Pośród wielu premier mających miejsce w ostatnich tygodniach, mam wrażenie, że "Jaga" nie spotkała się z aż tak gigantycznym marketingowym szumem. Co ciekawe, tytuł ten ledwo wdrapał się do TOP 10 oglądalności HBO Max. Warto sprawić, by ten stan rzeczy się zmienił, bo o ile serial utrzyma obecny kurs, może być jedną z najciekawszych pozycji ostatnich miesięcy. W streamingu są już dostępne pierwsze odcinki, których poziom napawa optymizmem.

Przyznam otwarcie, że sama obecność horrorowych elementów w danym tytule wystarcza, by przykuć moją uwagę. To gatunek zdecydowanie mi najbliższy, najlepiej oddziałujący na mnie w trakcie seansu. Lubię się bać, czuć niepokój, dyskomfort, stres przed tym, że zaraz zobaczę coś, co mnie przerazi. "Jaga" została stworzona dzięki Kat Sandler, która najpierw stworzyła sztukę o tej nazwie, a lata później przeniosła ją na mały ekran, zostając showrunnerką serialu. Ta kreatywna decyzja z pewnością miała znaczenie - mamy do czynienia bowiem z autorską produkcją, która bierze na warsztat słynną postać z legendy i "obrabia" ją według własnego pomysłu. A ten jest naprawdę niezły.
Recenzujemy pierwsze dwa odcinki Jagi. Jest spory potencjał
Punktem wyjściowym fabuły jest tajemnicze zaginięcie Henry'ego Parka (Hudson Williams) - młodego bogacza, syna bogatych biznesmenów, członka rodziny, która de facto odpowiada za większość przemysłu w nadmorskim Whittock. Gdy chłopak znika, w miasteczku zjawia się wynajęty przez Parków prywatny detektyw, wygadany i mający flirciarską naturę Charlie Rapp (Noah Reid). Jego styl bycia od początku budzi dezaprobatę Carson (Clark Backo), policjantki, która zostaje przydzielona do współpracy z nim. Rapp wraz ze swoją nową partnerką zawodową prowadzą śledztwo i trafiają na niepokojące tropy.
Oczywiście, po dwóch odcinkach z pewnością nie jest możliwe wyciągnięcie wszystkich możliwych wniosków, łatwiej jest natomiast ocenić potencjał na dalszy rozwój tego, co oglądamy (łącznie doczekamy się ośmiu epizodów, zatem za nami zaledwie 25% całości). Zgodnie z tym kierunkiem, "Jaga" póki co prezentuje się bardzo obiecująco. Gdyby szukać gatunkowych klasyfikacji, póki co najbliżej temu serialowi do kryminału - skupiamy się bowiem przede wszystkim na śledztwie wokół zaginięcia Henry'ego, niełatwej dynamice między dwójką śledczych oraz galerią postaci, które mają mniejszą lub większą wiedzę na temat zaginionego, jego znajomości, czynów, charakteru, czyli wszystkiego, co może mieć znaczenie w próbach odszukania go.
Jaga notuje bardzo dobry, dający powody do optymizmu, start.
Największą siłą, póki co, jest chemia między Rappem a Carson. Oczywiście, na papierze koncept dwóch śledczych różniących się charakterem i metodami pracy to nic specjalnie oryginalnego, ale sposób, w jaki napisane są te postacie, zdecydowanie działa oraz angażuje. On jest facetem, który niby poważnie podchodzi do roboty, chwali się że ma kompetencje detektywistyczne, ale zdecydowanie daleko mu do bezstronności w tej sprawie - jest opłacany przez Parków, zna zaginionego, a jego styl bycia oparty na braku przywiązania do konwenansów i regularnego flirtowania z większością kobiet jest równie odpychający co przyciągający. Ona jest służbistką, która jest głęboko osadzona w realiach miasteczka, wyraźnie negatywnie/pogardliwie nastawioną do zaginionego, uważającą go za człowieka dalekiego od normalnych. Czuć, że w obu postaciach kryje się coś głębszego niż to, co sobie nawzajem pokazują.

"Jaga" w pierwszych odcinkach robi to, co praktycznie każdy serial na tym etapie - rozstawia pionki na szachownicy, przedstawia bohaterów tak, by zapadli nam w pamięć na przyszłość. Nietrudno mieć już wizję winy konkretnej postaci, którą Kat Sandler dość wyraźnie eksponuje jako potencjalną podejrzaną, ale póki co wygląda na to, że nic nie jest tutaj do końca takie, jak się wydaje. Choć serial nie ukrywa Baby Jagi jako postaci dając jej możliwość mówienia z offu, groza budowana jest tutaj stopniowo, ale wystarczająco, by czuć niepokój, mieć z tyłu głowy poczucie, że dla detektywów badających sprawę nie będzie to ani trochę typowa, klasyczna sytuacja. Mocniejsze zagłębienie się w nadnaturalne i pobudzające psychikę rejony jest kwestią czasu, a po dwóch odcinkach nie mogę się doczekać, aż to nastąpi.
Sporo, by utrzymać przy uwadze, robi również obsada.
Noah Reid i Clark Backo stanowią bardzo udany duet bazujący na przeciwieństwach charakterów. Póki co więcej do pogrania ma Reid i korzysta z tego tak mocno, jak tylko potrafi. Trudno kibicować tej postaci, ale jest w niej coś świeżego, nietypowego, a zarazem bardziej "ludzkiego". Carrie-Anne Moss bardzo udanie wchodzi w postać Katherine, profesorki mającej aurę równie uwodzicielską, co upiorną. Dla wielu widzów szczególną gratką będzie pewnie obecność Hudsona Williamsa, który niedawno odurzył świat swoją rolą w "Gorącej rywalizacji". Tutaj jego rola jest dość mocno zagadkowa, a samemu aktorowi udaje się otoczyć swoją postać niedającą spokoju tajemniczością.
"Jaga" to serial, który mimo składania się z wielu znanych tropów, jest w stanie wymieszać je tak, by powstała z tego własna, interesująca tożsamość. Po dwóch odcinkach fabuła ma w sobie sporo potencjału, by dalej wciągać, angażować i przerażać. Warto dać temu tytułowi szansę.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Serial Harry Potter może przebić filmy. Potter napadł na bank
- Linda Cardellini wymiata w Crystal Lake. Trudno uwierzyć, kogo kiedyś grała
- Nakręcono ikoniczną scenę z Komnaty Tajemnic. 2. sezon Pottera już powstaje
- Widzowie wybrali thriller na weekend. HBO Max zapłonęło
- Twórca Crystal Lake odpowie za każdą decyzję. I tak, gadamy o morderstwach
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.