Nie mam co do tego wątpliwości - "Backrooms" zasłużyło na miano jednego z najciekawszych horrorów ostatnich lat, a z pewnością i tego roku. Film Kane'a Parsonsa stał się fenomenem, który przy okazji solidnie na siebie zarobił. Od dawna w przestrzeni publicznej pojawiały się sugestie co do tego, czy dostanie on kontynuację. Ta kwestia została właśnie rozstrzygnięta.

Kane'a Parsonsa należy zaliczyć do jednego z największych twórczych objawień roku, a może nawet i ostatnich lat. Młody chłopak, który zaczynał od YouTube, dogadał się z A24, dostał pieniądze na realizację konceptu, który dotychczas firmował w internecie. Za 10 milionów dolarów stworzył film, który przyniósł zarobek w box office rzędu 394 milionów. To niesamowite liczby, ale i tak żadna statystyka łatwo nie odda poczucia lęku, które towarzyszy widzowi w trakcie filmu. Parsons wie, jak je wywołać.
Czy Backrooms 2 powstanie? Decyzja została podjęta
Głównym bohaterem filmu jest Clark (Chiwetel Ejiofor), mężczyzna zarządzający sklepem z meblami. Ten aspekt życia średnio mu się układa, nie mówiąc o życiu prywatnym, którego bolączki i trudy przepracowuje na terapii prowadzonej dr Mary Kline (Renate Reinsve). Wkrótce Clark niespodziewanie odkrywa, że na terenie jego sklepu znajduje się dziwny portal. Gdy bohater postanawia spróbować przejść przez niego, przenosi się do tajemniczej, przerażająco nieskończonej przestrzeni, wypełnionej korytarzami i pokojami.
Kwestia związana z ewentualnym powrotem "Backrooms" była przez ostatnie tygodnie żywo dyskutowana - sam Kane Parsons nie ukrywał, że widziałby ten projekt nie jako jednostrzałowiec, a coś większego, prawdopodobnie serię, lub antologię. Nic dziwnego - koncept, na bazie którego został zbudowany jego pełnometrażowy debiut, jest zbyt szeroki i kryjący w sobie potencjał, by po jednym filmie się z nim pożegnać. Poruszanie się po przestrzeni, która nie ma końca, strach przed tym, co i kogo znajdziemy, jak daleko się posuniemy, by zbadać to, co widzimy - "Backrooms" nie na darmo dorobiło się polskiego podtytułu "Bez wyjścia".
Dread Central jako pierwszy poinformował, że decyzja co do dalszej przyszłości "Backrooms" została podjęta - film otrzyma kontynuację, a Kane Parsons powróci na fotel reżysera. Według informacji portalu, młody twórca podpisał już kontrakt na "Backrooms 2", a oficjalne ogłoszenie tego przez zainteresowane strony, jest kwestią czasu. Wszystko wskazuje na to, że dla Parsonsa będzie to projekt realizowany w pierwszej kolejności - stan prac nad nowym projektem, prowadzonych wspólnie z Osgoodem Perkinsem ("Kod zła"), na ten moment jest nieznany. Niewykluczone, że zostanie odłożony w czasie.
Co ważne, Perkins był ważną postacią także przy "Backrooms", a dla samego Parsonsa - kimś na kształt mentora. To naprawdę świetne, że twórcy kina potrafią się tak wspierać - zwłaszcza tacy, których talent już osobno jest naprawdę wysoki. Efekt tego procesu był zdecydowanie udany - film został bowiem najlepiej zarabiającym filmem wydanym przez A24. Umówmy się, gdyby zrezygnowano z kontynuowania tej historii, zostałby popełniony spory błąd. Pozostaje czekać, aż powrócimy do przerażającego świata żółtych ścian - na ten moment potencjalna data premiery i skład obsady pozostają nieznane.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Koszmar osób z lękiem wysokości. Druga część już w kinach
- Dominic Sessa to młody Midas kina. Każdy film zamienia w złoto
- Widziałem najgorętszy film roku. Dosłownie najgorętszy
- Genialny kinowy hit po cichu zawitał w streamingu. Brak Oscara to skandal
- Gwiazdozbiór psa to najlepszy film Scotta od lat. Recenzja
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.