Seriale i filmy „Star Wars” od Dave’a Filoniego łączy jedno: scenariusze musiały powstać w piwnicy nerda podczas sesji RPG-a połączonej z zabawą figurkami. To by zgrabnie wyjaśniało fabułę „Mandalorianina” i „Ahsoki”.

„Mandalorianin” jest pierwszym aktorskim serialem w uniwersum „Star Wars”, który powstał pod okiem Dave’a Filoniego oraz jego współpracownika, Jona Favreau. Chociaż produkcja osadzona jest w odległej galaktyce znanej z cyklu „Gwiezdne wojny”, to opowiada zupełnie nową historię w niemal całkowitym oderwaniu od sagi Skywalkerów. No i przy okazji okazała się lepszym „Wiedźminem” od „Wiedźmina”.
Tytułowego bohatera oraz jego mającego magiczne moce podopiecznego Grogu, którego internet ochrzcił mianem Baby Yoda, pokochali wszyscy. Nie sposób było jednak nie zauważyć, iż scenariusze kolejnych odcinków przywodziły na myśl zupełnie inny typ rozrywki niż telewizja. Bliżej im było do gier z kategorii RPG, o czym przypomniały mi zdjęcia z pewnej sesji fotograficznej.
Skąd się biorą pomysły na „Gwiezdne wojny”?
Mam niczym niepodparte przekonanie graniczące z pewnością, iż Dave Filoni, który został namaszczony na swojego następcę przez samego George’a Lucasa, a obecnie jest szefem „Gwiezdnych wojen”, za małolata był nerdem, który uwielbiał to uniwersum. Oczami wyobraźni widzę słynnego kapelusznika w ciemnej piwnicy, gdy z kolegami przeżywał w wyobraźni kolejne przygody.
I to właśnie scenariusze tych sesji RPG, w których młody Dave Filoni mógł uczestniczyć w dzieciństwie, są teraz ekranizowane, niczym… wysokobudżetowe fanfiki. Zwróciliście uwagę na to, iż tytułowy bohater z serialu „Mandalorianin”, czyli Din Djarin, kolekcjonuje zadania niczym w grze, a czasem musi na chwilę odpuścić sobie to główne, bo trafia na sidequesta?
Bohaterowie kreowani w serialach Dave’a Filoniego zbierają też cały czas loot.
Mandalorianin zaczyna swoją przygodę w połatanym, znoszonym pancerzu, ale w toku serialu zyskuje surowce w postaci sztabek Beskaru, dzięki którym jest w stanie ulepszyć swoją zbroję, aby lepiej chroniła jego ciało. Musi oczywiście się udać w tym celu do lidera swojego klanu, czyli Zbrojmistrzyni, która zachowuje się tutaj niczym klasyczny NPC o klasie Kowal.
Dobrym przykładem jest również włócznia z Beskaru, która weszła w posiadanie Dina Djarina. Jestem pewien, iż o tym, iż na sesji RPG, która stała się inspiracją dla tego serialu, Mistrz Gry zapomniał o tym, iż gracz odgrywający Mandalorianina ma takową w ekwipunku, gdy w wyniku rzutu na kostce zniszczony został jego statek, Razor Crest i to dlatego dało się ją wygrzebać z wraku.
Postaci z seriali odblokowują przy tym co rusz nowe umiejętności, czasem powiązane z wyposażeniem. Mandalorianin zaczyna bez ćwierkających ptaszków i jetpaka, a te pojawiają się dopiero w kolejnych rozdziałach tej historii. Nie zabrakło również wyruszania w drogę dopiero po zebraniu drużyny złożonej z postaci-archetypów, gdzie każdy jej członek ma inną klasę postaci.
Din Djarin jest łowcą nagród i pełni rolę tanka ze względu na swój wytrzymały pancerz, a towarzyszy mu Cara Dune, czyli żołnierka zapewniają siłę ognia. IG-11 to z kolei droid bojowy mający bardzo duży współczynnik DPS z atakami obszarowymi, a Kuill to typowy support pomagający w naprawie sprzętu. Grogu z kolei jest niczym typowy druid z zaklęciami leczącymi, co gada ze zwierzakami.
A co z tą Ahsoką?
Również i tutaj mamy do czynienia z fabułą, która sprawdziłaby się w grze. Ahsoka najpierw zbiera tropy, by na koniec wyruszyć na misję do zupełnie nowej krainy. W jej zespole również mamy całą plejadę postaci i to wieloklasowych. Sabine Wren ze ścieżki żołnierki przeskoczyła na Jedi, Hera jest pilotką i dowódcą w jednym, a Huyang to z kolei chodząca encyklopedia.
W tym przypadku Dave Filoni mocno zaś popłynął, gdyż w tym serialu pojawiają się elementy fabularne, które pasują do uniwersum „Star Wars” niczym pięść do nosa. Przede wszystkim opowieść rozgrywająca się „dawno, dawno temu”, zamknięta dotychczas w ramy „odległej galaktyki”, nagle pokazała nam skrawek… zupełnie innej! Do tego powrócił tutaj znany z animacji motyw Świata Między Światami.
Oba te pomysły brzmią jak coś, co stereotypowy pryszczaty nerd wymyślił sobie podczas przerwy miedzy lekcjami, a nie jak część uniwersum stworzonego przez George’a Lucasa. Do tego wiele odcinków zarówno „Ahsoki”, jak i wspomnianego „Mandalorianina”, sprowadza się do prostego scenariusza sprowadzającego się do wejście do nowej zamkniętej lokacji, odkrycia tajemnicy i pokonania minionów.
A to wszystko wieńczy walka z bossem.
Zadaniem bohaterów jest jednocześnie zwaśnionych frakcji, a kolejne stojące na drodze drużyny potwory wprowadzają nowe mechaniki wali, w tym np. plucie kwasem czy chowanie się w piasku. Często w takich starciach goła siła ognia zaś nie wystarcza, tylko najpierw trzeba znaleźć słaby punkt tej czy innej maszkary, a po jego odkryciu można ją pokonać bez rzucania kostkami.
A im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, iż sesje RPG to tylko jeden element układanki. Równie silne mam wrażenie, iż niektóre sceny są ekranizacją… takiej typowej zabawy figurkami, w której dziecko używa wyobraźni, by dopowiadać sobie historie na temat postaci pochodzących z różnych er danego fikcyjnego uniwersum, czego koronnym przykładem jest… powrót Luke’a Skywalkera.
Wygląda to tak, jakby dziecko bawiące się postaciami powiązanymi z Dinem Djarinem wyciągnęło z pudełka najpotężniejszą figurkę z kolekcji, by ta dołączyła do grupy. No i na taki fabularny misz-masz pozwala właśnie wspomniany Świat Między Światami, bo tylko dzięki niemu Ahsoka przeżyła walkę z Vaderem, a potem mogła na ekranie zmierzyć się z Anakinem Skywalkerem.
Tyle dobrego, że „Gwiezdne wojny” to nie tylko „Mandalorianin” i „Ahsoka”, a częścią tego uniwersum mogą być dojrzalsze produkcje takie jak np. „Andor”. Pozostaje jedynie trzymać kciuki, aby Dave Filoni, który przejął władzę nad Lucasfilmem po Kathleen Kennedy pozwalał innym twórcom realizować ich własne wizje i nie ograniczył się wyłącznie do swojego własnego poletka.
Dziennikarz działu technologie. W Grupie Spider’s Web od 2012 r. W swoich tekstach skupia się na Apple’u, telekomunikacji i grach wideo. Jest też felietonistą Rozrywka.Blog, gdzie prowadzi cykl #Nerdcorner poświęcony komiksom, superbohaterom, Gwiezdnym wojnom i wszystkiemu innemu, co geekowe. Jako nastolatek pisał do czasopisma Bike Action i administrował jego forum, a w latach 2011-2016 współpracował z IDG Poland przy magazynie PC World. Odwiedza najważniejsze branżowe targi na całym świecie, wizytuje plany zdjęciowe i pojawia się jako ekspert w telewizji oraz w radiu. W wolnym czasie jeździ na rowerze i łapie Pokemony, a w sieci używa nicka pgkrzywy.