REKLAMA

Kosmiczny thriller o spiskach już w SkyShowtime. Idealny na weekend

Yorgos Lanthimos to jedna z najważniejszych postaci współczesnego kina. Ostatnio dużo się mówi o jego przerwie od kręcenia filmów. Jeśli to prawda, to dobrze, że zdążył nakręcić i pokazać światu swoje najnowsze dzieło. To szalona, przez co idealna, pozycja na weekend.

bugonia film skyshowtime lanthimos
REKLAMA

Trochę spodziewanie, a trochę nie, "Bugonia" w sezonie nagród dorobiła się pojedynczych nominacji do Oscarów. Do walki o statuetkę zasłużenie stanęła Emma Stone, jednak niestety w gronie "wielkiej piątki" nie znalazł się Jesse Plemons. "Bugonia" rywalizowała również o Oscary za najlepszy scenariusz oraz za najlepszy film. Wyszła z niczym, ale nie zmienia to w żaden sposób tego, że Potężny Grek stworzył wyraziste, zapadające w pamięć i trzymające w napięciu kino - od soboty dostępne do obejrzenia w streamingu.

REKLAMA

Bugonia już w SkyShowtime. Największy horror to kapitalizm

Teddy (Plemons) i Don (Aidan Delbis) są kuzynami, którzy mieszkają ze sobą i hodują pszczoły. Pierwszy z nich gorąco wierzy w teorie spiskowe, zgodnie z którymi ludzie są "niczym wspomniane owady - zapieprzają na rzecz sterującej ich umysłami "zaprogramowani", by służyć królowej matce, korporacjom, którym zależy na zbiorowym wytresowaniu ludzkości . Główny bohater ma na swoim celowniku Michelle Fuller (Emma Stone), prezeskę potężnej firmy farmaceutycznej Auxolith. Mężczyźni postanawiają ją porwać - podejrzewają bowiem, że kobieta jest przedstawicielką kosmicznej rasy Andromedan.

"Bugonia" bierze na warsztat tematykę związaną z dość zaawansowanymi teoriami spiskowymi w stylu "światem rządzą kosmici, którzy za pomocą bogaczy tresują społeczeństwo". Zagadnienie niewątpliwie łatwe do obśmiania, ale Lanthimos nie jest taki. Jego film to czarna komedia, która nieraz potrafi rozbawić absurdalnością, ale nie traci kontaktu z dramatem losów bohaterów. Na przestrzeni fabuły dowiadujemy się chociażby o osobistym wymiarze jego krucjaty - co nie usprawiedliwia jego zachowania, ale nadaje mu dodatkowego kontekstu.

Grecki reżyser niby nie zauważa nic nowego - w środowiskach pracy, w systemie społecznym istnieje podział na robotnice i królowe. Na tych, którzy walczą o przetrwanie i tych na szczycie społecznej drabiny, pokroju Michelle. To oni spoglądają z góry, mają opanowaną do perfekcji sztukę manipulacji i prędzej wyekspolatują świat do cna, skazując go na zagładę, niż wezmą realną odpowiedzialność za swoje czyny. Dzięki przesłaniu i wyjątkowej stylistyce, "Bugonia" jawi się jako emocjonująca i atrakcyjna rozrywka, angażujący i nieprzewidywalny thriller z silnymi jednostkami po obu stronach barykady.

REKLAMA

Skoro o nich mowa - Emma Stone i Jesse Plemons chyba już na dobre zostali muzami Lanthimosa. Zwłaszcza drugi z wymienionych gra tutaj chyba najlepiej w swojej karierze - poza aurą zapuszczonego piwniczaka widać, że jest wrażliwy, troszczy się o swojego kuzyna, kocha go i chciałby wraz z nim żyć w lepszym, bardziej przyjaznym i pozbawionym zmartwień świecie. Jest zagubiony, zatracony w szaleństwie, zdesperowany i przez to niebezpieczny. Plemons doskonale wchodzi w tę rolę, a Emma Stone zdecydowanie nie ustępuje. Bez pudła portretuje Michelle jako chłodną korpo-królową, podejmującą decyzje bez mrugnięcia okiem i kamiennym sercem. Zestawienie tych dwóch osobowości wypada rewelacyjnie.

"Bugonia" to przypowieść o tym, że największym zagrożeniem dla świata jest po prostu człowiek. Yorgos Lanthimos nie ma dla ludzkości zbawiennej recepty, która magicznie przywróci sprawiedliwość i porządek, nie oszukuje nawet, że taka istnieje. W swoim najnowszym filmie bawi, przeraża, i nigdy nie nudzi.

"Bugonia" od 13 czerwca w SkyShowtime.

REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA