Przysięgam, że spośród wielu oscarowych werdyktów tej dekady, żaden mnie tak nie ucieszył jak przyznana kilka lat temu nagroda dla Brendana Frasera za najlepszą pierwszoplanową rolę męską w "Wielorybie". Od tamtego czasu aktor skutecznie odbudowuje swoją karierę i występuje w udanych, dużych produkcjach. "Niebo nad Normandią", które właśnie weszło do kin, jest tego dowodem.

W filmie Anthony'ego Marasa Fraserowi została powierzona rola generała Eisenhowera, w którego rękach spoczywa los nie tylko setek tysięcy żołnierzy, ale de facto całego świata. To właśnie on musi podjąć decyzję o dacie przeprowadzenia operacji lądowania w Normandii. Jeśli zrobi to za wcześnie i w złych warunkach pogodowych, zaryzykuje masową śmierć alianckich sił. Jeśli się spóźni, naziści mogą odkryć ich plany i tym samym zyskać przewagę oraz zbliżyć się do wygrania II wojny światowej. Fundamentem fabularnym "Nieba nad Normandią" jest relacja Eisenhowera z Jamesem Staggiem (Andrew Scott) - wybitnym brytyjskim meteorologiem, który staje na czele zespołu mającego przewidzieć pogodę na planowany termin inwazji.
Brendan Fraser z powrotem w Hollywood. Znów gra role, które się pamięta
Na całe szczęście, po zdobyciu Oscara, Brendan Fraser nie stał się jednym z tych aktorów, który dostał nagrodę i spoczął na laurach. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę to, jak długo pracował, by powrócić na szczyt. Wiele się mówiło bowiem o tym, że aktor trafił na "czarną listę Hollywood" po tym, gdy ujawnił, że były już prezes Hollywood Foreign Press Association, Philip Berk, dopuścił się wobec niego lata temu aktu molestowania seksualnego. Na przerwę w karierze Frasera złożyły się też inne czynniki natury prywatnej: rozwód, śmierć matki, czy (prawdopodobnie będąca skutkiem tych wszystkich wydarzeń) depresja.
Po powrocie na szczyt, Brendan Fraser zdecydowanie nie obrał taktyki "będę grał we wszystkim". Patrząc na jego aktualny dorobek, widać, że dobiera projekty ciekawie i pokazuje się w nich z wyrazistej, zwykle udanej strony. Krótko po "Wielorybie" zanotował dość intensywny, wręcz szarżujący, ale niezły epizod w "Czasie krwawego księżyca" Martina Scorsese. Nawet "Bracia", dość przeciętna komedia Prime Video, okazali się projektem, w którym aktor nie ma problemu, by się odnaleźć i przykuć uwagę (czasami nawet bardziej, niż grani przez Josha Brolina oraz Petera Dinklage'a, główni bohaterowie).
2025 rok przyniósł mu występ, po którym przez jakiś czas głośno mówiło się o możliwym powrocie Frasera na łono Oscarów - mowa oczywiście o fantastycznie zagranej roli Philipa w "Rodzinie do wynajęcia". Aktor zaprezentował się wówczas z bardzo wrażliwej, ciepłej strony, a jego ekranowa chemia z Shannon Mahiną Gorman, wcielającą się w filmową "córkę", była motorem napędowym całej historii. Obecnie możemy go oglądać we wspomnianym "Niebie nad Normandią". Na ten moment nieznane są losy polskiej dystrybucji kryminału "Diamond", filmu reżyserowanego przez Andy'ego Garcię, a w którym Fraser gra, obok Garcii, Vicky Krieps, Billa Murraya czy Dustina Hoffmana. Biorąc jednak pod uwagę dobrą prasę, jaką ta produkcja ma (na Rotten Tomatoes krytycy średnio ocenili ją na 83%), gwiazdorską obsadę i noirowo-detektywistyczny klimat, mam nadzieję, że ktoś w Polsce zainteresuje się tym tytułem.
Przed Brendanem Fraserem jednak przyszłość, której nazwanie "obiecującą", byłoby solidnym niedopowiedzeniem. Od jakiegoś czasu oficjalnie wiadomo, że dojdzie do realizacji nowej części kultowej "Mumii", a aktor - wraz z innymi gwiazdami - powróci do legendarnej roli Ricka O'Connella, która przyniosła mu wieczną chwałę. Prace nad filmem właśnie ruszyły, a jego premiera jest zaplanowana na 15 października 2027 roku. To nie jest jedyny projekt, nad którym Fraser pracuje - jest również zaangażowany w realizację "Starmana". Aktor wcieli się w Toma Adamsa - architekta przyszłości, który staje na czele historycznej wyprawy na Marsa, mającej być kolejnym wielkim krokiem dla ludzkości. Okoliczności sprawiają jednak, że Tom zostaje oddalony od Ziemi o miliony mil, a jego misja staje się wyścigiem z czasem.
Biorąc to wszystko pod uwagę, jako sympatyk i fan Brendana Frasera, cieszę się ogromnie, że aktor odbudował swoją karierę. Zbyt długo nie mieliśmy do czynienia z jego fantastycznym talentem, więc dobrze widzieć, jak nadrabia on zaległości i bierze udział w interesujących, pozwalających mu na pokazanie swoich zdolności, projektach.
"Niebo nad Normandią" jest już dostępne do obejrzenia w kinach. Poniżej możecie zobaczyć zwiastun filmu:
Czytaj więcej na Spider's Web:
- Pionek mną wstrząsnął. Nie zapomnę tej genialnej roli. Recenzja
- Reklamy Lalki Netfliksa wkurzyły widzów. Ja uchylam kaszkiet z szacunkiem
- Zamachowski ujawnił, kto powinien dubbingować Osła. Idealny wybór
- Parówka wygrywa. Oceny nowego odcinka Latarni mówią same za siebie
- Mięso, mąka i zaklęcie. Totalna magia 2 to odgrzewany kotlet
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.