Gatunek seriali medycznych ma długą, bogatą, ale nie zawsze udaną historię. "SOR", efekt współpracy Prime Video i TVP został natychmiast ochrzczony jako polska odpowiedź na "The Pitt". Poprzeczka została postawiona bardzo wysoko, w związku z czym raczej mało kto oczekiwał, że dojdzie do jej przeskoczenia. Nie dochodzi, natomiast pierwsze odcinki sygnalizują - mimo pewnych zastrzeżeń - naprawdę solidny kawałek telewizji. Recenzujemy trzy pierwsze odcinki serialu.

Nie od dziś wiadomo, że porównania amerykańskiej i polskiej ochrony zdrowia są z reguły bezcelowe, zwłaszcza przez głębokie różnice. Wspomniane "The Pitt" obraca się w systemie rynkowym, w którym z reguły, jeśli jesteś biedny albo nieubezpieczony, to albo umrzesz, albo otrzymasz pomoc i chwilę później zbankrutujesz. Pod tym względem Polska trochę przypomina raj, ale taki, w którym masz za dużo wolnego czasu i dostaniesz zabieg na za 5 lat. Innymi słowy - jest źle, ale są miejsca, w których jest jeszcze gorzej. Jeśli po tym wstępie pomyśleliście, że "SOR" jest propagandówką czy wbijanym łopatą do głowy komentarzem, uspokajam - na szczęście nie.
Recenzujemy pierwsze odcinki SOR. Serial zaskakuje
Akcja produkcji rozgrywa się na szpitalnym oddziale ratunkowym, zarządzanym przez ordynatora Andrzeja Drawskiego (Ireneusz Czop). W dynamicznych okolicznościach trafia tam młody lekarz, Piotr Hajduk (Sebastian Dela), który od następnego dnia miał rozpocząć pracę w placówce, ale życie przyspieszyło tę perspektywę. Szybko zyskuje w oczach otoczenia miano charyzmatycznego, pewnego siebie i zdolnego fachowca. Jeszcze szybciej wychodzi na jaw, że Hajduka i dr Katarzynę Zawadzką (Sonia Mietielica) łączy przeszłość. Wraz z rozpoczęciem przez Piotra pracy na SOR, obserwujemy codzienną pracę lekarzy, wymagającą stalowych nerwów i niełatwych decyzji.
W tym miejscu warto podkreślić, że niniejsza recenzja tyczy się zaledwie jednej czwartej serialu - łącznie doczekamy się bowiem aż 12 epizodów. Przed momentem premiery trudno zatem jednoznacznie przewidzieć kierunek, jaki obrali dalej twórcy, natomiast pewne jest jedno - do projektu zgromadzono solidne nazwiska, nie tylko aktorskie. Za reżyserię odpowiada duet Sylwii Rosak i Sary Bustamante-Drozdek. Choć ta druga coraz częściej kojarzy się widowni z kinem (np. z trylogią "Piep*zyć Mickiewicza"), to obie mają doświadczenie w polskiej telewizji, przy czym Bustamante-Drozdek zwłaszcza w tej medycznej części ("Na dobre i na złe", "Na sygnale").
Sumując to wszystko, "SOR" zdecydowanie nie zasługuje na miano "projektu testowego", "sprawdzenia, czy formuła się przyjmie". Biorąc pod uwagę to, że w Polsce popularność zagranicznych seriali i obecność tych krajowych, serial Prime Video i TVP miał tak naprawdę proste zadanie - wykorzystać dawne doświadczenia, wyciągnąć wnioski i zapewnić widzom wciągającą, złożoną historię, sprawnie balansującą między wejściem w medyczny świat, rozwijaniem relacji między bohaterami i komentowaniem rzeczywistości. Czy je wypełnia?

Po trzech obejrzanych odcinkach mogę powiedzieć, że sytuacja jest nieco lepsza, niż przypuszczałem. Nie miałem jakichś kasandrycznych wizji, ale nie oczekiwałem czegoś wielkiego. "SOR" jest rozumnie rozpisanym serialem, który nie przekracza metrażem odcinków 40 minut i świadomy tego, dba, by nie było momentów nudy, dłużyzn, czy jakichkolwiek sygnałów na brak materiału. Każdy z bohaterów ma coś do roboty, jakąś emocję, którą musi natychmiast przepracować, by nie wypaść z rytmu, nie stracić koncentracji. Reżyserki, wraz ze scenarzystami (Maciejem Sobczykiem i Zbigniewem Zborowskim) wiedzą, że co za dużo melodramy to niezdrowo. Tym samym wyczuwamy, co się dzieje pomiędzy konkretnymi bohaterami, ale serial (przynajmniej na razie) nie zaburza proporcji i stawia przede wszystkim na dramaty wynikające z przyczyn medycznych.
Mam jednak z serialem zasadniczy problem, jeśli chodzi o jego przesłanie, a raczej jego brak.
Wspomniane przeze mnie wyżej komentowanie rzeczywistości jest wyraźną kulą u nogi serialu. Nie oczekuję łopatologii, ale po pierwszych epizodach nie widzę u twórców ambicji do tego, by wprowadzić do sterylnej rzeczywistości trochę brudu. Systemowych problemów w polskiej ochronie zdrowia na wielu poziomach nie brakuje, tak naprawdę to właśnie przez ich pryzmat większość pacjentów w Polsce patrzy na kwestię leczenia swoich problemów zdrowotnych. Zwłaszcza po słynnej aferze związanej z lekarzem, który do perfekcji opanował sztukę teleportacji między placówkami, po seriach nadużyć, o jakich opinia publiczna się dowiedziała, ten komentarz społeczny po prostu jest konieczny. Może w kolejnych odcinkach zostanie on wyostrzony, natomiast na tym polu "SOR" nie wydaje się być specjalnie zainteresowany głębszym pogrzebaniem w problemie
Serial sprawnie sobie natomiast radzi, gdy przychodzi do wrzucania w dynamiczną akcję, ciskanie w widza medyczną terminologią, i budowania będącego sumą wymienionych poczucia, że jeden fałszywy ruch będzie miał wysoką cenę dla któregoś z bohaterów. Czasami pojawiają się momenty błędów logicznych, ale to drobiazgi, które na szczęście nie wpływają znacząco na postrzeganie całości. Serial prezentuje nam paletę ciekawych bohaterów - od opanowanej i próbującej odgonić demony przeszłości Kasi Zawadzkiej, wiecznie pechowego Wojtka (Whitaker z "The Pitt" ma swojego odpowiednika), łaknącą atencji Olę i najmniej rozwiniętą fabularnie, choć w 3. odcinku rzuconą na głęboką emocjonalnie wodę, Zuzę. Wszystko spina zaś Andrzej - ordynator surowy, ironiczny, mający pewne pokłady ciepła.
Najwięcej czasu spędzamy jednak z Piotrem Hajdukiem i słusznie, bo jest on najciekawszym elementem "SOR".
Jestem szczerze ciekaw, co twórcy przygotowali dla tej postaci - z jednej strony wyraźnie mamy do czynienia z postacią wybitnie uzdolnioną, sprawną, zdolną do szybkiego podejmowania trudnych decyzji, niebojącą się postawić, gdy widzi do tego konieczność. Wciąż jednak jest nowy w szpitalu, podlegający hierarchii, mający za sobą stopniowo rozwijaną przez scenariusz przeszłość. Nie do końca da się go odczytać, czuć w nim coś intrygującego, co nie pozwala w pełni zaufać, ale tym bardziej odwrócić oczu. Spora w tym zasługa Sebastiana Deli, który definitywnie nie jest już świeżakiem, a co więcej - ma na koncie kilka udanych, ważnych ról. Serial Prime Video i TVP to kolejna produkcja, w której aktor wybija się ponad stawkę i tworzy świetną kreację.

Cieszę się, że dostał szeroką przestrzeń do dzielenia się z widzami swoją charyzmą - w "SOR" spełnia się jako młody doktor, u którego lekarska sprawność i przenikliwość idą w parze z urokiem osobistym. Dela tu dominuje, ale serial nie ma większych problemów z aktorstwem - Sonia Mietielica ma wypisaną na twarzy kompetencję i charyzmę młodej, pełnej wiedzy, lekarki, Ireneusz Czop umie złapać balans pomiędzy aurą wymagającego szefa a wyrozumiałego lidera z własnymi problemami, Patrycja Franczak solidnie wypada jako Ola, którą częściej niż przez zdolności, poznajemy z negatywnej strony, jako karierowiczkę, wyraźnie zawieszającą oko na głównym bohaterze, Bartłomiej Deklewa w roli brata Piotra ma udane, wyraziste epizody. Mary Pawłowska jest póki co największą zagadką, ale wierzę, że serial pozwoli ją rozwiązać z pozytywnym skutkiem.
"SOR" to serial, któremu z pewnością daleko do tandetnej kopii czy kolejnego "procedurala" i typowego tasiemca, który potrwa tak długo, że gdy doczekam się wnuków, będzie wciąż emitowany. Trzy odcinki to oczywiście zbyt mało, by wydać pełny osąd, natomiast na ten moment produkcja Prime Video i TVP zasługuje na kredyt zaufania. Wątpię, że stanie się nowym klasykiem, natomiast ma potencjał, by zasłużyć na miano dobrego kawałka telewizji. Zwłaszcza, jeśli stanie uczciwie przed lustrem i zmierzy się z tematyką, którą powinien bardziej uwypuklić.
Premiera serialu "SOR" we wtorek 20 października o 22:20 w TVP2 i tego samego dnia w serwisie Prime Video.
Więcej o Prime Video poczytasz na Spider's Web:
- Serial Carrie to nowa adaptacja horroru Kinga. Dołączyła do filmów
- Kiedy kolejne odcinki Carrie? Pełny harmonogram horroru
- Dajcie już spokój Reacherowi. Nowość Prime Video to niedościgniony wzór seriali akcji
- Twórca Wikingów kręci nowy serial. Wygląda wspaniale
- Finał uwielbianej serii filmów trafił do Prime Video. Magiczny tytuł
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.