REKLAMA

Dominic Sessa to młody Midas kina. Każdy film zamienia w złoto

Czas płynie do przodu, a w związku z tym na scenie filmowej pojawia się coraz więcej młodych, zdolnych aktorów, urodzonych w nowym tysiącleciu. Jedną z takich osób jest Dominic Sessa, który choć nie zagrał w wielu filmach, w praktycznie każdym udowodnił, że zjada konkurencję pod kątem swojego talentu.

dominic sessa aktor filmy
REKLAMA

Dominic Sessa należy do nowego pokolenia aktorów - urodził się bowiem w 2002 roku. Co da się wyczuć po jego nazwisku, ma włoskie korzenie, jest synem nauczycielki i pracownika firmy zarządzającej wynagrodzeniami. Zanim w ogóle podjął na serio aktorskie plany, chciał spróbować swoich sił w sporcie, a konkretniej w hokeju - poważny uraz skłonił go jednak do zmiany koncepcji. Kierunkiem, w którym podążył okazały się zajęcia teatralne i studenckie produkcje pokroju "Antygony" i "Plotek", a także radiowego słuchowiska będącego adaptacją "Frankensteina". Mimo stopniowego zbierania doświadczenia, Dominic raczej nie czuł wizji kariery aktorskiej i planował studiowanie literatury angielskiej. Z perspektywy czasu wiemy, że - na szczęście - zdecydował inaczej.

REKLAMA

Dominic Sessa zadebiutował kilka lat temu. Teraz jest gwiazdą

Przełomowy dla Sessy rok to 2021 - wówczas wziął bowiem udział w castingu do "Przesilenia zimowego", filmu Alexandra Payne'a z Paulem Giamattim w roli głównej. Młody aktor aspirował m.in. do roli, którą ostatecznie otrzymał - Angusa Tully'ego, krnąbrnego, wyszczekanego, ale równocześnie przeżywającego swój dramat ucznia, który musi zostać na ferie zimowe w internacie pod opieką nielubianego profesora. Nie boję się użyć tego stwierdzenia - Sessa zaserwował nam jeden z najlepszych aktorskich debiutów w XXI wieku, doskonale portretując zarówno nonszalancję Angusa, jak i jego wrażliwą, pragnącą uwagi, stronę. Takie role nominuje się do Oscara - niestety taki zaszczyt młodego aktora nie spotkał.

Kolejnym, mniej głośnym występem Sessy był dramat "Tow" z 2025 roku, w którym aktor wystąpił u boku Rose Byrne, a także m.in. Demi Lovato, Octavii Spencer, czy Ariany DeBose. Dominic wcielił się w prawnika głównej bohaterki, Amandy Ogle (Byrne), bezdomnej kobiety ze Seattle, która odzyskuje swoje życie oraz samochód po tym, gdy otrzymała potężny rachunek za holowanie. Film w Polsce przeszedł praktycznie bez echa, ale został doceniony w Ameryce - na serwisie Rotten Tomatoes jego średnia ocen wynosi 77% od krytyków i 62% ze strony publiczności.

REKLAMA

Na polskie ekrany Dominic Sessa powrócił jeszcze w tym samym roku, gdy do kin trafiła "Iluzja 3". Wydawało się, że film ten może być niezbyt udaną próbą reanimacji kultowej marki. Choć ostatecznie było mu daleko i do ideału, i do złej jakości, znów okazało się, że gdy Sessa jest w obsadzie, to automatycznie wypada świetnie, a nawet lepiej, niż jego towarzysze. Konkurencja była dość duża: nie dość, że w obsadzie pojawiła się Rosamund Pike, to do swoich ról powrócili Jesse Eisenberg, Woody Harrelson, Dave Franco czy Morgan Freeman. Nie zaskoczy pewnie nikogo, że to Sessa, gdy jest na ekranie, zagarnia dla siebie uwagę najmocniej, jego bohater - Bosco LeRoy - wyróżnia się błyskotliwością, a jego słowne potyczki z postacią graną przez Eisenberga to jedna z największych atrakcji "Iluzji 3".

Pod koniec ubiegłego roku zdążył jeszcze wystąpić w innym świątecznym filmie, "Co. Za. Radość". To zdecydowanie odmienne klimaty od "Przesilenia zimowego" - tu mamy bowiem do czynienia z historią Claire (Michelle Pfeiffer), która nosi na swoich barkach ciężar obowiązków w związku z przygotowaniem rodzinnej kolacji na Boże Narodzenie i w końcu decyduje się na spontaniczną "ucieczkę", by zmotywować swoją rodzinę do wzięcia się w garść i docenienia pracy, jaką wykonała. Choć Sessa gra tam dobrze, to pada ofiarą tłumnie zgromadzonej w tym filmie obsady (Moretz, Longoria, Jones, Schwartzman, Leary, Liu, Brooks) i scenariusza, przez który jego bohater, Sammy, nie ma tak dużego pola do popisu, jakby się tego chciało. Młody aktor robi jednak co może, by zaznaczyć swoją obecność. Całościowo jest to film daleki do ideału, ale jednak, biorąc pod uwagę generalny poziom kina świątecznego, naprawdę znośnie się go ogląda.

REKLAMA

W aktualnych repertuarach kinowych znajduje się już "Tony" - stworzony przez A24 i wyreżyserowany przez Matta Johnsona film biograficzny, poświęcony młodości Anthony'ego Bourdaina, legendarnego dziennikarza kulinarnego i szefa kuchni, autora książki "Kitchen Confidential", stanowiącej podstawę do scenariusza. Dominują głosy, że sam film może nie jest najwybitniejszym biopicem, ale jest przykładem bardzo dobrego kina, które angażuje emocjonalnie oraz fabularnie, zaś sam Dominic Sessa, wcielający się w młodego Bourdaina, daje fantastyczny występ, przyćmiewający pozostałych członków obsady (wśród których są m.in. Antonio Banderas, Emilia Jones, Leo Woodall, czy Dagmara Domińczyk). Polska publiczność może już sprawdzić, czy te opinie są zgodne z prawdą.

REKLAMA

Dominic Sessa to, moim skromnym zdaniem, jeden z członków wąskiej grupy aktorów, którzy właśnie wydeptują sobie drogę do prawdziwej wielkości w świecie kina. Tak, patrzę na niego pod tym samym kątem, jak na Timothee Chalameta, Austina Butlera, Jacoba Elordiego, Zendayę, Elle Fanning, Inde Navarette, Chase Infiniti, czy Coopera Hoffmana. Każde z wymienionych nazwisk, jeśli będzie dobrze trzymało kurs swoich karier, będzie dla mojego pokolenia ikoną X Muzy. Życzę, by Dominicowi Sessie się udało to osiągnąć - start ma niesamowity.

"Tony" jest dostępny do obejrzenia w kinach od 4 września.

Obserwuj nas w Google Discover
REKLAMA

Czytaj więcej:

REKLAMA
Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

Tagi:
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA