Idealny serial na lato istnieje. Bo jak inaczej nazwać produkcję, podczas której czas płynie leniwie, ale wciąż przyjemnie? "Trio" jest jak promienie słońca pierwszego dnia wakacji, orzeźwiająca lemoniada z brzęczącymi kostkami lodu i upalny letni wieczór, podczas którego wszystko może się zdarzyć.

Nie mam pojęcia, w jaki sposób skandynawscy twórcy tworzą tak klimatyczne seriale, sprawiając, że są one jednocześnie spokojne i dynamiczne. Tworzą świat, w którym można się zanurzyć bez reszty, towarzysząc wielowymiarowym bohaterom w ich życiu. Jeśli chodzi o "Trio", pozornie nie dzieje się tam wiele. Ktoś mógłby pomyśleć, że to zwyczajna historia zwyczajnych młodych ludzi, i faktycznie tak jest. Biorąc jednak pod uwagę, że zagłębiamy się w życie tych konkretnych osób, ich rozterki nagle stają się ważne. A wiedząc, że podjęte przez nich w przeszłości decyzje miały ogromny wpływ na ich teraźniejszość, z jeszcze większym zapałem chłonie się każdy kolejny odcinek.
Trio - recenzja serialu w SkyShowtime
"Trio" to adaptacja powieści Johanny Hedman o tym samym tytule. Produkcja rozpoczyna się od spotkania Hugo (August Wittgenstein) z córką swojej ukochanej z młodzieńczych lat. Staje się to dla niego pretekstem do cofnięcia się wspomnieniami w czasie aż do momentu, gdy jako młody chłopak (Seth Manteus) zaczynał studia w Sztokholmie i mieszkał u rodziny Stillerów. Hugo poznał wówczas Thorę (Rebecka Harper), córkę jego gospodarzy, oraz Augusta (Felix Sandman), jej przyjaciela oraz okazjonalnego kochanka. Z biegiem czasu ich relacja zaczęła nabierać rumieńców i z przyjaźni przeistoczyła się w coś więcej.
Nie jest to jednak zwyczajna historia miłosna. Kiedy zacierają się granice między przyjaźnią a uczuciem, wszystko zaczyna się komplikować. Trudno jest oceniać, kto jest winny. Można przypuszczać, że namieszała szaleńcza młodość, kiełkująca obawa i strach przed odrzuceniem. W pewnym momencie więzi między Hugo, Rebecką i Augustem zaczynają się zacieśniać w taki sposób, że trudno wyobrazić sobie, że którejś ze stron miałoby w tym trójkącie nie być. Miłość zaczyna przeplatać się z przyjaźnią, a bohaterowie na przemian odpychają się i przyciągają. Jest w tym coś niewinnego.
W międzyczasie pojawiają się pytania, na które prędko nie dostajemy odpowiedzi. W dorosłości spotykają się bowiem tylko Hugo i Thora. Co przez te wszystkie lata działo się z Augustem? Dodatkowo dorosłe wersje głównych bohaterów wpadają na siebie przypadkiem, co oznacza, że na jakimś etapie, mimo że uczucie na pewno w nich zostało, nie mogli pójść dalej. Dlaczego? Powolne dochodzenie do finału jest bardzo satysfakcjonujące, choć niejednokrotnie towarzyszy temu uczucie smutku.
O serialu "Trio" myślę bardzo ciepło. Ta beztroska część, gdy bohaterowie spędzają razem lato, przypomina mi trochę "Tamte dni, tamte noce". Melancholijna i duszna atmosfera sprawia, że można się razem z bohaterami rozpłynąć. Jednocześnie w pewnym momencie dopada ich dorosłość, kolejne obowiązki i nowe środowisko, w związku z czym Hugo, Thora i August czują się zagubieni. Gąszcz niedopowiedzeń, urwanych zdań i niedokończonych rozmów wcale im tego nie ułatwia. Trzeba jednak przyznać, że zostały one ubrane w artystyczne kadry, od których nie można oderwać wzroku.
Premiera serialu "Trio" w SkyShowtime 1 czerwca.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- To koniec Madison. Co z 2. sezonem serialu?
- Mamy Genialną Morgan w domu. W polskiej wersji zagra popularna aktorka
- Star Trek: Nieznane nowe światy z datą premiery 4. sezonu. Co z Polską?
- Genialny serial gangsterski połkniesz w jeden weekend. Tak narodziło się zło
- Bardzo. Mokro. Rafe Spall opowiada o mrocznym świecie Under Salt Marsh



















