Choć "SOR", najnowszy medyczny serial Prime Video i TVP, składa się przede wszystkim z młodych aktorów, ktoś musi trzymać pieczę nad towarzystwem, być synonimem doświadczenia i autorytetem. Taką postacią zdecydowanie jest Drawski, ordynator świetnie grany przez Ireneusza Czopa.

"SOR" zabiera widzów za kulisy pracy lekarzy jednego ze szpitalnych oddziałów ratunkowych, codziennie prowadzących walkę o zdrowie i życie przywożonych tam pacjentów. Serial łączy intensywną, pozbawioną większych przerw akcję, rozwijanie w ramach fabuły lekarzy, ich charakterów oraz życiowych rozterek, a także niełatwe, poruszające momenty związane z nie zawsze udanym ratunkiem, a także szczyptę melodramy, którą stanowią tu relacje między niektórymi lekarzami z tytułowego oddziału. Dla każdego coś miłego.
Ireneusz Czop błyszczy w SOR. To jeden z najlepszych aktorów w Polsce
Są w Polsce aktorzy, którzy cieszą się wręcz międzynarodową sławą i statusem najlepszych aktorów w Polsce. Są również tacy, o których, mimo dużego talentu i doświadczenia mówi się zbyt mało, w porównaniu do jakości, którą dostarczają w swoich rolach. Reprezentantem tej drugiej grupy, moim skromnym zdaniem, jest Ireneusz Czop - aktor, którego należy nazwać jednym z najlepszych na naszym podwórku, a którego, mam wrażenie, nie docenia się aż tak bardzo. Niesłusznie.
W serialu "SOR" Czop wciela się w Andrzeja Drawskiego - ordynatora, który dzierży władzę nad oddziałem. Spośród wielu wyrazistych kreacji, ta w wykonaniu Czopa jest zdecydowanie jedną z najciekawszych. Choć aktorowi udanie wychodzi portretowanie surowego (a także dość seksistowsko myślącego) szefa, wiarygodnie wypada on również w momentach wymagających znacznie wrażliwszych emocji. Staje na wysokości zadania zwłaszcza w momencie, gdy pociesza Zuzę (Mary Pawłowska), która właśnie straciła pacjenta. Wówczas Drawski nie wymazuje swojej opanowanej, twardej natury, równocześnie otacza młodą lekarkę opieką, przekonuje ją, że to nie na jej barkach spoczywa odpowiedzialność za to, co się stało.
W tym momencie "wychodzi" z niego charyzmatyczny lider, który wie, kiedy "zaciągnąć hamulec" i pokazać człowieczeństwo. Jeśli macie skojarzenia z Noahem Wyle'em z "The Pitt", zapewne nie są one bezpodstawne, ale Czop gra na zupełnie innych nutach. Wzbudza zdecydowanie mniej empatii widza niż słynny doktor Robby, ale i tak udanie balansuje pomiędzy "siłą" i "sercem". Można dostrzec w Andrzeju Drawskim nie symbol konkretnej postawy, a po prostu człowieka - dalekiego od ideału, palącego nie z pasji a raczej przez autodestrukcję, takiego, któremu się bardziej wierzy niż ufa.

To zaledwie jeden z wielu dowodów na to, jak wiele Ireneusz Czop wnosi swoim znakomitym warsztatem. Aktor od ponad 30 lat jest częścią polskiej sceny teatralnej, ale publiczność przede wszystkim zna go z branży filmowej. Choć pojawiał się na wielkim i małym ekranie znacznie wcześniej, w moim mniemaniu jednym z najważniejszych punktów jego kariery był występ u Władysława Pasikowskiego w "Pokłosiu". Tam zaliczył jedną ze swoich najlepszych ról, grając Franciszka Kalinę, sceptycznego wobec radykalnych działań swojego brata, skłóconego z resztą wsi. Im dalej w las, tym dotychczas dość zdystansowana postać grana przez Czopa, coraz mocniej i boleśniej przekonuje się o tym, jaką krzywdę potrafi wyrządzić przeszłość - zwłaszcza ta odkopana wbrew woli ogółu.
Żeby jednak nie było, że zwracam się wyłącznie ku dawnym czasom - w ostatnich latach Ireneuszowi Czopowi również się wiedzie. Mogliśmy go oglądać m.in. jako Marka Bielika w "Nielegalnych", komisarza Szczerbińskiego w "Chyłce", czy prokuratora w "Rojście". W 2022 roku dostał od Leszka Dawida sporą szansę - w nakręconym przez niego "Broad Peak" udanie wcielił się w Macieja Berbekę, legendarnego polskiego himalaistę. Choć do samego filmu łatwo było mieć pewne zarzuty, to Czop stanął na wysokości zadania, portretując Berbekę jako człowieka, który równie mocno, co rodzinę (a może nawet mocniej) kocha góry i ryzyko związane z ich zdobywaniem.

Niedługo później znakomicie wypadł w "Wielkiej wodzie" jako Andrzej Rębacz, lider lokalnej społeczności, stojący na czele buntu przeciw pomysłowi wysadzenia wałów w Kętach, w niczym nie ustępując aktorsko głównym bohaterom, granym przez Tomasza Schuchardta i Agnieszkę Żulewską. Ciekawie pokazał się również jako Jerzy Gajewski w "Krwi", choć kolejna mocna rola przypadła Czopowi na 2025 rok, kiedy znów zagrał w produkcji poświęconej Wrocławiowi. Tym razem zaangażowano go do "Breslau", gdzie otrzymał rolę nazistowskiego "namiestnika" miasta, Johanna Holtza.
To jedna z najlepszych ról w tym serialu - Czop świetnie sprawdza się w roli budzącego grozę, śliskiego nazisty, którego lepiej nie prowokować i mieć po swojej stronie. Sceny z jego udziałem za każdym razem przykuwają uwagę. Po tej roli Czop przez dłuższy czas miał okazję do pokazania się na wielkim ekranie - wystąpił w "Zamachu na papieża", "Wielkiej Warszawskiej" i zagrał główną rolę w "Zapiskach śmiertelnika". Od niedawna możemy go też oglądać na Netfliksie, w "Mniej obcym", filmowym biopicu Jana Borysewicza - tam portretuje ojca wspomnianego muzyka.
W przyszłym roku zobaczymy go w innej biograficznej produkcji - "Adamie", opowiadającym o losach młodego Adama Małysza, legendy skoków narciarskich. Czop wcieli się w Pavla Mikeskę, czeskiego trenera, który w latach 1994-99 pracował z polską reprezentacją. Co ciekawe, ponownie spotka się na ekranie z Bartłomiejem Deklewą (wcielającym się w Małysza) - panowie spotkali się już w "SOR", gdzie młodszy aktor gra Jacka, brata Piotra Hajduka. Jestem przekonany, że choć za Ireneuszem Czopem sporo udanych projektów, będzie miał jeszcze wiele okazji, by przypomnieć nam o swoim świetnym aktorstwie.
Czytaj więcej:
- Zmiana godziny emisji serialu SOR. Nagła decyzja TVP
- Przesuń się, Na dobre i na złe. TVP ma nowy medyczny hicior
- Widzowie Prime Video w niebie, bo wróciło ulubione fantasy. Reacher pokonany
- Prime Video dowiózł dobry film. Wzruszenie masz w kieszeni
- Backrooms pojawi się w Prime Video. Nareszcie bez opłat
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.