REKLAMA

Z kin prosto do HBO Max. To jeden z najlepszych filmów 2026

Jeden z najwyżej ocenianych filmów roku właśnie uzupełnił bibliotekę HBO Max. Chyba już wiecie, co robić w ten weekend.

hbo max bez wyjścia

Park Chan-wook od ponad dwóch dekad pozostaje jednym z najwybitniejszych i najbardziej charakterystycznych współczesnych reżyserów. Koreański twórca zdobył światową sławę dzięki „Trylogii zemsty”, na którą składają się ikoniczne już tytuły: „Pan Zemsta”, „Oldboy” i „Pani Zemsta” - ale jego filmografia jest znacznie bardziej różnorodna. „Służąca” zachwyciła kunsztem formalnym i subtelną grą z perspektywą, „Podejrzana” udowodniła, że twórca doskonale czuje konwencję noir i wie, jak ją odświeżyć, a serial „Sympatyk” to popis szkatułkowej narracji. Ba, starsze i bardziej kameralne dzieła twórcy również nie rozczarowują, zwłaszcza w sferze charakterystycznej elegancji wizualnej i narracyjnej precyzji. 

Kino Parka zazwyczaj balansuje między czarnym humorem, specyficzną melancholią i brutalnością. Facet ceni sobie bardzo precyzyjnie zaplanowane kadry, płynny ruch kamery oraz nieprzewidywalne historie, które stawiają pytania o kwestie moralności, winy, zemsty czy pożądania. Między innymi. To jeden z tych twórców, którzy umiejętnie łączą kino gatunkowe z autorskim. Takie też jest bez wyjścia. 

Bez wyjścia, czyli co obejrzeć w HBO Max?

„Bez wyjścia” gwarantuje seans udany, ale i wyczerpujący. Reżyser ponownie z wyczuciem żongluje czarną komedią, thrillerem i dramatem społecznym, ale większy nacisk w tej tragikomedii mimo wszystko kładzie właśnie na tragedię. W dużym skrócie: mówimy o historii człowieka, który po utracie pracy postanawia dosłownie wyeliminować swoich rywali na rynku pracy.

Lee Byung-hun portretuje bohatera jednocześnie sympatycznego, zagubionego, inteligentnego i przerażającego. Mimo kolejnych absurdalnych incydentów, widz jest w stanie zrozumieć motywacje Man-su, choć z czasem coraz wyraźniej dostrzega, jak daleko odsuwa się on od moralnych granic. Co ważne, film nigdy nie przedstawia go jednoznacznie ani jako potwora, ani jako bohatera, któremu powinniśmy kibicować - to groteskowy, ale szczery emocjonalnie obraz zwykłego człowieka doprowadzonego do ostateczności przez system. Psychologiczna wiarygodność, o którą filmowiec potrafi zadbać, sprawia, że kolejne wydarzenia wywołują jednocześnie śmiech, napięcie i... dyskomfort. Dużo, dużo dyskomfortu.

Doceniam też charakterystyczny, wyrazisty styl wizualny Parka, bezlitosną ironię czy soczystą makabreskę, ale „Bez wyjścia” to przede wszystkim dość ponura, drenująca z nadziei opowieść o współczesnym kapitalizmie - zręcznie zbudowana hiperbola klasowego wyzysku, pracowniczych upokorzeń, tłamszenia koreańskich mężczyzn, których się odczłowiecza i sprowadza do ról bezimiennych, łatwo wymienialnych elementów większej machiny. Twórca postawił jednak na szerszą perspektywę, nie sprowadzając filmu do prostego moralitetu czy banalnej opowiastki o biednym pracowniku.

Jest tu tego zresztą więcej. „Bez wyjścia” wykorzystuje sensacyjną historię jako pretekst do opowieści o współczesnym rynku pracy, lęku przed utratą stabilizacji, presji sukcesu oraz narastających obawach związanych z automatyzacją i sztuczną inteligencją. To film o człowieku, którego poczucie własnej wartości zostało całkowicie uzależnione od pracy. Gdy traci stanowisko, zaczyna stopniowo tracić również swoją tożsamość.

Świetna, ale wymagająca cierpliwości rzecz.

Czytaj więcej w Spider's Web:

Michał Jarecki
Redaktor

Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).