Takiego serialu jak "Proud" jeszcze w Polsce nie było. Nie chodzi tylko o trudną tematykę, ale również fakt, jak świadomie i odpowiedzialnie twórcy do niej podeszli. Mogłabym nawet pokusić się o stwierdzenie, że to jedna z najważniejszych produkcji tego roku, którą warto przytulić sobie do serducha. Trzeba się jednak liczyć z tym, że nie będzie to łatwy seans.

"Proud" zadebiutował podczas festiwalu Series Mania we francuskim Lille, gdzie został on zaprezentowany podczas konkursu głównego International Competition. Z miejsca podbił on serca widzów i jurorów, co zaowocowało dwiema statuetkami: nagrodą Grand Prix w międzynarodowym konkursie oraz nagrodą dla najlepszego aktora, którą został wyróżniony Ignacy Liss, odtwórca głównej roli w serialu. Polacy zdecydowanie mają się z czego cieszyć - "Produ" to bowiem pierwszy polski tytuł od dekady, który został zakwalifikowany do prestiżowego konkursu. Nie bez powodu.
Proud - recenzja polskiego serialu w HBO Max
Bohaterem serialu "Proud" jest Filip (Ignacy Liss), młody i nieodpowiedzialny gej, który żyje z dnia na dzień. Zakrapiane imprezy, zabawa podkręcana narkotykami i przygodny seks to dla Filipa chleb powszedni. Jedyną osobą w jego życiu, która zapewnia mu stabilizację, jest jego siostra Anka (Sylwia Boroń), która samotnie wychowuje kilkumiesięczną Tosię. Pewnego dnia, po kolejnej orgii w mieszkaniu siostry Filipa, kobieta traci cierpliwość i informuje brata, że ma wyprowadzić się z domu. Twierdzi, że stwarza on szkodliwe środowisko dla jej córeczki.
Sytuacja przerasta Filipa. Nie chce on mieszkać z ojcem, ale jako model, który sporadycznie uczęszcza na sesje zdjęciowe, nie jest w stanie się sam utrzymać. Co robi w kryzysowej sytuacji? Udaje się na imprezę. Nie zdaje sobie wówczas sprawy, że to będzie jeden z jego ostatnich beztroskich wieczorów. Tej samej nocy otrzymuje on wówczas telefon, że Anka trafiła do szpitala. Niestety nie udaje jej się przeżyć. Do Filipa początkowo nie dociera, w jakiej sytuacji się znalazł. W końcu zdaje sobie sprawę, że jest on jedyną osobą, która może zająć się Tosią. Oznacza to, że będzie on musiał przeorganizować całe swoje życie i wejść w rolę opiekuna kilkumiesięcznej dziewczynki.
Temat nie należy do najprostszych. Na pierwszy plan wysuwa się przede wszystkim orientacja głównego bohatera, która w Polsce wciąż traktowana jest przez część osób jako "odstępstwo od normy". Tutaj, nie dość, że jest on gejem prowadzącym hulaszczy tryb życia, to jeszcze na dodatek będzie miał pod opieką małe dziecko. Starają się mu w tym pomóc przyjaciele - zakochany w nim gej Olek (Kamil Studnicki) oraz Kiki (Maria Sobocińska). Wszyscy, łącznie z zapijaczoną sąsiadką z mieszkania obok (w tej roli Maja Ostaszewska) próbują odnaleźć się w tej trudnej sytuacji, aby wesprzeć Filipa.
Nie orientacja Filipa jest w tym serialu najważniejsza, choć to wątek bardzo istotny. To, co podczas seansu trzech pierwszych odcinków zwróciło moją uwagę, to po prostu samotne opiekowanie się dzieckiem, niezależnie od orientacji. Serial pokazuje, że w codziennych sytuacjach, które dla bezdzietnych osób nie są niczym niezwykłym, samotnym rodzicom mogą nastręczać sporo problemów. W pamięci pozostała mi szczególnie scena, kiedy Filip idzie skorzystać z toalety i nie ma gdzie zostawić dziecka. Co robi? Bierze je ze sobą i usadza w losowym miejscu. Kiedy przychodzi na spotkanie do kancelarii, również musi sobie poradzić z maluchem. Gdy zjawia się u pediatrki, zderza się ze ścianą - nie ma książeczki zdrowia dziecka i niekoniecznie stać go na leki dla Tosi. Orientuje się wówczas, że wychowywanie dziecka jest po prostu jak tor przeszkód, który Filip jest zmuszony pokonać.
Produkcja porusza również sporo innych wątków, które zachęcają do dalszego oglądania. Po pierwszych trzech odcinkach, oprócz wątku Filipa i małej Tosi, na pierwszy plan wysuwa się również jego relacja z Olkiem, który zamierza być dla głównego bohatera kimś więcej, niż tylko przyjacielem. Mamy okazję poznać bliżej również Kiki, przyjaciółkę Filipa, która boryka się ze swoimi problemami, a także interesujący wątek zapijaczonej sąsiadki głównego bohatera, o której początkowo niewiele wiadomo. Mam jednak wrażenie, że ta relacja rozwinie się w zaskakującym kierunku. Wątków pobocznych może wydawać się sporo, ale są one płynnie wplecione w serial. Na ten moment brakuje jedynie kogoś, kto byłby bohaterem z drugiego bieguna i trzymał całe to towarzystwo w ryzach.
"Proud" to serial, który w niektórych momentach bazuje na stereotypach (niezrównoważona sąsiadka-pijaczka czy przyjaciel-gej, który jest tym odpowiedzialnym i chce stworzyć rodzinę). Mimo to został on nakręcony z szacunkiem i uczciwością. Widać, że włożono wiele pracy, aby jak najwierniej przedstawić środowisko LGBTQ+. Dla mnie jest to jednak przede wszystkim opowieść o samotności, z którą borykają się wszyscy bohaterowie. I choć dla każdego samotność oznacza coś innego, każdy tak samo mierzy się z jej bolesnymi konsekwencjami.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- 3. sezon Rodu Smoka zacznie się mocarnie. Tego jeszcze nie było
- HBO nagle przerywa 3. sezon The Last of Us. Serial szybko nie wróci
- Bezbłędny horror wleciał na HBO Max. Obiecuję: ubawicie się po pachy
- Filmowy list miłosny do Polski w HBO Max. Prawdziwa perełka
- W HBO Max nie ma nudy. 5 wyjątkowych nowości na weekend



















