Wydawać by się mogło, że dwa konkurujące studia pracujące nad rebootem/remake’iem tej samej franczyzy to sytuacja niemożliwa. A jednak tak właśnie się dzieje w przypadku kultowej marki, jaką jest „Koszmar z ulicy Wiązów”.

Dwa tygodnie temu dowiedzieliśmy się, że Paramount planuje zrestartować serię „Koszmar z ulicy Wiązów”. Freddy Krueger miałby zatem powrócić pod skrzydłami nowego studia; nowy projekt ma być osadzony w świecie oryginalnego filmu i czerpać z pierwotnego scenariusza Wesa Cravena.
Teraz okazuje się, że Paramount niespodziewanie znalazł się w konflikcie z Warner Bros., które... również przygotowuje remake „Koszmaru”. Teraz oba studia ścigają się, by rozpocząć produkcję swoich wersji, zanim dojdzie do planowanego połączenia Warnera z Paramountem.
Koszmar ulicy Wiązów od Warnera i paramountu. Jak to możliwe?
Brzmi nieprawdopodobnie, ale to prawda. Ta nietypowa sytuacja wynika z podziału praw do franczyzy: Paramount posiada prawa do dystrybucji na rynku amerykańskim, natomiast Warner Bros. kontroluje prawa międzynarodowe. Powstała w ten sposób rzadka luka prawna pozwala obu studiom jednocześnie tworzyć własne wersje tej samej marki.
Jak podaje „Puck”, Paramount nader optymistycznie zakładał, że do czasu ukończenia remake’u fuzja z Warner Bros. będzie już sfinalizowana. Szefowie filmowego oddziału Warnera, Michael De Luca i Pam Abdy, nie zamierzają jednak czekać - i dobrze.
Zdecydowali się rozwijać własną wersję filmu, którą mogliby wprowadzić do kin poza Stanami Zjednoczonymi. Według doniesień prowadzą już rozmowy z Lee Croninem, reżyserem entuzjastycznie przyjętego hitu „Martwe zło: Przebudzenie”. Twórca miałby napisać scenariusz, wyprodukować oraz wyreżyserować projekt. Paramount z kolei wciąż nie wybrał reżysera, ale prowadzi już rozmowy z potencjalnymi kandydatami.
Jak zwraca uwagę serwis „World of Reel”: jeśli ktoś jeszcze wierzył, że Michael De Luca i Pam Abdy zachowają swoje stanowiska po przejęciu przez Davida Ellisona, ta sytuacja raczej rozwiewa wszelkie wątpliwości.
Atutem projektu Paramount jest natomiast niewątpliwie poparcie spadkobierców Wesa Cravena. W produkcję zaangażowani są wdowa po twórcy, jego syn, a także prawnik Marc Toberoff, co nadaje przedsięwzięciu większą wiarygodność w oczach wieloletnich fanów serii. Warner Bros. również próbował dojść do porozumienia ze spadkobiercami Cravena, ale strony nie zdołały uzgodnić warunków umowy. Mimo to studio kontynuuje prace nad własną wersją, która po prostu ominie rynek amerykański.
Co więcej, oba filmy mają znacząco różnić się pod względem artystycznym. Umowa Paramount ogranicza studio do stworzenia dość wiernego remake'u oryginalnego filmu. Warner Bros. zamierza natomiast przygotować całkowicie nowe spojrzenie na historię pod kierownictwem Lee Cronina, z wyraźnie odmienną wizją twórczą.
Oba studia wierzą, że jeśli jako pierwsze rozpoczną zdjęcia, zmuszą konkurenta do ponownego przemyślenia lub nawet porzucenia własnego projektu. Paramount jest przekonany, że stosunkowo niedrogi film wyświetlany wyłącznie w USA mógłby zarobić na tamtejszym rynku co najmniej 70 milionów dolarów. Z kolei przedstawiciele Warner Bros. mają wątpliwości, czy niemal identyczny remake miałby wystarczający potencjał komercyjny.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Diuna 3 najdłuższym filmem z serii? Potężne zakończenie
- Najlepszy serial Marvela skasowany. Dlaczego?
- Spider-Man: kolejność oglądania filmów i seriali nie tylko z MCU. Co z Brand New Day?
- Najlepsze filmy wojenne. Netflix ma 13 mocnych tytułów. Ranking
- Kapitalny horror wpadnie do HBO Max. Przed chwilą był w kinach
Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).