REKLAMA

Arcydzieło czy jeden wielki chaos? Digger już dzieli widzów

"Digger" to film, który koncentruje na sobie uwagę widzów z wielu powodów. Jednym z nich jest aktorska szarża ukrytego pod charakteryzacją Toma Cruise'a, innym - komentarz dotyczący zagłady ludzkości. Przed premierą, prognozy wobec produkcji reżyserowanej przez Alejandro G. Inarritu nie były zbyt różowe. Niektórzy krytycy za oceanem mieli możliwość obejrzenia filmu i chyba dawno nie było tak podzielonych głosów.

digger film oceny krytycy
REKLAMA

Film Inarritu opowiada o Diggerze Rockwellu (Tom Cruise), najpotężniejszym człowieku na świecie, ekscentrycznym potentacie naftowym z Teksasu. Wkrótce dochodzi do tragedii w postaci katastrofy ekologicznej, wywołanej przez firmę Diggera i prowadzone przez nią odwierty. Gdy przed światem staje ryzyko globalnej zagłady, prezydent USA (John Goodman) zleca głównemu bohaterowi, by naprawił wyrządzone przez siebie szkody. Rockwell rusza na pomoc światu, ale przede wszystkim chce zrobić wszystko, by zostać uznany za zbawcę ludzkości.

REKLAMA

Arcydzieło czy jeden wielki chaos? Digger podzieli publiczność

"Digger", choć nie jest uznawany za najlepiej promowane dzieło we współczesnej historii kinowego marketingu, budzi emocje. Całkiem niedawno pojawiły się informacje prognozujące, że film Alejandro G. Inarritu z Tomem Cruisem może okazać się finansowym problemem dla Warner Bros., zwłaszcza biorąc pod uwagę, że budżet nieoficjalnie jest znacznie wyższy, niż się to deklaruje. Można zatem powiedzieć, że cała nadzieja pozostaje w odbiorze ze strony publiczności.

Choć w Polsce film wejdzie do szerokiej dystrybucji 9 października (w Stanach Zjednoczonych tydzień wcześniej), niektórzy amerykańscy krytycy mieli szansę przekonać się na własne oczy, czy było warto "przemalować" Toma Cruise'a na podstarzałego teksańskiego barona. Biorąc pod uwagę opinie, które można przeczytać, zdaje się, że film cierpi na pewne problemy i wyraźnie dzieli publiczność rozdartą między zachwytem a rozczarowaniem, jednak akurat aktor powinien spać spokojnie, jeśli chodzi o postrzeganie jego roli.

Courtney Howard pisząca dla Variety nie przebiera w słowach, chwaląc kierunek filmu i kreację Toma Cruise'a (i nie tylko jego):

REKLAMA

Iñárritu tworzy kino niczym beczka prochu, eksplodujące w palącym upale i olśniewające fajerwerki. Mistrzowsko porywająca, elektryzująca i odważnie pewna siebie satyryczna farsa. Tom Cruise daje genialny, odważnie ożywiony, mistrzowski występ. Riz Ahmed, wybitny!

Anne Thompson z IndieWire stwierdza, że masowa publiczność może nie przyjąć filmu dobrze, ale Akademia - jak najbardziej:

„Digger” A.G. Iñárritu to odważny i przepiękny film artystyczny, który nie zdobędzie uznania u mainstreamowej publiczności, ale najlepiej sprawdzi się dla Akademii, zwłaszcza w kategoriach rzemiosła i aktorów. Ale krytycy podzielą się w kwestii Cruise’a. Scena w amfiteatrze będąca majstersztykiem, może mu pomóc. Riz Ahmed jest świetny.

REKLAMA

Kristen Lopez z The Film Maven chwali aktorstwo, ale ma zastrzeżenia do sposobu narracji filmu Inarritu:

"Digger" to mieszanka. Zrozumiesz, co chce powiedzieć, a koncepcja jest interesująca, ale nie ufa wystarczająco publiczności, by pozwolić jej zrozumieć rzeczy na własną rękę. Riz Ahmed jest świetny. Kreacja Cruise’a jest solidna. Trudno robić satyrę, gdy absurd jest już tak oczywisty w rzeczywistości...

Dziennikarz filmowy Jonathan Sim chwali przesłanie "Diggera", choć krytykuje kierunek fabuły filmu:

REKLAMA

Ambitny film, który na pewno podzieli widzów. Tom Cruise daje NIESAMOWITY występ pełen energii. Film to ostrzeżenie przed zmianami klimatycznymi i ludźmi u władzy, którzy odmawiają ich powstrzymania. Stawki wydają się ostatecznie znacznie niższe, niż powinny, i naprawdę nie obchodzi cię żadna z postaci. Wszystko jest podkręcone do 11, i to męczy po pewnym czasie.

Joey Magidson z AwardsRadar twierdzi zaś, że rozmach filmu jest jego mieczem obosiecznym:

"Digger" to bałagan. Tom Cruise i Alejandro G. Iñárritu biorą tutaj ogromny rozmach, ale mimo świetnego projektu scenograficznego i zaangażowania w swoje wielkie wybory, niewiele tutaj działa. Cruise jest dobry, a Riz Ahmed to perełka, ale cholera, to nie było przyjemne.

REKLAMA

Roger Friedman z portalu Showbiz 411 jest prawdopodobnie najbardziej krytycznie nastawiony do tego, co zobaczył w filmie:

"Digger" jest rzeczywiście nieprzyjemny. To nie jest czarna komedia. Nie ma w nim nic śmiesznego. To coś w rodzaju mieszanki „Nie patrz w górę” i „Doktora Strangelove’a”. Występ Toma Cruise’a najlepiej sprawdziłby się w roli drugoplanowej, a nie głównej [...] John Goodman odstawia jakieś numery z „Hudsuckera” i wygląda na chorego. Wielu aktorów zmarnowanych. Tak, świetny design i produkcja... Przypomniało mi to „Babilon” i „Amsterdam”. Stracona okazja.

"Digger" w kinach od 9 października.

Obserwuj nas w Google Discover

REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA