REKLAMA

Austin Abrams gra chłopaka w opałach. On to chyba lubi 

Austin Abrams jeszcze jakiś czas temu był młodym aktorem, który niby gra w filmach i serialach, ale specjalnie się nie wybija. Niedawno zaczęło się to zmieniać, a Abrams nie tylko awansował do branżowej ekstraklasy, ale został numerem jeden, jeśli chodzi o granie chłopaków, którzy mają kłopoty i muszą walczyć o przetrwanie.

austin abrams aktor filmy
REKLAMA

Hollywood lubi charakterystycznych aktorów, których obsadza się w określonych konwencjach. Wiele lat temu Clint Eastwood był ikoną "kinowego twardzielstwa". Jason Statham praktycznie cały czas gra twardziela z przeszłością w służbach, który kopie tyłki. Jim Carrey często jednoznacznie kojarzył się z odjechaną, przesadną komedią. Mię Goth trudno sobie wyobrazić w rolach innych, niż królowych krzyku z horroru. Austin Abrams, posiadający najmniej rozpoznawalne nazwisko z nich wszystkich, od lat buduje swoją renomę, a cztery ostatnie filmy, w których wziął udział, udowadniają, że jest idealnym aktorem do grania bohaterów znajdujących się w potrzasku.

REKLAMA

Austin Abrams znów walczy o życie na wielkim ekranie. Jest w tym dobry

Żeby nie było - kariera Austina Abramsa nie zaczęła się wczoraj, ani nawet 10 lat temu. Uważni widzowie rozpoznają go m.in. z "Upiornych opowieści po zmroku", "The Walking Dead", oraz oczywiście z "Euforii", gdzie wcielił się w Ethana, zakochanego w Kat i będącego gwiazdą licealnego musicalu Lexi. Na szczególną uwagę zasługuje jednak to, co dzieje się od tego momentu. 

Chronologicznie pierwszym projektem z ery "chłop w opałach" były "Samotne wilki" z Bradem Pittem oraz George'em Clooneyem w rolach głównych, opowiadające o dwóch "załatwiaczach", którzy zostali zatrudnieni, by posprzątać bałagan i zatuszować ślady, po czym wplątali się w intrygę. Jaka rola przypadła Austinowi Abramsowi? Młodego mężczyzny, który wykonując przysługę dla kolegi, przedawkował narkotyki, wplątał się w dilowanie z albańską mafią w tle, a na widok głównych bohaterów, ledwo żywy, ucieka przed nimi w samej bieliźnie przez miasto. Typowa sytuacja, każdemu może się zdarzyć. 

REKLAMA
kadr z filmu "Samotne wilki"

Potem przyszła pierwsza współpraca Abramsa z Zachem Creggerem - mowa oczywiście o "Zniknięciach". Tam aktor jest postacią drugoplanową: Jamesem, bezdomnym narkomanem i włamywaczem, który niespodziewanie trafia w wir wydarzeń związanych z masowym zaginięciem lokalnych dzieci. Kolejny pechowiec - choć odkrywa, gdzie one są, planuje zgłosić to i uzyskać finansową nagrodę, by finalnie trafić na policjanta, z którym ma od dawna na pieńku, po czym obaj padają ofiarą mrocznych "czarów" złowieszczej Gladys. Nie ma lekko.

kadr z filmu "Zniknięcia"

Cregger najprawdopodobniej wyszedł z założenia, że taki talent do grania postaci pakujących się w kłopoty, jaki ma Austin Abrams, musi zostać dostatecznie oszlifowany, pokazany światu szerzej. To właśnie on otrzymał główną rolę w tegorocznym reboocie "Resident Evil", gdzie jest niejako syntezą poprzednich postaci, z tym, że bez narkotyków. Brian, w którego się wciela Abrams, to przypadkowy, młody kurier, który w ramach dorobienia pieniędzy i ucieczki od bieżących problemów bierze dodatkowy kurs. Z czasem zmienia się on w ciągłą ucieczkę i walkę o życie, bowiem na jego drodze stają przerażające potwory. Aktorowi świetnie udało oddać się panikę swojego bohatera, jego zupełny brak kompetencji do ratowania świata, a zarazem wrażliwe emocje, związane z jego strachem o siebie, o to, jak się zachował wobec partnerki, która na niego czeka.

REKLAMA
kadr z filmu "Resident Evil"

Teraz przyszła pora na "Upadek wieloryba", filmowy survival, który jest już w kinach. Bohaterem filmu jest Jay Gardiner (oczywiście w tej roli Abrams), młody mężczyzna, który nurkuje u wybrzeży Kalifornii, próbując odnaleźć szczątki zmarłego ojca (Josh Brolin). Wkrótce dochodi do szokującego zdarzenia - zostaje niespodziewanie połknięty przez ogromnego kaszalota. Uwięziony w jego wnętrzu, dysponujący zapasem tlenu na zaledwie godzinę, musi wykorzystać nauki ojca, by przetrwać w tej ekstremalnie trudnej sytuacji. I tu jawi się pytanie - co jesg gorsze: uciekanie przed hordą głodnych zombie, czy ryzyko bycia zjedzonym przez wieloryba? Widzowie się za chwilę przekonają.

kadr z filmu "Upadek wieloryba"

"Upadek wieloryba" od 16 października w kinach.

REKLAMA
Obserwuj nas w Google Discover

Czytaj więcej w Spider's Web:

Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA