Jack Nicholson to niewątpliwie jeden z najwybitniejszych aktorów w historii kina. Trudno byłoby policzyć wszystkie jego świetne role, a wpływ Nicholsona na aktorstwo czy bycie inspiracją dla przyszłych pokoleń są nie do przecenienia. Do niedawna tliła się iskierka nadziei, że aktor jeszcze wróci kiedyś na wielki ekran. Bliski przyjaciel Nicholsona, a zarazem kolega po fachu, w pewnym sensie ogłosił decyzję za niego samego.

O bogatej aktorskiej karierze Jacka Nicholsona z pewnością można by opowiadać godzinami i prowadzić na ten temat głębokie dyskusje. 89-letni obecnie aktor to absolutna legenda Hollywood, postać znana z kreowania najróżniejszych postaci, które zapisały się złotymi zgłoskami w historii kina. Był cynicznym detektywem Jake'em Gittesem w "Chinatown", cwanym McMurphym w "Locie nad kukułczym gniazdem", diabolicznym Jokerem w "Batmanie", budzącym przerażenie pułkownikiem Jessepem w "Ludziach honoru", okrutnym Frankiem Costello w "Infiltracji". To zaledwie ułamek jego wybitnego dorobku - aktor dorobił się aż 12 nominacji do Oscarów i aż trzech zwycięstw. Po dziś dzień pozostaje jednym z najchętniej nagradzanych aktorów w historii kina.
Jack Nicholson skończył z aktorstwem. Nie wróci do grania
Choć oficjalnie Jack Nicholson nigdy nie ogłosił aktorskiej emerytury, minęło więcej niż dekada, gdy ostatni raz widzowie mogli oglądać go na wielkim ekranie. Była to dość ciekawa okazja - komedia romantyczna Jamesa L. Brooksa zatytułowana "Skąd wiesz?" z Paulem Ruddem, Reese Witherspoon, Owenem Wilsonem i Kathryn Hahn. Sam film nie spotkał się z dobrymi opiniami, ale - co nie powinno być zaskoczeniem - to właśnie rola legendarnego aktora była wymieniana jako coś, co podnosi jakość.

Jak podaje World of Reel, o losach Nicholsona opowiedział nieco Michael Douglas, wieloletni przyjaciel aktora i koproducent "Lotu nad kukułczym gniazdem". Z jego słów wynika, że Nicholson wybrał spokojną, domową emeryturę, odpoczywa i nie planuje ponownie angażować się w żadne nowe przedsięwzięcie:
Chciałbym zagrać z Jackiem. Już nie pracuje. Ma się dobrze. Zniknął. Wiem o tym. Nadal go widuję, ale ma się dobrze. Jest tam, przy domu i chodzi w kapciach. Zdarza się. Zasłużył na to. Rozumiem. Jest ode mnie kilka lat starszy, ale rozumiem.
Portal przypomina, że Jack Nicholson raz był blisko powrotu na wielki ekran. Miało to miejsce w 2017 roku, kiedy to planowano amerykański remake "Toni Erdmann". Aktor miał zagrać u boku Kristen Wiig i według scenariusza autorstwa Leny Dunham, ale zrezygnował ze swojego udziału, a potem projekt ostatecznie upadł. Mike Flanagan namawiał go również na udział w "Doktor Sen", kontynuacji "Lśnienia", istniał również cień szansy na to, że Nicholson pojawi się w "Player One" Stevena Spielberga. Ostatecznie jednak żadna z tych koncepcji się nie urealniła.
W zeszłym roku James L. Brooks, reżyser ostatniego filmu, w którym zagrał Jack Nicholson, zasugerował, że wkrótce możemy zobaczyć aktora z powrotem akcji. Informacje podane przez Michaela Douglasa wysyłają jednak zupełnie przeciwny sygnał - nie ma podstaw, by na to liczyć. 89-letni Nicholson w niemal każdym filmie, w którym grał, wnosił gigantyczne pokłady niepowtarzalnej charyzmy. Jest jedną z największych postaci w historii kina i pozostaje mu życzyć spokojnego odpoczynku po wieloletnim dawaniu światu rozrywki.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Film akcji z Hemsworthem zmierza na Netfliksa. Trzeci film nakręcony
- Wyciekła fabuła nowych Gwiezdnych wojen. Krzyk fanów wypełni galaktykę
- Twórca Yellowstone tchnął duszę w wyczekiwany film wojenny
- Najstraszniejszy horror 2026 roku ominął polskie kina i trafił od razu na VOD
- Niedoceniona adaptacja Kinga dostanie kontynuację. 20 lat na nią czekam
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.