REKLAMA

Emily Blunt odrzuciła rozczarowującą propozycję Spielberga. I zrobiła to sama

Czapki z głów. Emily Blunt odrzuciła propozycję Stevena Spielberga, by wykorzystać sztuczną inteligencję do stworzenia wypowiedzi w języku obcych w filmie „Dzień objawienia”. Jednka jeszcze bardziej imponujące jest to, co zrobiła potem.

dzień objawienia głos emily blunt ai
REKLAMA

Emily Blunt postawiła na całkowicie ludzkie podejście do kreowania języka kosmitów w najnowszym filmie Stevena Spielberga pt. „Dzień objawienia”. Podczas promocji produkcji artystka zdradziła, że nie zgodziła się na wykorzystanie AI do dopracowania charakterystycznych „kliknięć” wydawanych przez jej bohaterkę.

Z jednej strony - to nieco rozczarowująca informacja. Podczas seansu nawet nie przeszło mi przez myśl, że za język obcych może „odpowiadać” sztuczna inteligencja - a to dlatego, że przecież taki oldschoolowiec jak Spielberg na pewno nie zdecydowałby się na taki ruch. Obstawiałem tradycyjne wykorzystanie nagrań innych dźwięków, odpowiednio zmodyfikowane i zmiksowane w studiu - tak, jak robi się to w celu uzyskania innych nietypowych dźwięków w filmach sci-fi czy fantasy (jak choćby ryku dinozaurów).

Tymczasem reżyser miał powiedzieć do Blunt: 

Wiesz, możemy zrobić to za pomocą AI albo możesz zrobić to sama.

REKLAMA

Dzień objawienia: Emily Blunt odrzuciła propozycję Spielberga. I zrobiła to sama

Aktorka odparła: „Myślę, że jestem w stanie sama wymyślić kilka naprawdę dziwnych dźwięków”. I tak też zrobiła.

Zgadza się: to ona odpowiada za charakter kosmicznego języka. W wywiadzie dla „Entertaintment Weekly” wyjaśniła, że eksperymentowała z różnymi odgłosami samotnie w swojej łazience, a następnie wysyłała kolejne wersje Spielbergowi.

Chrząkałam, nuciłam, wydawałam dziwne, niskie dźwięki przypominające śpiew Barry’ego White’a, mieszałam je z kliknięciami i odgłosami przypominającymi alfabet Morse’a. Próbowałam wszystkiego. Wrzuciliśmy do tego dosłownie wszystko, co przyszło nam do głowy. Steven chciał, żeby brzmiało to bardziej matematycznie, ale nie było to zbyt niepokojące.

Blunt dodała, że ostateczna wersja głosu, którą usłyszą widzowie w „Disclosure Day”, jest efektem nałożenia na siebie kilku ścieżek dźwiękowych nagranych przez nią w studiu.

Choć część Hollywood chętnie korzysta z AI, widząc w niej sposób na przyspieszenie produkcji i ograniczenie kosztów, technologia spotyka się również z ostrą krytyką i protestami. Przeciwnicy obawiają się, że sztuczna inteligencja może zastępować pracowników, wykorzystywać ich wizerunek lub głos bez zgody oraz prowadzić do deprecjacji sztuki. Faktem jest, że jednym z największych problemów w kontekście wykorzystywania sztucznej inteligencji w ramach tworzenia sztuki, jest fakt, iż bazuje ona na plagiatach.

„Dzień objawienia” obejrzycie w kinie.

REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Michał Jarecki
Redaktor

Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA