Horrory to jeden z najpopularniejszych filmowych gatunków. Chętnie zapisują się do niego zarówno wysokobudżetowe, czasami będące częścią franczyzy produkcje, a także te, które są znane tylko skromnej liczbie największych fanów, nierzadko zrobione za niewielkie pieniądze. Polscy subskrybenci HBO Max rzucili się na film z tej drugiej grupy.

Po jednej stronie mamy "Resident Evil", "Krzyk", "Obecność", "Piła" i inne, długoletnie serie, które są obecne w przestrzeni publicznej od wielu lat, doczekują się kolejnych części, rebootów, sequeli, prequeli. Oprócz nich współczesny horror stoi również projektami o znacznie mniejszym zapleczu finansowym, a mimo tego cieszącym się gigantyczną uwagą: dwa na trzy filmy z serii "Terrifier" miały budżet mniejszy niż milion dolarów, nie mówiąc już o stworzonej za kilkaset tysięcy dolarów "Obsesji", której wynik w box office wyniósł ponad 500 mln dolarów. Choć "Dziwne zbiory" zarobiły skromny procencik tej kwoty, okazały się kuszącą propozycją dla posiadaczy dostępu do HBO Max.
Dziwne zbiory zaskakują. Polscy widzowie oglądają horror na potęgę
Akcja filmu rozgrywa się w spokojnym miasteczku San Bernardino w Kalifornii. Spokojnym do czasu, bowiem dochodzi tam do brutalnego morderstwa trzyosobowej rodziny. Doświadczony duet detektywów - Joe Kirby (Peter Zizzo) i Alexis "Lexi" Taylor - zostaje zmuszony do wznowienia śledztwa w sprawie legendarnego seryjnego zabójcy znanego jako Pan Shiny (Jessee J. Clarkson). To socjopatyczny przestępca, który od dawna nie dawał znaku życia, lecz jego nagły powrót zapowiada nową falę grozy. Trop prowadzi w mroczne zakamarki przeszłości, gdzie każda wskazówka może kosztować życie.

Za film odpowiada Stuart Ortiz, który w świecie horroru zdecydowanie nie jest zielony - to on, w ramach duetu The Vicious Brothers dostarczył światu "Tropicieli mogił", a także ich sequel (tu już wyłącznie w roli scenarzysty). Od dawna jednak obraca się w kręgu raczej niszowego kina grozy. Subskrybentów HBO Max to nie odstrasza, bowiem na skutek ich decyzji co do wyboru tytułów do obejrzenia, "Dziwne zbiory" awansowały na 2. miejsce w rankingu najchętniej oglądanych filmów na platformie.
Trudno powiedzieć, czy nowe życie wokół "Dziwnych zbiorów" na HBO Max przyczyni się do wzrostu znaczenia tego twórcy w świecie kina grozy, ale na pewno sama sytuacja jest jedną z większych streamingowych niespodzianek - zwłaszcza, że ostatnio w serwisie znalazły się m.in. filmy Davida Finchera (z samym "Siedem" horror Ortiza rywalizuje o fotel lidera oglądalności serwisu). Zawsze też cieszy, gdy kino grozy bez wielkich pieniędzy w budżecie potrafi podjąć walkę ze znacznie większymi graczami.
Co ciekawe, film cieszy się dość sporym zadowoleniem krytyków - na serwisie Rotten Tomatoes średnia ocena ich recenzji wynosi 93%. To wysoki wynik, zwłaszcza w porównaniu do tego, co twierdzi o nim publiczność, która łącznie ocenia "Dziwne zbiory" na 63%. Dość podobne zdanie mają również użytkownicy IMDb, którzy na 10 możliwych gwiazdek, przyznali filmowi 6,2. Jak na niszowe kino grozy, które zarobiło mniej niż 400 tysięcy w ramach box office'u, to i tak naprawdę obiecujące liczby. Czy przekładają się one na jakość filmu? Widzowie HBO Max zdają się przychylać do tej wersji.
Czytaj więcej na Spider's Web:
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.