Choć filmy z serii "Star Wars" ostatnimi czasy nie cieszą się już aż tak dobrą opinią, plany przywrócenia jakości i popularności temu tytułowi są jak najbardziej żywe. Niedawno okazało się, że Jon Watts ma zostać reżyserem kolejnej części "Gwiezdnych wojen", a teraz wiemy, jaki jest plan na ich fabułę.

Biorąc pod uwagę przeciętny odbiór jakości filmu "Mandalorian & Grogu" i kiepskie wyniki finansowe tegoż, dalsza eksploracja gwiezdnowojennej marki może nie tyle stanęła pod znakiem i zapytania, co zmusiła do zadania sobie przez decydentów w Lucasfilm pytania o to, jak orzeźwić i nadać nowy, atrakcyjny kierunek szyldowi "Star Wars". Patrząc na to, że do wykonania tej misji wydelegowano Jona Wattsa, trudno skakać pod sufit z optymizmu. Nieco ciekawiej zapowiada się jednak sama fabuła filmu, której zarys wyciekł do sieci.
Wyciekła fabuła nowych Gwiezdnych wojen. Rey Skywalker na czele
Już w momencie, gdy ogłaszano, że za sterami kontynuacji serii zasiądą Jon Watts wraz z Simonem Kinbergiem (scenarzystą), zastanawiano się, o czym konkretnie twórcy opowiedzą: czy postanowią nieco odciąć się od tego, co dotychczas poznaliśmy, czy będziemy mieli do czynienia z kontynuacją dawnych, znanych wątków. Niedługo po "nominacji" reżysera wyszło na jaw, że Lucasfilm, rękami Wattsa, zamierza kontynuować sagę Skywalkerów, z której ostatni dotychczasowy film miał premierę w 2019 roku - mowa oczywiście o "Skywalker. Odrodzenie" J.J. Abramsa.

Jak donosi ComicBookMovie, dziesiąta część "Gwiezdnych wojen" w reżyserii Wattsa ma wprowadzić nam dwie zupełnie nowe postacie - i mowa tu o młodych bohaterach. On ma być sierotą pochodzącym z trudnej rodziny, który zostaje wciągnięty w opowiadaną w filmie historię po tym, jak zostaje uwikłany w morderstwo, ona zaś - dziewczyną pochodzącą z wyższych sfer. Pomiędzy obojgiem ma wywiązać się jakaś forma romantycznego napięcia.
Według informatora portalu, Lucasfilm ma poszukiwać do tych ról stosunkowo nieznanych aktorów w przedziale wiekowym 25-30 lat. Gdzie więc w tym wszystkim osoba o nazwisku Skywalker?
Rey, grana przez Daisy Ridley, ma pełnić funkcję mentorki obojga wspomnianych bohaterów.
Nie jest w tym momencie jasne, czy to oznacza, że będzie postacią mocno drugoplanową, "spinającą" dwójkę młodych, czy to ona będzie w centrum historii, a nowe postacie - np. podporządkowanymi jej uczniami. Widać jednak, że jest wśród twórców przynajmniej minimalna świadomość, że nie da się budować nowego rozdziału tylko w oparciu o stare twarze.
Cokolwiek Watts, Kinberg i Lucasfilm wymyślą, świat na pewno będzie patrzył na nich z uwagą i oczekiwaniami. Dziesiąta część "Gwiezdnych wojen" to nie jedyny projekt z uniwersum, nad którym trwają prace - tak naprawdę większa ekscytacja zdaje się panować w kontekście "Starfightera" Shawna Levy'ego z Ryanem Goslingiem, Amy Adams, Mią Goth i Aaronem Pierre'em w rolach głównych. Ale czy kogokolwiek to dziwi?
Czytaj więcej na Spider's Web:
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.