REKLAMA

Nowy Ali G atakowany z rasizm. Twórca odbija zrzuty

Sacha Baron Cohen to prawdopodobnie jedna z najważniejszych postaci współczesnego świata komedii. Aktor wykreował w swojej karierze wiele kultowych postaci, w tym Aliego G, który prawie ćwierć wieku temu doczekał się własnego filmu. Od niedawna wiadomo, że jeszcze w tym roku znów zobaczymy tę postać na wielkim ekranie. Mamy jednak zupełnie inne czasy, a odbiór planowanego powrotu jest, delikatnie mówiąc, niejednoznaczny.

ali g nowy film
REKLAMA

Przyznaję, przez długi czas nie byłem fanem stylu komedii, jaki reprezentował Sacha Baron Cohen. Prawdopodobnie przełomem był seans "Dyktatora", który przełamał mój sceptycyzm i wyzwolił ze mnie wystarczająco częsty śmiech, bym przekonał się i nadrobił produkcje z jego udziałem, z czego szczególnie do gustu przypadł mi oczywiście "Borat" i "Who Is America?". Oprócz wyjątkowej umiejętności rozbawiania publiczności, aktor wielokrotnie pokazał, że odnajduje się również poza stricte komediowym gatunkiem: zaserwował świetne, dramatyczne kreacje w "Nędznikach", "Sprostowaniu" czy "Alicji po drugiej stronie lustra". Teraz wraca tam, gdzie czuje się najlepiej.

REKLAMA

Ali G w nowej epoce. Scenarzysta broni filmu i jego bohatera

"Ali G: Kto ja jezdem?" to kontynuacja filmu Marka Myloda z 2002 roku, w którym główny bohater (Sacha Baron Cohen) jest liderem fikcyjnego gangu, który protestuje przeciwko zburzeniu lokalnego centrum rekreacyjnego, przez co zostaje on wciągnięty w wir politycznych działań i zostaje posłem do brytyjskiego parlamentu. W nowej odsłonie Ali G powraca po 20 latach, by nakręcić dokument z udziałem prawdziwych ludzi i odzyskać dawną sławę. Kamery towarzyszą mu podczas zajęć, spacerów ulicami miasta i występów telewizyjnych, często u boku będącej w ósmym miesiącu ciąży, dziewczyny.

Choć "Ali G: Kto ja jezdem?" wejdzie do kin dopiero za miesiąc (23 października), już stał się obiektem kontrowersji w przestrzeni publicznej. W zeszłym miesiącu poinformowano, że jedna z brytyjskich sieci kin nie będzie wyświetlać tego filmu, na co znaczący wpływ miała kampania sugerująca, że Sacha Baron Cohen będący reżyserem projektu, za jego sprawą utrwala rasowe stereotypy i wykorzystuje satyrę, by to robić. Jak poinformowało Deadline, grupa czarnoskórych brytyjskich komików dołączyła do frontu przeciw temu filmowi, twierdząc, że "utrwala stereotypy rasowe, umniejsza doświadczenie Afroamerykanów i zawłaszcza kulturę w sposób szkodliwy dla społeczności Afroamerykanów".

W obronie filmu stanął jeden z jego scenarzystów, Colton Dunn (również będący osobą czarnoskórą). Autor na łamach portalu stwierdził, że zarzut rasizmu wymierzony w głównego bohatera "Kto ja jezdem?" jest chybiony, a Ali G nie tylko nie jest rasistą, ale za jego sprawą można demaskować rasistów:

REKLAMA

Z mojego punktu widzenia Ali G nie jest postacią rasistowską. Ali G jest narzędziem do demaskowania rasistów. On pakuje się w najbardziej absurdalne sytuacje, a nie robi tego, bo jest rasistą. Wchodzi w te szalone miejsca, w których ludzie by go zabili, gdyby wiedzieli, co się dzieje. Nie sądzę, żeby robił to z rasistowskiego punktu widzenia. Dlatego się zgodziłem. Nie zgodziłbym się na współpracę z kimś, kogo uważam za rasistę, to sprzeczne ze wszystkim, co zrobiłem.

Wyraźnie widać, że nie tyle widownia, co również świat komedii i branża są wyraźnie podzielone ws. powrotu Aliego G. na wielki ekran. Z jednej strony mamy argumenty sugerujące, że bohater ten stworzył w Wielkiej Brytanii „wypaczone wyobrażenie o czarnoskórości”, a sam jest "reliktem dawnego pokolenia", z drugiej zaś uważam zasięg komedii Sachy Barona Cohena za wystarczająco szeroki, by nie twierdzić, że jego kreacja Aliego G uderza właśnie w tę grupę społeczną - bardziej wyśmiewa tych, którzy uważają się za jej część, mimo, że nie mają do tego podstaw. Czas pokaże, która strona tego sporu miała rację.

Film trafi do kin 23 października.

Obserwuj nas w Google Discover
REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA