REKLAMA

Pierwsze opinie o Avengers: Doomsday. Fani tej postaci będą zachwyceni

Pierwsze osoby widziały już ponoć „Avengers: Doomsday”. I wygląda na to, że studio jest bardzo zadowolone z pokazów testowych!

avengers doomsday opinie recenzje
REKLAMA

Kinowe Uniwersum Marvela ma za sobą trudny czas. Po cenionej Sadze Nieskończoności dostaliśmy diabelnie nierówną Sagę Multiwersum - pozbawioną konkretnego kierunku, niespójną, budowaną z produkcji o dyskusyjnej jakości, zaliczającą finansowe wpadki. W gruncie rzeczy od kolejnego ogromnego crossoveru oczekuje się zatem naprawdę sporo - powinien przecież nie tylko dorównać „Endgame”, ale i wprowadzić uniwersum na nowe tory. I choć „Spider-Man: Całkiem nowy dzień” zdołał nieco poprawić sytuację, nie ulega wątpliwości, że najpotężniejsi bohaterowie Ziemi muszą swoją nową przygodą porwać tłumy.

REKLAMA

Po raz pierwszy w historii kina Mściciele, X-Meni, Thunderbolts i Fantastyczna Czwórka wezmą udział w wielkim crossoverze MCU. Tym bardziej rozczarowujące byłoby więc, gdyby film nie poradził sobie z połączeniem tak wielu wątków i postaci albo zaoferował mało porywającą historię. Czy kolejna produkcja Marvela rzeczywiście wykorzysta swój potencjał? Najnowsze doniesienia dają powody, by na to liczyć.

Avengers: Doomsday - pierwsze opinie są bardzo pozytywne

Według informatora Daniela Richtmana niedawno odbył się pokaz testowy filmu „Doomsday”, a pierwsze opinie są... bardzo pozytywne. Wygląda na to, że studio trafiło w dziesiątkę. Ponawiają się doniesienia sugerujące, że obraz dorównuje „Avengers: Wojnie bez granic”. Produkcja ma trwać 2 godziny i 50 minut, czyli nieco krócej niż trzygodzinne „Avengers: Koniec gry”.

REKLAMA

Fani obawiali się powrotu Roberta Downeya Jra - wcześniej: Iron Mana - do MCU w zupełnie innej roli. Wygląda jednak na to, że ich wątpliwości zostaną rozwiane. Doktor Doom ma być jednym z najlepszych złoczyńców w historii MCU, dorównującym samemu Thanosowi. Ta informacja powinna obudzić nadzieję w fanach, którzy obawiali się, że władca Latverii nie został wprowadzony w odpowiednim momencie w trakcie trwania Sagi. Porzucenie Kanga Zdobywcy jako głównego antagonisty w ostatniej chwili było ryzykownym posunięciem, ale ostatecznie mogło się opłacić.

avengers doomsday cyclops

Jednym z najciekawszych wniosków płynących z pierwszych reakcji jest to, że Cyclops ma być najbardziej wyróżniającą się postacią „Avengers: Doomsday”. Fani superbohaterskich produkcji od dawna uważali, że Scott Summers grany przez Jamesa Marsdena nie dostał w filmach 20th Century Fox wystarczająco dużo okazji, by znaleźć się w centrum uwagi. Dobrze więc wiedzieć, że tym razem postać wkroczy do akcji z przytupem. Tym bardziej, że wszystko wskazuje na to, iż Cyclops stanie na czele tej wersji X-Menów.

REKLAMA

Richtman dodaje, że „Avengers: Doomsday” ma obecnie tylko „jedną istotną” scenę po napisach. Co ciekawe, wcześniejszy raport sugerował, że tytuł pokaże dwie istotne ponapisowe sekwencje. Pierwsza miałaby ujawnić, że Spider-Man grany przez Tobeya Maguire’a i Wolverine Hugh Jackmana wciąż żyją, mimo pozornej śmierci na początku filmu. Druga scena miałaby opierać się na podobnym pomyśle i pokazywać, że Loki przeżył wydarzenia z produkcji, choć jego śmierć również początkowo wydawała się prawdziwa. Niewykluczone, że jedną z nich usunięto właśnie ze względu na podobieństwo. Tak czy inaczej: niemal na pewno zobaczymy coś, co przygotuje grunt pod premierę „Secret Wars” w grudniu 2027 r.

Do premiery „Avengers: Doomsday” pozostały niecałe dwa miesiące. Oczekuje się, że kilka tygodni przed debiutem filmu ukaże się finałowy zwiastun. Wkrótce powinniśmy poznać także pierwsze opinie widzów spoza studia. Oby ich reakcje okazały równie entuzjastyczne jak te, które pojawiły się po wewnętrznym pokazie testowym. 

Czytaj więcej w Spider's Web:

Michał Jarecki
Redaktor

Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).

REKLAMA
REKLAMA