„Gra o tron” stała się przestrogą. Pod koniec 5. sezonu serial HBO dogonił i wyprzedził materiał źródłowy George’a R.R. Martina - i właśnie wtedy wszystko zaczęło się psuć. Jednak Apple TV najpewniej uda się uniknąć podobnego zagrożenia w przypadku jednej ze swoich najbardziej wyczekiwanych ekranizacji. I potwierdza to sam autor oryginału - ojciec „Archiwum Burzowego Światła”.

Moment, w którym twórcom serialowej „Gry o tron” skończył się materiał do adaptowania, boleśnie rzucał się w oczy. Gdy showrunnerzy zaczęli rozwijać spisaną przez Martina fabułę po swojemu, wnet okazało się, że siłą produkcji były właśnie oryginalne pomysły pisarza - gdy ich zabrakło, postacie zaczęły tracić na spójności i zatraciły moralną złożoność, która wcześniej była jedną z największych zalet opowieści.
Twórcy coraz częściej starali się szokować, nawet jeśli widowiskowe zwroty akcji nie miały logicznego uzasadnienia. Skrócono także liczbę odcinków, co negatywnie wpłynęło na tempo narracji. Nie twierdzę, że już na poziomie 5. serii produkcja stała się kiepska czy nudna, ale ewidentnie i zauważalnie traciła na jakości z każdym kolejnym sezonem. W efekcie do dziś uchodzi za ostrzeżenie dla twórców adaptujących nieukończone serie.
Oczywiście wyprzedzenie oryginału nie zawsze musi skończyć się katastrofą. „Opowieść podręcznej” i „Pozostawieni” pokazują, że można zrobić to dobrze. Istnieje jednak zasadnicza różnica. Oba seriale opierały się na znacznie bardziej realistycznych historiach, pozbawionych rozbudowanego świata fantasy czy skomplikowanego systemu magii. Co więcej, bazowały na zamkniętych dziełach literackich, więc nie musiały rywalizować z książkami, które dopiero miały się ukazać.
To właśnie twórcy wysokobudżetowych produkcji fantasy o epickim rozmachu powinni zachować szczególną ostrożność. Na szczęście Apple TV ma bardzo niewiele powodów do obaw w przypadku planowanej adaptacji „Archiwum Burzowego Światła” Brandona Sandersona.
Archiwum Burzowego Światła - serial fantasy nie powtórzy błędów Gry o tron
I to nie tylko dlatego, że autor od lat słynie z niezwykłej regularności w wydawaniu świetnie ocenianych powieści! Otóż serial Apple’a będzie zabezpieczony na dwa sposoby. Pierwszy z nich wynika z konstrukcji samej historii, drugi - z bezprecedensowej umowy zapewniającej Sandersonowi ogromny wpływ na adaptację.
Dobrze się składa, że „Archiwum Burzowego Światła” nie trafi na ekrany zbyt szybko. Według obecnych planów projekt będzie realizowany w bardzo komfortowych warunkach. Sanderson potwierdził podczas MGM Comic Con 2026, że najpierw powstanie film „Z Mgły Zrodzony”, a dopiero później serial „Archiwum Burzowego Światła”. Szacuje się, że pierwsza ekranizacja może zadebiutować pod koniec 2028 lub na początku 2029 r., biorąc pod uwagę standardowy harmonogram realizacji widowisk fantasy z rozbudowanymi efektami specjalnymi. Jeśli tak się stanie, 1. sezon serialu prawdopodobnie nie pojawi się wcześniej niż w 2031 r. Sanderson będzie bowiem równocześnie zaangażowany w produkcję „Z Mgły Zrodzonego”, pisanie kolejnych książek oraz pełnienie funkcji showrunnera i scenarzysty serialu.
Jeśli każdy tom zostanie zaadaptowany jako osobny sezon, autor będzie miał jeszcze pięć sezonów na ukończenie pozostałych książek. Zakładając, że Apple TV będzie wypuszczać jeden sezon rocznie - co oczywiście nie jest pewne - oznaczałoby to, że szósty tom powinien ukazać się najpóźniej około 2036 roku. Mało prawdopodobne, że do tego czasu książka nadal nie będzie gotowa.
Co więcej, „Archiwum Burzowego Światła” ma jeszcze jedno zabezpieczenie - fabularny przeskok w czasie. Między piątym a szóstym tomem następuje znacząca przerwa w wydarzeniach, więc ewentualne wstrzymanie produkcji serialu nie musiałoby negatywnie odbić się na historii. To rozwiązanie można potraktować jako plan awaryjny uruchamiany tylko w razie konieczności.
Na Reddicie Sanderson napisał:
Sam myślałem o takim rozwiązaniu [czyli przerwie między sezonami, aby aktorzy naturalnie się postarzeli - przyp. red.], ale zdaję sobie również sprawę z realiów. Zobaczymy. Mam nadzieję, że uda nam się uniknąć wieloletnich przerw między sezonami, które są dziś powszechne w serwisach streamingowych. Skupię się więc na tym, by wyciągnąć wnioski z doświadczeń „Gry o tron” i dopilnować, żeby książki zostały ukończone na czas. To, co zrobimy z przeskokiem czasowym, pozostaje kwestią na przyszłość.
Nawet jeśli „Archiwum Burzowego Światła” ostatecznie wyprzedzi książki, sytuacja najpewniej nie zakończy się katastrofą na miarę „Gry o tron”. George R.R. Martin po wyprzedzeniu materiału źródłowego został w dużej mierze odsunięty od procesu tworzenia serialu, przez co nie miał realnego wpływu na rozwój historii zgodnie ze swoją wizją. Brandon Sanderson znajduje się natomiast w zupełnie innej sytuacji. Dzięki bezprecedensowej umowie zachowa znaczącą kontrolę kreatywną do samego końca.
Istnieją solidne podstawy, by przypuszczać, że nawet przed publikacją kolejnych tomów pisarz będzie doskonale wiedział, w jakim kierunku zmierza cała historia. Dzięki temu, jeśli zajdzie taka potrzeba, poprowadzi serial w sposób zgodny z własną wizją - nawet jeśli w niektórych miejscach będzie ona różnić się od późniejszych książek. Możemy spać spokojnie!
Czytaj więcej w Spider's Web:
Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).