Wczorajszy wieczór był dla wielu fanów kina prawdziwym ciosem. W wieku 86 lat odszedł bowiem Patrick Stewart - wybitny angielski aktor, którego wielbiciele Marvela znają z roli profesora Charlesa Xaviera. Przed śmiercią Stewart wcielił się w tę postać po raz ostatni.

Wiadomość o śmierci Patricka Stewarta była ciosem dla wielu odbiorców - nie tylko fanów Marvela. Starsze od mojego pokolenie przynajmniej częściowo wychowywało się na "Star Trek: Następne pokolenie", w którym przez siedem lat grał kapitana Picarda. W jego wcześniejszej filmografii znajdują się inne solidne tytuły - od komediowego klasyka Mela Brooksa w postaci "Robin Hooda: Facetów w rajtuzach" po reżyserowaną przez Davida Lyncha "Diunę" z 1984 roku, gdzie wcielał się w Gurneya Hallecka (postać współcześnie grana przez Josha Brolina). Stewart nie ograniczał się do gatunków filmowych, zawsze dawał z siebie 100%.
Ostatnia rola Patricka Stewarta. Za dwa miesiące w kinach
Dla wielu jednak Patrick Stewart pozostanie przede wszystkim Profesorem X/Charlesem Xavierem - stojącym na czele szkoły dla mutantów, będącym dla nich nauczycielem, mentorem, ojcem. Patrick Stewart wcielał się w tę rolę przez 26 lat - rozpoczął tę przygodę w 2000 roku w filmie "X-Men" i grał Profesora w praktycznie każdym filmie spod tego szyldu, a także tych poświęconych Wolverine'owi. Na "szersze" wody wyszedł w 2022 roku, kiedy mogliśmy go zobaczyć w innym filmie MCU - "Doktor Strange w multiwersum obłędu". Co ciekawe, tam jego postać została zabita przez Scarlet Witch, natomiast chyba nikogo nie dziwi to, że gdzie jak gdzie, ale w Marvelu nie każdy naprawdę żegna się z życiem.
Tym samym powrót Patricka Stewarta do roli Charlesa Xaviera w "Avengers: Doomsday" (który to film jest zarazem jego ostatnim występem na wielkim ekranie za życia) będzie poruszający i zapewne niejedna łza zostanie wylana. Nie chodzi tylko o przywiązanie do postaci czy ogromny warsztat, który zawsze Stewart wnosił do swojej roli. Wiele wskazuje na to, że w "Doomsday" Xavier będzie kimś na kształt obserwatora rozpadającego się świata. W jednej z zapowiedzi widzieliśmy, jak dosłownie na jego oczach dochodzi do zniszczenia i wybuchu - najprawdopodobniej chodzi o linię czasową, wynikającą ze zderzania się rzeczywistości. Czy ostatni raz poprowadzi swoich X-Menów do walki o losy świata? Wiele na to wskazuje, a w obliczu smutnej informacji o śmierci aktora, to będzie symboliczna sytuacja.

Ponadto, w zwiastunach filmu Stewart dzieli sceny z Ianem McKellenem - odtwórcą roli Magneto w MCU, także w "Avengers: Doomsday". Panowie przyjaźnili się od wielu lat - znali się jeszcze z czasów występów w ramach Royal Shakespeare Company, ale dopiero praca nad "X-Men" pozwoliła im na to, by mogli się lepiej poznać i nawiązać więź. Widok ekranowej obecności dwóch "ojców" kinowego Marvela jakiego znamy, ale przede wszystkim dwóch wieloletnich przyjaciół (którzy grają wieloletnich przyjaciół, przez pewien czas będących dla siebie wrogami), z pewnością nada poruszającej serce dynamiki. Śmierć Stewarta niewątpliwie jest dla McKellena ogromnym ciosem, a wspólny występ w "Doomsday" może się okazać ogromnie cenną pamiątką - dla niego i dla fanów zmarłego aktora.
Patrick Stewart był aktorem filmowym, teatralnym, telewizyjnym i głosowym. Choć już wcześniej cieszył się dużą estymą i popularnością, rola Charlesa Xaviera pozwoliła mu zapisać się w pamięci publiczności na całym świecie. W swojej karierze był trzykrotnie nominowany do Złotego Globu, czterokrotnie zaś walczył o nagrodę Emmy. Zanim po raz ostatni wcielił się w Profesora X, użyczył swojego głosu w "Sprawiedliwości owiec", wrócił również do swojej kultowej roli w "Star Trek: Picard". Wielki aktor, wielki smutek.
Premiera "Avengers: Doomsday" jest zaplanowana na 16 grudnia.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Pierwsze opinie o Avengers: Doomsday. Fani tej postaci będą zachwyceni
- Zmiany w składzie Avengers w filmie Doomsday. Co on tu robi?
- Ultron wrócił w VisionQuest jako "dupek". Jego historia
- Thanos i Doom mają następców. Byli już w nowym Spider-Manie
- Co obejrzeć przed Avengers: Doomsday? Oficjalna lista jest do kitu
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.