Ignacy Liss to odtwórca głównej roli w serialu "Proud" od HBO Max. Przy okazji premiery produkcji aktor opowiedział nam, jak wyglądała praca na planie z dzieckiem, nad czym aktorzy powinni pracować częściej i dlaczego koordynator scen intymnych zawsze powinien być obecny na planie.

Bohaterem serialu "Proud" jest Filip (Ignacy Liss), młody i nieodpowiedzialny gej, który żyje z dnia na dzień. Jedyną osobą w jego życiu, która zapewnia mu stabilizację, jest jego siostra Anka (Sylwia Boroń), która samotnie wychowuje kilkumiesięczną Tosię. Pewnego dnia, po kolejnej orgii w mieszkaniu siostry Filipa, kobieta traci cierpliwość i informuje brata, że ma wyprowadzić się z domu. Niedługo później Anka trafia do szpitala. Kiedy Filip dowiaduje się, że jej życia nie udaje się uratować, zdaje sobie sprawę, że jest on jedyną osobą, która może zająć się córeczką swojej siostry.
Ignacy Liss - wywiad z odtwórcą głównej roli w serialu Proud od HBO Max
Anna Bortniak: "Proud". porusza delikatne i trudne tematy. Czy to wpłynęło na twoje przygotowanie do roli?
Wiedziałem, z czym wiąże się udział w tym serialu. To są tematy bliskie, trudne i bardzo ważne dla wielu osób. Zanim wszedłem na plan, musiałem się z tym uporać w swojej głowie, żeby być pewnym. Nie chciałem, żeby to wpływało na to, jak stworzę Filipa. To było dla mnie kluczowe - wejść w tę rolę bez wątpliwości.
Czy zdarzało się, że ta rola była dla ciebie obciążająca? Trudno było z niej wyjść?
To bardzo ciekawy temat, nad którym dopiero zaczynam się zastanawiać. Do tej pory skupiałem się głównie na tym, jak dobrze wejść w rolę - jak wywołać w sobie emocje, jak osiągnąć odpowiedni stan. Dopiero teraz widzę, jak istotne jest wychodzenie z roli. Bo jednak ponosi się pewne koszty, kiedy wpędza się siebie w konkretne emocje i potem je ignoruje. Myślę, że to coś, nad czym aktorzy powinni pracować znacznie częściej.
Czy w tym kontekście pomaga koordynacja intymności?
Na pewno. I to nie tylko w scenach intymnych. Coraz częściej słyszę opinię, że wszystkie sceny powinny być traktowane z podobną uważnością - z myślą o bezpieczeństwie i zaufaniu między partnerami. Nie jestem w pełni przekonany, czy to powinno dotyczyć absolutnie każdej sceny, ale coś w tym jest. Poczucie bezpieczeństwa na planie to podstawa – niezależnie od charakteru sceny.
A jak wyglądała praca przy scenach intymnych?
Koordynacja intymności jest ogromnym wsparciem. Ciało nie wie, że coś jest udawane - reaguje na dotyk, bliskość, sytuację. Pojawia się napięcie, stres, adrenalina. Dlatego choreografia takich scen jest bardzo ważna. Daje poczucie ram - wiesz, gdzie scena się zaczyna, gdzie kończy, jaki ma przebieg. To pozwala się bardziej otworzyć i jednocześnie czuć się bezpiecznie.
Miałem też wcześniej doświadczenia, kiedy takich zasad nie było - słyszysz tylko: "Róbcie, my nagrywamy". To bardzo niekomfortowe, bo nie masz kontroli nad sytuacją. Koordynator intymności daje też bezpieczeństwo psychiczne. Wiesz, że możesz w każdej chwili powiedzieć: potrzebuję przerwy, chwili dla siebie - i to zostanie uszanowane.
Uważam, że to powinien być standard. Aktorstwo polega na udawaniu - widz chce się nabrać, a my chcemy go przekonać. Nikt nie oczekuje od aktora przekraczania realnych granic.
Dużym wyzwaniem była też gra z dzieckiem, małą Alą. Jak wyglądała ta praca?
To było jedno z największych wyzwań na planie. Bardzo wdzięczne, ale jednak wyzwanie. Z dzieckiem nie da się niczego zaplanować w stu procentach. Można zapisać w scenariuszu, że dziecko płacze, śmieje się czy zasypia po 30 sekundach - ale rzeczywistość wygląda inaczej. Kluczowe było bycie uważnym i reagowanie na to, co proponuje mała aktorka. To była bardzo żywa, improwizacyjna praca, oparta na "tu i teraz".
To też świetna lekcja aktorstwa. Wiele nieplanowanych momentów weszło do serialu i widać, że to przyniosło bardzo dobry efekt. Jednocześnie ogromnie ważne było poczucie odpowiedzialności. To bardzo małe dziecko, które trzeba chronić, a plan filmowy bywa wymagający - presja czasu, tempo pracy. Trzeba cały czas mieć to z tyłu głowy.
Czy Twoim zdaniem "Proud" może wpłynąć na sposób postrzegania rodzin - także tych tworzonych przez osoby LGBTQ+ czy samotnych rodziców?
Myślę, że to przede wszystkim historia o samotności i budowaniu własnej rodziny z ludzi, którzy są wokół nas. Nie chciałbym nikomu zmieniać zdania. Nie mam takiej ambicji, żeby ktoś obejrzał ten serial i nagle uznał, że się mylił. Bardziej zależy mi na tym, żeby "Proud" prowokował do rozmowy - spokojnej, merytorycznej. Żeby pokazywał, że za hasłami i podziałami stoi konkretny człowiek, który ma swoje życie i chce je przeżyć. W tej historii najważniejsze jest to, że bohater musi nagle wziąć odpowiedzialność za dziecko po śmierci siostry. I w tym momencie naprawdę nie ma znaczenia, kim jest ani kogo kocha.
To opowieść o dojrzewaniu, o zmianie - o człowieku, który wcześniej żył bez refleksji i musi przewartościować swoje życie. Jeśli ten serial sprawi, że ludzie po prostu ze sobą porozmawiają - bez kłótni - to byłoby dla mnie najważniejsze.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Takiego serialu w Polsce jeszcze nie było. Proud jest znakomite
- Kiedy kolejne odcinki Proud? Harmonogram premier serialu HBO Max
- Ignacy Liss to młoda gwiazda kina. Świetne Proud to nie wszystko
- Co łączy Proud i Rodzinkę.pl? Możecie się zaskoczyć
- Love story, jakiego potrzebowaliśmy. Ten polski film podbijał kina, a teraz Netfliksa
Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.