze górę nad jakością projektów - tak było, jest i będzie.

REKLAMA

Te role źle wspominają ich odtwórcy. Nie brakuje kultowych kreacji

Przykłady powyższego pokroju można mnożyć, ale po co się znęcać, gdy sami zainteresowani wiedzą, że ich role lub filmy są poniżej pewnego poziomu? Oto najgłośniejsze nazwiska aktorów, którzy zreflektowali się co do swojego udziału w słynnych filmach, z późniejszej perspektywy oceniają źle albo własne role, albo filmy, w których zagrali.

Robert Pattinson - Zmierzch

Robert Pattinson - kadr z filmu "Zmierzch"

Pattinsonowi na szczęście udało się wyrwać z szufladki, w której znalazł się grając Edwarda Cullena w kultowej sadze "Zmierzch". Choć z perspektywy czasu jest to niewątpliwie jedna z najbardziej pamiętanych ról w karierze aktora oraz w XXI-wiecznej popkulturze, sam Pattinson niejednokrotnie komentował swoją kreację, a także sam film, w sposób krytyczny. Twierdził, że fabuła "Zmierzchu" jest bardziej dziwna niż romantyczna, a próby potraktowania jego postaci poważnie miały kończyć się groźbami zwolnienia. Całe szczęście, że po "Zmierzchu" pokazał światu, że jest jednym z najlepszych w swoim fachu. Edwarda określał jako "najbardziej absurdalną osobę, a im więcej czytał scenariusza, tym bardziej nienawidził tego gościa".

Mark Wahlberg - Boogie Nights

Mark Wahlberg - kadr z filmu "Boogie Nights"

Pierwsza obserwacja na widok tego tytułu w zestawieniu: jak to możliwe? Mark Wahlberg, aktor generalnie dobry, ale mający na koncie sporo średniaków, gra główną rolę u Paula Thomasa Andersona. Jak tego nie lubić i jak źle to wspominać? Wahlberg jednak udowadnia, że można - w "Boogie Nights" wciela się bowiem w Dirka Digglera, gwiazdę filmów dla dorosłych. W 2017 roku przyznał, że ta kreacja jest w czołówce jego nieudanych wyborów zawodowych, a posiadanie rodziny zmieniło nieco jego perspektywę na role, które przyjmuje. Stwierdził wówczas: "Mam nadzieję, że Bóg jest kinomaniakiem i że wybacza, bo sam w przeszłości podejmowałem złe decyzje. "Boogie Nights" jest na szczycie listy".

Kate Winslet - Titanic

Kate Winslet - kadr z filmu "Titanic"

Tutaj kwestia jest trochę bardziej skomplikowana - Winslet nie nienawidzi "Titanica" jako takiego. Największy zarzut ma do samej siebie i z perspektywy czasu stwierdziła, że nie jest zadowolona z tego, jak zagrała słynną Rose. W wywiadzie dla The Telegraph z 2012 roku wspominała, że uważa swój amerykański akcent w tym filmie za okropny. "Przy każdej scenie myślałam sobie: naprawdę, naprawdę? Zrobiłaś to tak? O mój Boże..." - wspominała Winslet. Jak stwierdziła, ciężko ogląda jej się własne role, ale w przypadku Titanica pomyślała, że "chciałaby to zrobić jeszcze raz". Zgodnie z zasadą "no sequel" wyznawaną przez Leonardo DiCaprio szanse są raczej skromne, ale kto wie...

Colin Farrell - Miami Vice

Colin Farrell - kadr z filmu "Miami Vice"

Zanim powstanie nowe "Miami Vice" tworzone przez Josepha Kosinskiego, warto cofnąć się do tego z 2006 roku. Wówczas jedną z głównych ról, obok Jamiego Foxxa, zagrał Colin Farrell - dziś słusznie uznawany za jednego z najlepszych współczesnych aktorów, wielkiego emocjonalnego kameleona. W rozmowie z brytyjskim Metrem, w 2010 roku, Farrell przyznał, że nie lubi tego filmu, ale zarazem czuje się częścią problemu. "Nie podobało mi się to zbytnio - forma przeważyła nad treścią i biorę na siebie sporą część odpowiedzialności". Osobiście nie byłbym tak surowy - sam film i rola Farrella w mojej ocenie są naprawdę dobre, ale pokora zawsze jest w cenie.

Cher - Burleska

Cher - kadr z filmu "Burleska"

"Burleska" z 2010 roku dla wielu jest nie tyle kultowym, co pamiętanym filmem - przede wszystkim ze względu na udział dwóch wielkich gwiazd muzyki. Mowa oczywiście o Christinie Aguilerze oraz Cher. Druga z wymienionych w 2013 roku na łamach The Guardian mocno przejechała się po tej produkcji. "Jestem za stara, żeby być młoda, i jestem za młoda, żeby być stara. W "Burlesce", która była okropna, nie miałam żadnego obiektu westchnień, prowadziłam ten zespół, taka właśnie byłam [...] Zawsze było mi smutno, że to nie był dobry film". Cher zrzuciła sporą część winy na Steve'a Antina, którego nazwała "okropnym reżyserem", podobne określenie padło też wobec napisanego przez niego scenariusza.

Jennifer Garner - Elektra

Jennifer Garner - kadr z filmu "Elektra"

Są jeszcze na tym świecie popkulturowe dinozaury, które pamiętają, jak złym filmem był "Daredevil" z Benem Affleckiem (o którym zaraz). Otrzymał on spin-off, poświęcony jednej z najważniejszych postaci tego filmu, czyli Elektrze. Okazał się on finansową i jakościową klęską. Jeśli chodzi o stosunek aktorki do "Elektry", tu "wyoutował" ją jej były chłopak, Michael Vartan. Według jego wersji, Garner zadzwoniła do niego mówiąc, że film jest okropny, a musiała go zrobić, bo miała taki zapis w kontrakcie w związku z "Daredevilem". Cóż, współczujemy, ale i zgadzamy się z jej zdaniem.

Ben Affleck - Daredevil

Ben Affleck - kadr z filmu "Daredevil"

Skoro wywołaliśmy wilka, a raczej diabła z lasu, to nie na darmo. Dwa lata przed "Elektrą" świat poznał Bena Afflecka w nowym wcieleniu - Diabła Stróża, obrońcę Hell's Kitchen, innymi słowy: jako Daredevila. W 2016 roku aktor, w programie Time Talks, opowiadał o swojej innej komiksowej roli, w mającym akurat premierę "Batmanie kontra Supermanie". Temat "Daredevila" i tak się pojawił. Affleck, odpowiadając na pytanie o to, czemu zgodził się wcielić w Mrocznego Rycerza, uznał, że "zależało mu, by choć raz zagrać w jednym z tych [komiksowych] filmów i zrobić to dobrze, zrobić dobrą wersję. Nienawidzę Daredevila". Podzielam to podejście i stwierdzam, że Batman wyszedł mu 1000 razy lepiej.

Shia LaBeouf - Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki

Shia LaBeouf - kadr z filmu "Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki"

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce, Shia LaBeouf był powszechnie uznawany za młodego, perspektywicznego aktora, który zamiesza w Hollywood. W 2008 roku dołączył do obsady powszechnie uznawanego za najgorszy, filmu o Indianie Jonesie - mowa rzecz jasna o "Królestwie Kryształowej Czaszki". Niedługo później, bowiem w 2010 roku, aktor rozmawiał z LA Times, a wśród tematów pojawiła się kwestia jego udziału w kultowej serii. LaBeouf podszedł do sprawy mocno samokrytycznie. "Czuję, że zawaliłem sprawę z dziedzictwem, które ludzie kochali i cenili [...] Można winić za to scenarzystę i Stevena Spielberga, ale zadaniem aktora jest tchnąć w to życie i sprawić, by to zadziałało, a ja nie potrafiłem tego zrobić. Więc to moja wina. Proste.".

George Clooney - Batman i Robin

George Clooney - kadr z filmu "Batman i Robin"

Ujmując to BARDZO dyplomatycznie, George Clooney zupełnie nie podołał roli Mrocznego Rycerza, a sam "Batman i Robin" to paskudna, filmopodobna kreatura (wciąż używam lekkiego języka wobec tej produkcji). Na szczęście, legendarny aktor, wykazał się sporą dozą autorefleksji. Clooney od lat przeprasza za tę rolę. Nieraz twierdził, że był przekonany, że zniszczył tę serię, dopóki po latach nie doszło do przywrócenia jej z powrotem i zmiany (naprawcą, jak wiemy, skutecznym, okazał się Christopher Nolan). Clooney miał poczucie, że wówczas był to bardzo dobry ruch w karierze. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała to myślenie.

Halle Berry - Kobieta Kot

Halle Berry - kadr z filmu "Kobieta Kot"

Pozostając w świecie komiksowego kina, w 2004 na ekrany kin weszła "Kobieta Kot" z Halle Berry w roli głównej. Kilka lat wcześniej aktorka otrzymała Oscara, a także Emmy i Złoty Glob. Film Pitofa był dla niej katastrofalnym momentem, który nie uszedł uwadze gremium przyznającego Złote Maliny, czyli nagrody dla najgorszych filmów. Berry odebrała nagrodę osobiście, przyznając, że zagrała bardzo źle, ale generalnie podeszła do sprawy w sposób dość lekki. Po latach stwierdziła w rozmowie z Variety, że czuła, że to jej porażka, ale nie jest jedyną odpowiedzialną za ten stan osobą.

Megan Fox - Transformers

Megan Fox - kadr z filmu "Transformers"

Jak wiemy obecnie, poziom aktorskiego rozchwytywania Megan Fox obecnie nie jest zbyt wysoki. Aktorka swego czasu dość głośno wyraziła się na temat serii, której była częścią. W 2010 roku mocno skrytykowała kino tworzone przez Michaela Baya. "Nie chcę nikomu wciskać kitu. Ludzie doskonale wiedzą, że to nie jest film o aktorstwie". Przyznała równocześnie, że nie może narzekać na ten film, bo otworzył jej wiele drzwi i przyczynił się do jej kariery.

REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-15T11:21:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-15T06:15:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-14T10:15:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-14T07:31:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-14T06:12:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-13T20:11:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA