REKLAMA

Nowość HBO Max przejedzie cię emocjonalnym walcem. Wybitny Cumberbatch

Są filmy, które wzruszają niespodziewanie. Są również i takie, o których od samego początku wiesz, że seans będzie trudny, intensywny i przytłaczający. "Czas kruka", który od wczoraj znajduje się w ofercie streamingowej HBO Max, jest przykładem z tej drugiej grupy i wykonuje swoją robotę na wysokim poziomie.

hbo max czas kruka
REKLAMA

To nie pierwszy tydzień, kiedy HBO Max postanawia wzmocnić i tak silną filmową ofertę. Póki co jest naprawdę różnorodnie: najchętniej oglądanym przez polską publiczność filmem jest "Lodowy szlak: Zemsta" z Liamem Neesonem. Zaraz po nim znajdziemy "Supergirl", a na ostatnim stopniu podium trzyma się "Kot w butach: Ostatnie życzenie". W grze o uwagę widza są również m.in. "W objęciach diabła", "Frendo", "Pillion" czy "Ulepszeni". Innymi słowy, widz ma szeroki wachlarz możliwości. Wraz z premierą "Czasu kruka" w HBO Max - jeszcze większy.

REKLAMA

Czas kruka przyleciał na HBO Max. Trudne kino o traumie

Głównym bohaterem filmu jest ojciec (Benedict Cumberbatch), który staje przed wizją samotnego wychowania swoich synów (Richard i Henry Boxall). Cała trójka wróciła właśnie z pogrzebu - żona mężczyzny i zarazem matka chłopców, zmarła. Nagłe i zupełnie niespodziewane odejście kobiety sprawia, że życie rodzinne bohaterów zaczyna się rozpadać, podobnie jak stabilność emocjonalna ojca. Bohater z czasem zaczyna doświadczać intensywnych wizji z udziałem tajemniczej, przerażającej istoty (David Thewlis) przypominającej kruka.

Od razu zastrzegam, że jeśli ktoś całkiem niedawno doświadczył czyjejś straty, albo wciąż ją przepracowuje, tutaj może przeżyć ciężkie emocje. Film Dylana Southerna ("Oasis: Don't Look Back in Anger") od samego początku rozprawia się bowiem przede wszystkim z motywem śmierci. Fakt, nie brakuje we współczesnym kinie tytułów, które ten temat przetwarzają na swoje sposoby, ale "Czas kruka" stara się uczciwie dorzucić swój własny kamyczek do dyskusji na temat odejścia z tego świata. Southern sprawnie opowiada o różnicy między żałobą a rozpaczą, o tym, że nie ma jednego, kanonicznego, jasno czy odgórnie ustalonego "zestawu etapów" przeżywania traumy.

Twórca zwraca uwagę na to, że żadna terapia ani wsparcie bliskich nie zastąpi konieczności własnego zmierzenia się z problemem, a niemoc i zagłębianie się w żalu jest prostą drogą do destrukcji - czy to własnej, czy to najbliższych. Ujęło mnie również w tym filmie to, że Southern celnie zauważa, że nagła śmierć to nie tylko oczywisty ból i emocjonalna tragedia, ale również zupełna dezorganizacja codziennego życia. Cenne w przypadku "Czasu kruka" jest to, że potrafi pokazywać te rzeczy prosto, mocno, ale jakimś cudem bez stosowania nadmiernych emocjonalnych tortur na widzu. Tytułowe zwierzę (a raczej istota je przypominająca) zwykle uważane jest za zwiastun zła i nadchodzącej zguby, jednak reżyser pozwala sobie na znacznie ciekawsze interpretacje, bez narzucania widzowi jednej, właściwej.

REKLAMA

Choć nie wszędzie film do mnie trafia (np. przez mocno poetycki ton), to Benedict Cumberbatch swoją grą sprawia, że zapominam o wadach. Aktor bez grama fałszu, całym sobą, a jednocześnie w bardzo stonowany i pozbawiony nadmiernych szarż sposób wciela się w mężczyznę będącego wrakiem człowieka, cierpiącego wdowca, którego osobista rozpacz burzy budowaną przez niego fasadę normalności. Głos Davida Thewlisa w ciele krukopodobnej istoty to też ciekawy i skuteczny wybór - bywa, że naprawdę mocno przeraża, ale kryje też w sobie jakąś mądrość.

W pewnym sensie "Czas kruka" jest filmem, który największe wrażenie może wywołać właśnie na wspomnianej wcześniej grupie - osób, które przechodziły lub przechodzą bolesną stratę. Dylan Southern jednak kieruje swoje dzieło do szerokiej publiki i zachęca do rozważań na temat natury śmierci, tego jak wpływa ona na otoczenie, i jak sobie z nią radzić. To dzieło pomysłowe, świetnie zagrane i angażujące, przez znaczną większość 104 minut metrażu.

Obserwuj nas w Google Discover
REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA