Zwykle filmy oraz gra aktorska poszczególnych osób silnie dzielą odbiorców na obozy. Zdaje się jednak panować powszechny konsensus co do tego, że talent Gal Gadot nie zwykł objawiać się zbyt często w trakcie jej kariery. Izraelska aktorka raczej nie poprawi sobie wizerunku, opowiadając się po stronie aktywnego używania sztucznej inteligencji w jej najnowszym filmie.

Gal Gadot raz na jakiś czas wraca na pierwsze strony, ale zdecydowanie nie jest tak popularna, jak lata temu. Odbiorcy popkultury regularnie wspominają jej fatalne aktorskie występy, a także silne wspieranie Izraela w prowadzonej przez ten zbrodniczy kraj wojnie z Palestyną. Ten ostatni aspekt jej życiorysu sprawił, że od wielu lat mniej mówi się o aktorskim dorobku Gadot, a więcej o tym, że jest po złej stronie historii (co ciekawe, zanim rozpoczęła karierę, była członkinią izraelskiej armii, powszechnie znanej jako IDF). Obecnie aktorka promuje swój najnowszy film nakręcony dla Amazona, jednak to nie on jest przedmiotem kontrowersji.
Film z Gal Gadot to AI slop. Aktorka się tego nie wstydzi
Od dziś na Prime Video można obejrzeć najnowszy film z Gadot w roli głównej - "Biegaczkę". Izraelska aktorka gra w nim Maię Marten - londyńską prawniczkę, która zostaje wciągnięta w niebezpieczny pościg i zmuszona do wykonania serii poleceń od tajemniczego rozmówcy, który porwał jej syna. Gadot promuje swój film, jednocześnie opowiadając o przyszłych przedsięwzięciach. Jedno z nich zapowiada się szczególnie dziwnie.
Mowa tutaj o filmie "Bitcoin", reżyserowanym przez Douga Limana. Jego centralną postacią jest Craig Steven Wright (Casey Affleck) - informatyk i biznesmen, który przyznaje się do tego, że jest jednym z twórców tytułowej kryptowaluty, oraz że do niego należy tożsamość Satoshi Nakamoto, postaci powszechnie uznawanej za głównego architekta bitcoina. Film ma się obracać wokół kwestii chęci zatuszowania prawdy na temat prawdziwej genezy bitcoina przez potężnych ludzi. W obsadzie znaleźli się m.in. Pete Davidson, Isla Fisher, a także wspomniana Gadot.
Liman nie jest twórcą w ciemię bitym - właśnie kręci produkcję poświęconą sabotażowi Nord Stream, zrobił niezły "Road House", ma na koncie "Tożsamość Bourne'a", "Na skraju jutra", czy "Pana i panią Smith". Na pewno nie można powiedzieć, że Liman nie wie, jak robić kino. Problem jawi się na poziomie formy - "Bitcoin" jest bowiem filmem, w znacznym stopniu wspartym przez sztuczną inteligencję. Scenografia została niemal w całości wykonana z teł stworzonych przez AI, bez użycia rzeczywistych lokacji. Producent filmu miał nawet stwierdzić, że ten zabieg przyczynił się do ogromnych oszczędności - mowa tu o ponad 200 milionach dolarów, podczas gdy sam budżet wynosi około 70 mln.
Według twórców, sprzeciw branży wobec powstania tego filmu nie był tak duży, jak można było się spodziewać. Nie ma jednak wątpliwości, że gdy dojdzie do premiery "Bitcoina", oczy świata zwrócą się na ten film i będą uważnie patrzeć na to, jak wykorzystano w nim AI. Jak poinformował World of Reel, Gadot wystąpiła w podcaście "Happy, Sad, Confused" u Josha Horowitza i podzieliła się własnym punktem widzenia na tę sprawę:
To był najdłuższy kontrakt, nad jakim kiedykolwiek pracowałam. Moi prawnicy poświęcili sześć miesięcy na przeanalizowanie każdego scenariusza, jaki tylko mogliśmy sobie wyobrazić, jeśli chodzi o aspekt sztucznej inteligencji. Nie chciałam, żeby sztuczna inteligencja miała cokolwiek wspólnego z moją grą. Musieliśmy to chronić do tego stopnia, że SAG [związek zawodowy aktorów] zwróciło się do moich prawników z prośbą o wskazówki dotyczące aktualizacji kontraktu SAG, aby chronić innych aktorów. Jeśli chodzi o grę aktorską, to wszystko moja zasługa.
W dalszej części ujawniła swój osobisty stosunek do udziału sztucznej inteligencji w branży:
Boję się sztucznej inteligencji, ale czy będę się jej bać i odwrócę wzrok? Nie. Boję się, ale bawię się nią, uczę się jej i staram się edukować. Pociąg odjechał. Będziesz z nią pracować albo całkowicie wypadniesz z gry. Staram się jak najlepiej ją wykorzystać i chronić to, co mogę. Sztuczna inteligencja w tym filmie dotyczy scenografii i oświetlenia. Mieliśmy szeroką ekipę i wiele osób pracowało nad tym filmem.
Nawet biorąc pod uwagę to co mówi Gadot, nie mamy tutaj do czynienia z typowo "asystencką" funkcją sztucznej inteligencji. AI nie "wspomaga" - wprost tworzy konkretny, kluczowy aspekt filmu, za który w każdej produkcji, niezależnie od tego, czy wspomaganej efektami, czy nie, odpowiadają ludzie. Takie przedsięwzięcie, jak to autorstwa Limana, powinno być chórem potępione i wskazane jako przykład, jak nie należy zastępować sztuczną inteligencją pracy twórców filmu. Biorąc jednak pod uwagę to, że Gal Gadot oprócz skromnego talentu aktorskiego słynie również ze wspierania tych, którzy czynią zło, trudno się spodziewać, by i tu postąpiła słusznie.
Czytaj więcej:
- Netflix robi film o Matthew Perrym. Kiedy premiera?
- Będę bronił Gwiazdozbioru Psa. Film Scotta nie jest tak zły, jak mówią
- Widziałem najgorętszy film roku. Dosłownie najgorętszy
- Genialny kinowy hit po cichu zawitał w streamingu. Brak Oscara to skandal
- Użytkownicy Prime Video nie spodziewali się tak dobrego filmu. Miał być cringe, jest 10/10
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.