Cykl fantasy Brandona Sandersona to bardzo wdzięczny materiał do adaptacji - w końcu powieści uwielbianego autora mają bardzo filmowy charakter. A jednak - by dotrzeć do szerokiej publiczności - filmowy „Z mgły zrodzony” będzie musiał wprowadzić pewne zmiany.

Książki fantasy Brandona Sandersona aż proszą się o sfilmowanie. Pełna napięcia akcja, częste sceny walki i liczne wolty fabularne cechujące prozę mistrza to doskonała baza dla ekranowego medium. „Z mgły zrodzony” jest właśnie takim typem opowieści - nic dziwnego, że Apple TV zacznie rozwijanie swojej wersji uniwersum Cosmere od tego tytułu. Jest jednak jeden warunek: by odnieść sukces, film będzie musiał zmodyfikować pewną zasadę, którą kieruje się Sanderson w swoich książkach, jeśli chce dotrzeć do szerokiej publiczności. I sprawić, by kolejne adaptacje w uniwersum dostały zielone światło.
Wiadomo: kluczowe jest przyciągnięcie jak największej liczby widzów. Aby „Mistborn” stał się fenomenem na miarę największych hitów fantasy, musi wziąć przykład z najlepszych - w tym przypadku z pierwszych sezonów „Gry o tron”. Powinien zatem zainteresować zarówno wiernych czytelników Sandersona, miłośników fantasy, jak i widzów niezaznajomionych z jego twórczością, niesiedzących w gatunku. A to oznacza konieczność przekształcenia jednego z kluczowych elementów formuły, która wyróżnia te uwielbiane książki.
Z mgły zrodzony - zmiany w adaptacji fantasy Sandersona
Chodzi, rzecz jasna, o znaczenie i złożoność systemów magii. Jasne - dynamiczna akcja i zaskakujące zwroty fabularne to znaki rozpoznawcze książek z cyklu, ale „Z mgły zrodzony” słynie przede wszystkim z precyzyjnie zaprojektowanych modeli korzystania z czarów.

W serii występuje ich kilka. Fundamentem świata jest Allomancja, czyli magia oparta na splataniu i wykorzystaniu metali, ale istotną rolę odgrywają również Feruchemia i Hemalurgia. Każdy z tych systemów rządzi się jasno określonymi zasadami, które Sanderson szczegółowo przedstawia i konsekwentnie stosuje w swoich książkach. Problem w tym, że takie szczegóły mogą być trudne do zrozumienia czy wręcz zniechęcające i wybijające z rytmu dla osób mniej obeznanych z fantastyką, szczególnie w ramach z założenia dynamicznej realizacji.
W związku z tym filmowy „Z mgły zrodzony” będzie musiał uprościć przedstawione w książkach założenia i zrezygnować z prezentacji części ich technicznych szczegółów. Sanderson przyznał to oficjalnie podczas występu w podcaście „Very Really Good”. Opowiadając o pracy nad scenariuszem, wyjaśnił przy okazji, że „będzie musiał uprościć niektóre zdolności”, a te mniej istotne prawdopodobnie pozostaną gdzieś w tle, pojawiając się w formie smaczków dla fanów.
Takie zmiany są nieuniknionym elementem ekranizacji najbardziej rozbudowanych cykli fantasy. Ten przypadek może jednak zaboleć wielu fanów - w końcu sposoby funkcjonowania magii w Cosmere stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych, wyróżniających na tle innych dzieł i cenionych elementów twórczości Sandersona. Oglądanie historii, w której ten aspekt zostanie przepisany, może być dla nich... specyficznym doświadczeniem.
Oczywiście - każda adaptacja musi dokonywać selekcji materiału, a w przypadku rozbudowanej fantastyki nie sposób przenieść na ekran wszystkiego. Najważniejsze będzie znalezienie odpowiedniej równowagi: film powinien pokazać najciekawsze, najbardziej fundamentalne i powszechnie cenione elementy świata, tak by zadowolić czytelników i jednocześnie zainteresować nowych odbiorców, nie przytłaczając ich nadmiarem objaśnień. Pociesza fakt, że za wprowadzanie zmian będzie odpowiadać sam Sanderson - a jeśli mielibyśmy komuś w tej kwestii zaufać, to właśnie jemu.
Czytaj więcej w Spider's Web:
Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).