Jeden z najwyżej ocenianych przez widzów thrillerów kryminalnych ostatniej dekady trafił właśnie do HBO Max. Podejrzewam, że subskrybenci od razu się na niego rzucą. Na czym polega jego fenomen?

„Contratiempo. Niewidzialny gość” to fascynujący przypadek filmu, który znudził krytyków, a zafascynował publiczność - zazwyczaj mamy jednak do czynienia z odwrotną sytuacją. Ale po kolei: głównym bohaterem hiszpańskiej produkcji w reż. Oriola Paulo jest Adrian, młody i zamożny biznesmen, który zostaje znaleziony w zamkniętym od środka pokoju hotelowym obok ciała swojej kochanki. Wszystkie okoliczności wskazują na morderstwo. W ramach przygotowań do procesu, aresztowany mężczyzna zatrudnia Virginię Goodman, doświadczoną prawniczkę, która ma zaledwie kilka godzin, by pomóc mu stworzyć wiarygodną linię obrony.
Jest to jeden z tych thrillerów, w których największą atrakcją nie jest sama zagadka kryminalna, a sposób, w jaki scenariusz nieustannie zmusza widza do zmiany interpretacji tego, co właśnie zobaczył. Twórca wziął klasyczny motyw zamkniętego pokoju, historię człowieka oskarżonego o morderstwo i przesłuchanie prowadzone przez doświadczoną specjalistkę, a następnie wielokrotnie przepisał tę historię.
Manipulacje perspektywą i liczne zwroty akcji sprawiły, że widownia pokochała ten film. Choć w gruncie rzeczy nie należy do najlepszych czy... najmądrzejszych.
Contratiempo - co obejrzeć w HBO Max?
„Niewidzialny gość” jest, myślę, faktycznie całkiem niezły jako dreszczowiec, ale znacznie, znacznie mniej przekonujący jako realistyczna historia kryminalna. Paulo w ogóle nie próbuje uprawdopodobnić kolejnych komplikacji. Interesuje go przede wszystkim mechanizm suspensu: bohater coś wyjaśnia, a widz zaczyna wierzyć w jego wersję, po czym pojawia się informacja, która całkowicie ją zmienia. Następnie proces rozpoczyna się od nowa. Taka konstrukcja jest niezwykle skuteczna emocjonalnie, ale wymaga od widza zaakceptowania sporej dawki umowności.
Problemem jest też chłód emocjonalny. „Contratiempo” jest bardzo skoncentrowane na mechanice zagadki, przez co bohaterowie często funkcjonują przede wszystkim jako elementy układanki. To szczególnie problematyczne, ponieważ historia potencjalnie mogłaby być znacznie bardziej przejmująca: mamy romans, śmierć młodego człowieka, manipulację, poczucie winy, zemstę oraz ludzi, którzy stopniowo tracą kontrolę nad sytuacją. Tymczasem Paulo świadomie spycha psychologię na dalszy plan.
Jednocześnie trudno odmówić mu świetnego tempa i wyjątkowo sprawnej realizacji. Film trwa niespełna dwie godziny, a mimo stosunkowo niewielkiej liczby lokacji i postaci potrafi utrzymać napięcie. Przynajmniej przez pewien czas. Część zwrotów akcji robi robotę, choć - paradoksalnie - jako całość opowieść okazuje się zaskakująco... przewidywalna.
Co i rusz powracamy do hotelowego pokoju, gdzie Goodman - której zadaniem jest przede wszystkim podejrzliwość - testuje Adriana, sprawdzając, czy jego wersja wydarzeń wytrzyma konfrontację z kolejnymi pytaniami. Później - za każdym razem, gdy coś się nie zgadza - drąży temat coraz głębiej, podkreślając znaczenie szczegółów. A to z kolei oczywiście sprawia, że również widz zaczyna uważniej przyglądać się każdemu elementowi historii. Kolejne możliwe scenariusze są przedstawiane z dużą sprawnością - niektóre są prawdziwe, inne stanowią kłamstwa, a jeszcze inne są jedynie wyobrażeniami. I trzeba przyznać, że już sam ten koncept intryguje.
Nic dziwnego, że nawet wtedy, gdy dociera do nas, że za fasadą nic się nie kryje, a bohaterów w gruncie rzeczy mamy gdzieś, mimo wszystko pozwalamy się porwać samej zagadce, częściowo utożsamiamy się z Goodman i jesteśmy ciekawi, dokąd nas to wszystko zaprowadzi. A zatem „Contratiempo” jest emocjonalnie sterylne, oczywiste w swej konstrukcji i mocno nastawiane na wywoływanie konkretnych, prostych wrażeń - w związku z czym trudno je nazwać pełnoprawnym, dopracowanym artystycznie kinem. A jednak realizuje swoje założenie w sposób bądź co bądź angażujący. A to też jest sztuka.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Netflix wydał na to więcej niż na Bridgertonów. Absolutna nowość w ofercie
- Kultowy serial kryminalny nareszcie w Polsce. Dziwne, że tak późno
- Czy będzie 4. sezon 1670? Prośmy o to i o pomyślność dla Polski
- 24 godziny. Tyle brutalnemu thrillerowi zajęło zostanie hitem
- Netflix zdecydował, co z nowym Squid Game. Na śmietnik
Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).