Wrażliwość na brutalny obraz w kinie to nic nowego. Niejeden horror w historii kina prezentował rzeczy okropne, obrzydliwe, obleśne, powodujące ciarki. Wygląda na to, że nowy film z serii "Martwe zło" ustawił poprzeczkę wysoko. Nawet zbyt wysoko, bo niestety, nie dowiemy się, co chciał pokazać. Wyjaśniamy, o co chodzi.

"Martwe zło" to seria może nie "stara jak świat", ale licząca sobie już 45 lat. Jej ojcem jest Sam Raimi, jeden z najbardziej pomysłowych i oryginalnych amerykańskich reżyserów, specjalizujących się w kinie grozy. Najnowszy film, "Martwe zło: Ogień", jest szóstą odsłoną serii - poprzedni, "Martwe zło: Przebudzenie" okazało się hitem oraz swego rodzaju biletem dla reżysera Lee Cronina do horrorowego Hollywood. Co ciekawe, już wiadomo, że powstanie i siódma część - z zupełnie innym reżyserem oraz obsadą.
Martwe zło: Ogień to rzeźnia. Twórcy musieli wyciąć jedną scenę
W branży niestety bywa tak, że ambicje twórcy filmu potrafią rozmijać się z oczekiwaniami studiów lub innych osób osadzonych w instytucjach postaci. W tej sytuacji znalazł się Sebastian Vanicek - francuski reżyser, sprawujący tę funkcję w przypadku "Martwego zła: Ognia", będący również współautorem scenariusza. Każdy, kto widział przynajmniej jeden film spod powyższego szyldu, doskonale wie, jak mocne zwykle wrażenia dostarczają te produkcje - nie brakuje bowiem mocnych, krwawych, pełnych mięsa i okaleczeń, scen. Zwykle to po prostu nie są łatwe rzeczy do oglądania.
Z podobnego założenia niestety wyszli cenzorzy zajmujący się przyznawaniem filmowi kategorii wiekowych. Kategoria R, zwykle oznaczająca mocne sceny, nie jest najwyższa. Na czele stawki stoi "NC-17", która bardzo surowo określa film jako nieprzeznaczony dla osób, które mają mniej niż 18 lat. Jeśli jakaś produkcja ma właśnie tę kategorię, oznacza, że jest piekielnie mocna i obraz, który pokazuje, jest ekstremalnie ciężki w oglądaniu.
Wygląda na to, że właśnie w takiej sytuacji znalazło się "Martwe zło: Ogień". Sebastian Vanicek przyznał bowiem w wywiadzie dla magazynu SFX (cytowany przez World of Reel), że MPA (Motion Pictures Association) nie przyznało jeszcze swojej oceny filmowi. Reżyser musi bowiem wyciąć jedną z wyjątkowo brutalnych scen, by tym samym spełnić wymagania dotyczące kategorii wiekowej R. Oto, co stwierdził Vanicek:
Jest scena, która nie ma kategorii wiekowej R. To naprawdę, naprawdę trudna scena. I niestety muszę ją wyciąć, więc nie doświadczycie jej tak brutalnie, jak teraz, bo potrzebuję filmu z kategorią wiekową R. Staramy się więc znaleźć dobry balans.
Niewątpliwie to wielka szkoda - spośród wielu filmów, w których okrutna przemoc była raczej przesadnym dodatkiem, "Martwe zło" uczyniło z niej oręż i znak rozpoznawczy, dowód, że da się ją zainscenizować z pomysłem oraz odwagą. Mimo tego, że nie zobaczymy, na co wpadli twórcy, nie jestem zaniepokojony - dotychczasowe filmy z serii pod względem dawania intensywnych doznań spełniały swoją robotę pierwszorzędnie. Wierzę, że reżyser i tak urządzi krwawą masakrę, na która fani czekają, a "Ogień" nie ucierpi na zmianie.
Martwe zło: Ogień - obsada filmu
- Souheila Yacoub jako Alice
- Tandi Wright jako Susan
- Hunter Doohan jako Joseph
- Luciane Buchanan jako Thya
- Erroll Shand jako Edgar
- Maude Davey jako Pollu
- George Pullar jako Will
- Greta Van Der Brink
Premiera filmu "Martwe zło: Ogień" - 10 lipca w kinach.
Czytaj więcej na Spider's Web:
- Rola Anyi Taylor-Joy w nowym Władcy Pierścieni ujawniona. Mamy wideo
- Krytycy wybrali najlepsze filmy 2026 roku. Na czele prawdziwe arcydzieło
- Najlepsza komedia roku już w Disney+. Prosto z kin
- Kosmiczny thriller o spiskach już w SkyShowtime. Idealny na weekend
- Najnowsza część szpiegowskiej serii akcji już w HBO Max
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.