W 2022 roku Robert Pattinson zamknął usta wszystkim tym, którzy twierdzili, że nie nadaje się do roli Batmana. Pod reżyserskim przewodnictwem Matta Reevesa, panowie wspólnie dowieźli jeden z najlepszych filmów całej franczyzy. Pattinson wcale jednak nie był jedynym poważnym kandydatem na stanowisko Zamaskowanego Krzyżowca.

Robert Pattinson to zapewne najbardziej zapracowany aktor 2026 roku. Ma za sobą "Dramę" i "Odyseję", a w ciągu najbliższych tygodni na ekrany kin trafi "Primetime", w którym wciela się w Chrisa Hansena, gospodarza programu, polegającego na przyskrzynianiu pedofilów spotykających się z dziećmi po nawiązaniu relacji online. Jakby tego było mało, za 3 miesiące do kin trafi trzecia część "Diuny", w której aktorowi znów przypadnie rola śliskiej postaci, a konkretniej spiskującego Scytale'a. Teraz jednak, jak wiemy, jest w trakcie zdjęć do "The Batman - Part II" - wyczekiwanego przez wielu fanów kina, sequela filmu sprzed czterech lat.
Batman mógł mieć inną twarz. Były kandydat do roli właśnie się ujawnił
Oczywiście, z perspektywy czasu, nie mam wątpliwości co do tego, że Robert Pattinson zaserwował nam jedno z najlepszych (lub najlepsze) wcieleń Człowieka-Nietoperza, dzięki czemu ostatecznie zerwał z siebie łatki związane z dawnym kierunkiem kariery. Nie jest jednak żadną tajemnicą to, że Rob nie był pierwszym, jedynym, wykluczającym inne opcje wyborem - o tę rolę walczyli także inni aktorzy.Od dawna wiadomo, że jednym z nich był Nicholas Hoult, obecnie znany w uniwersum DC jako Lex Luthor z "Supermana". Aktor miał dotrzeć do finału castingowego "pojedynku", jednak ostatecznie przegrać z Pattinsonem. W grze o tę rolę byli również m.in. Armie Hammer i Aaron Taylor-Johnson.
Teraz okazuje się, że nie tylko wspomniana trójka została pokonana. Jak podaje ComicBookMovie, pewien aktor udzielił wywiadu dziennikarzowi Joshowi Horowitzowi i w jego trakcie potwierdził, że naprawdę był w grze o rolę Batmana. Tajemniczy jegomość to Kit Harington - gwiazdor "Gry o Tron", znany ze swojej kultowej roli Jona Snowa, a także występów w takich produkcjach jak "Eternals", "Silent Hill: Apokalipsa", "Pompeje", "Branża", czy "Ekstrapolacje". Całkiem niedawno gruchnęła wieść, że Brytyjczyk wcieli się w inną kultową postać - zagra Gilderoya Lockharta w 2. sezonie serialu o Harrym Potterze.
Harington, który przez długi okres czasu był jednym z faworytów fanów i był chętnie wymieniany w ramach tzw. fancastów, oficjalnie potwierdził, że odbył dość wczesne spotkanie ws. zagrania Batmana. Stwierdził, że wówczas nie miał stuprocentowej świadomości, że jest brany pod uwagę do tej roli. Gdy dowiedział się, że ostatecznie postawiono na Roberta Pattinsona, Harington uznał to za dobry pomysł. Wynika z tego, że aktor nie dotarł nigdy tak wysoko w rozmowach o Zamaskowanym Krzyżowcu jak Pattinson czy Hoult, ale w ramach bardzo wstępnych "badań" kandydatów, jego nazwisko było poważnie sondowane.
Z całym szacunkiem dla Kita Haringtona, ale prawdę mówiąc, cieszę się z takiego obrotu spraw. Nie tylko dlatego, że jesteśmy już po fakcie i wiemy, że "Battinson" pozamiatał, ale również dlatego, że jest zwyczajnie dużo lepszym aktorem niż Harington, który, obawiam się, nie wniósłby tak dobrze wszelkich niuansów do tej roli. Swoją drogą, mamy do czynienia z niezłym chichotem losu. Lata temu Harrington i Hoult nie dostają roli Bruce'a Wayne'a, a teraz pierwszy dostaje "w spadku" rolę Lockharta z "Harry'ego Pottera i Komnaty Tajemnic" po drugim z wymienionych. Życie bywa naprawdę przewrotne.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Kultowe sci-fi na Prime Video jest lepsze od Blade Runnera. Zjada go na śniadanie
- Kiedy kolejne odcinki Strefy gangsterów? Pełen harmonogram emisji
- Polski kryminał pobił Yellowstone. Widzowie oglądają go na potęgę
- Resident Evil bije rekordy w box office. Tego się spodziewałem
- Czy hejterzy Lalki Netfliksa znajdą ukojenie w filmie? Sprawdzamy różnice
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.