Enola Holmes powraca po raz trzeci - tym razem w nieco innym tonie. I z zauważalnie mniejszą dawką poczucia przygody.

Trzeba przyznać, że „Enola Holmes 3” to zaskakująco odmienna od pozostałych odsłona cyklu Netfliksa. Za kamerą tym razem stanął Philip Barantini, co od razu da się wyczuć w atmosferze obrazu. Nowa produkcja odchodzi od lekkiej, młodzieżowej konwencji dwóch poprzednich części na rzecz bardziej klasycznego kryminału dotykającego wyraźnie poważniejszej tematyki. Czy to dobrze? Obawiam się, że tylko w teorii.
Akcja przenosi się z Londynu na Maltę, gdzie Enola (Millie Bobby Brown) planuje ślub z Tewkesburym (Louis Partridge). Nie ma najmniejszych wątpliwości co do swoich uczuć, ale bardzo obawia się społecznych oczekiwań i ograniczeń, jakie wiążą się z rolą żony, zwłaszcza w wyższych sferach. Dotychczas bardzo ceniła sobie życie, jakie prowadzili. Gdy wreszcie wyrusza na ślub, zatrzymuje ją doktor Watson (Himesh Patel), informując, że Sherlock Holmes (Henry Cavill) został porwany. W efekcie protagonistka nie dociera przed ołtarz.
Poszukiwania brata prowadzą bohaterkę w głąb skomplikowanej intrygi związanej m.in. ze skradzionym afgańskim złotem, kolonialną przeszłością Malty, brytyjskim imperializmem oraz pewną tajemniczą postacią. To śledztwo staje się najbardziej osobistą sprawą Enoli - rzuca bowiem nowe światło na rodzinne relacje i skłania do refleksji nad wizją małżeństwa.
Enola Holmes 3 - opinia o filmie
Nie da się ukryć: opowieść prowadzona jest bardzo dynamicznie. Tempo jest idealnie rozrywkowe - akcja nie pozwala sobie na zbyt długie postoje, sceny akcji są widowiskowe, zagadki całkiem pomysłowe, wątek romantyczny ujmujący. Obraz pęka w szwach od tego, czego szukamy w tego typu kryminałach: tropów, szyfrów i zagadek. Nie szczędzi też pościgów, bójek, ognia, wybuchów, skarbów i złoczyńcy, który - tradycyjnie - uwielbia wygłaszać długie monologi. Jak widać: dzieje się sporo... a mimo tego całości brakuje energii, lekkości, poczucia frajdy i przygody, błysku w oku.
Reżyser serwuje poprawną, ale całkowicie pozbawioną charakteru realizację, tylko od czasu do czasu przypominając sobie, jak żywiołowe były wcześniejsze odsłony. Pierwsze dwa filmy były po prostu przyjemne - najnowszy jest raczej wyczerpujący (i sam też sprawia wrażenie wyczerpanego, odhaczającego tylko kolejne komponenty konwencji - jak gdyby nikomu się już nie chciało).
Obraz dotyka kwestii rodzinnych sporów, feminizmu czy kolonializmu. Wbrew oskarżeniom, jest pod tym ostatnim względem historycznie akuratny - i tak na przykład w jednej ze scen bohater o innym kolorze skóry wyjaśnia Enoli, że nie może publicznie iść obok niej. Musi podążać kilka kroków za nią, udając służącego. Niestety, to trochę za mało - bo film w ogóle nie mierzy się z pytaniami, które sam prowokuje. Motyw mrocznej historii brytyjskiego kolonializmu jest podejmowany od niechcenia, bez większego przekonania, a bohaterowie najmocniej związani z historycznym kontekstem zostają zepchnięci na dalszy plan. Nie chcę spoilować, ale wielki problem stanowi tu również postać antagonisty - osoby słusznie umotywowanej, a zarazem napisanej jako ktoś bezwzględnie zły. Słowem: „Enola Holmes 3” to film, który albo nie pochyla się nad poruszoną problematyką, albo sam generuje niezręczności i kompletnie ignoruje ten fakt.
Jeśli bardziej stonowany styl nowej odsłony ma odzwierciedlać dorastanie bohaterki, to chyba lepiej byłoby jednak nie pozwolić jej jeszcze dorastać. Po pierwsze: film jest przez to znacznie mniej ciekawy, by nie rzec: nudnawy i, ostatecznie, dość przewidywalny. Po drugie: sama Enola też byłą dużo ciekawsza wcześniej - zanim jeszcze zdobyła doświadczenie i, poza błyskotliwością, cechowała się też większą naiwnością i ciekawością. Na domiar złego nauczki, których teraz doświadcza, w żaden sposób nie wydają się adekwatne względem doświadczonej już, obytej, mądrej detektywki.
Koniec końców bohaterka straciła to, co ją wyróżniało i sprawiało, że jej przygody śledziło się z ciekawością. 3. część serii, choć mroczniejsza i poważniejsza, jest też najbardziej nijaka - nie oferuje porywającej, dynamicznej przygody. To zwyczajna, pozbawiona blasku, raczej rozczarowująca kontynuacja.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Citizen Vigilante zniknął z X. Gdzie obejrzeć zakazany film?
- Pięć streamingów za 80 zł. Zrobiłem subskrypcyjny detoks i wygrałem
- Mocny lipiec 2026 w Prime Video. Szczęka opada
- Avengers: Doomsday ma mieć szokujący finał. Fani podzieleni
- Największe sci-fi 2026 roku prosto z kina leci na Prime Video. Jest konkretna data
Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).