Do HBO Max trafił właśnie najgłośniejszy polski film ubiegłego roku: „Dom dobry”. Ten dotychczas dostępny tylko w Prime Video obraz Wojciecha Smarzowskiego sprowokował do dyskusji pół kraju - przy czym wielu widzów nie do końca zrozumiało jego zakończenie. Jeśli zatem jesteś świeżo po seansie i zastanawiasz się, co tak naprawdę wydarzyło się w ostatnim kwadransie - śpieszę z wyjaśnieniami.

Najnowszy film Wojciecha Smarzowskiego bez cienia wątpliwości podkręcił dyskusje na temat niezmiennie porażającego swą skalą problemu, jakim jest przemoc domowa, przy okazji - jakżeby inaczej - dzieląc odbiorców. Niektórzy oskarżali filmowca o niepotrzebne epatowanie sadyzmem, pławienie się w ekranowej przemocy. Inni, oczywiście, bredzili, że Smarzowski przesadza, że takie sytuacje już się nie zdarzają, a poza tym film skupia się tylko na przemocy wobec kobiet, ignorując przemoc wobec mężczyzn (co, swoją drogą, mija się z prawdą). Z drugiej strony nie brakowało też głosów, że portret domowego sadyzmu powinien być wręcz jak najostrzejszy, jak najbrutalniejszy, bez wygładzania, bo właśnie tak wygląda prawdziwe zło. I że być może dzięki temu obrazowi niektórzy przestaną ignorować problem, zwrócą uwagę na niepokojące sygnały, podejmą trudną decyzję, wesprą innych, nie będą więcej odwracać wzroku. Słowem: że może pomóc zarówno ofiarom, jak i tym, którzy przemoc podejrzewają, ale postanawiają się nie wtrącać.
W tym tekście nie będę jednak analizować jakości czy możliwego wpływu filmu na odbiorców, a sam finał, który - za sprawą kilku nieoczywistych zabiegów reżyserskich - nie dla wszystkich jest zrozumiały.
Dom dobry - zakończenie. Która wersja jest prawdziwa?
Początkowo Smarzowski prowadzi fabułę w tradycyjny sposób, jednak z czasem narracja staje się nielinearna. Film może konfundować tym, że do pewnego momentu pokazuje rzeczywistość wygładzoną przez percepcję bohaterki. Gośka ignoruje niepokojące sygnały, idealizuje i romantyzuje obraz mężczyzny, który wydaje jej się wybawicielem od niedoli. Z czasem jednak jego wizerunek się zmienia - zarówno w oczach widza, jak i bohaterki. Straumatyzowana, gnębiona, widzi w starszym, pozornie odpowiedzialnym człowieku sukcesu, stroniącym do tego od używek, szansę na lepsze życie, na poczucie się kochaną.
Stopniowo wpada w pułapkę, którą zastawił na nią mąż; ciągła manipulacja sprawia, że zaczyna wątpić we własny osąd i zdrowie psychiczne. Grzesiek nie ogranicza się przecież do przemocy fizycznej - stosuje też cały arsenał tej psychicznej. Poniża ją, ośmiesza, podkopuje poczucie własnej wartości, izoluje od bliskich, nie pozwala swobodnie opuszczać domu, montuje kamery i obsesyjnie kontroluje każdy jej ruch. Posuwa się również do przemocy seksualnej. Nieustannie przekonuje ją, że bez niego jest bezradna i nic nie znaczy. Jak wielu sprawców przemocy o psychopatycznych cechach, potrafi błyskawicznie zmieniać swoje oblicze, przechodząc od pozornej czułości do brutalności.
Później film powtarza fragmenty niektórych scen, pokazując inną, bardziej ponurą - znaczy się: rzeczywista - perspektywę. Retrospekcje są jednym z narzędzi odkrywających prawdziwe oblicze Grzegorza. Nie tylko uzupełniają opowieść - pokazują życie bohaterki i jej decyzje z różnych punktów widzenia. Taka konstrukcja narracji może początkowo dezorientować: przedstawienie części minionych scen w zmienionej formie nie jest przecież popularnym zabiegiem. Warto się im jednak przyjrzeć. Za każdym razem pojawiają się w nich nowe szczegóły lub inny kontekst, podkreślające złożoność wydarzeń oraz alternatywne scenariusze, które Gośka rozważała w swojej przeszłości. Dzięki temu widz ma szansę lepiej zrozumieć jej emocje i sposób myślenia, wchodząc głębiej w jej psychikę.
W pewnym momencie docieramy też do sceny, w której leżąca w szpitalu bohaterka się rozdwaja: siada na łóżku, a jednocześnie wciąż na nim leży. To symboliczny moment, odzwierciedlenie jednego z kluczowych wyborów, z których każdy prowadzi do innego zakończenia. Co ważne: żaden z nich nie jest fikcyjny.
Jedna Gosia otrzymuje wsparcie, wygrywa proces, uwalnia się od kata. Drugiej się nie udaje: bohaterka wraca do oprawcy, dalej cierpi, wreszcie nie wytrzymuje, a potwór kończy w szambie (czyli tam, gdzie jego miejsce).
Wcześnej pada pytanie: co by było, gdybyś od niego nie odeszła? Jedną z odpowiedzi jest właśnie jeden z alternatywnych finałów. A która wersja jest prawdziwa? W tym rzecz, że wszystkie mogą być - i są. Oczywiście istnieją jeszcze inne, których film nie pokazał, na przykład przeżywanie tego piekła bez końca, co spotyka wiele, wiele kobiet. Ten pozorny chaos narracyjny przy okazji doskonale oddaje to co dzieje się z psychiką ofiar, w tym różne formy mechanizmów obronnych, dysocjacji.
Ostatecznie można powiedzieć, że Smarzowski przeprowadza widza przez mękę więcej niż jednej osoby, która szukając ocalenia, bliskości, nowego domu, miejsca dla siebie, trafiła z deszczu nie pod rynnę, a do piekła. Tym samym przeplata ze sobą różne losy kobiety - a tak naprawdę: kobiet - zależne od podjętych decyzji, okoliczności, możliwości. Czasem ofierze udaje się z takiego piekła uciec. A często nie.
Film jest już dostępny w HBO Max.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Warner i Paramount robią remake tego samego horroru. Jak to możliwe?
- Pierścienie Władzy pokażą postać kluczową dla Aragorna. Zaskakująca decyzja
- Diuna 3 najdłuższym filmem z serii? Potężne zakończenie
- Najlepszy serial Marvela skasowany. Dlaczego?
- Spider-Man: kolejność oglądania filmów i seriali nie tylko z MCU. Co z Brand New Day?
Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).