Freidy McFadden do tej pory raczej unikałam. Po sukcesie "Pomocy domowej" postanowiłam jednak zapoznać się z jej twórczością. Na pierwszy ogień poszła najnowsza powieść autorki, czyli "Jej chłopak". Już rozumiem, dlaczego czytelnicy pochłaniają te książki z prędkością światła.

Fenomen Freidy McFadden dotarł do nas zza oceanu. Uwielbiana amerykańska pisarka thrillerów podbiła również serca Polaków, choć na ten moment na polskim rynku pojawiło się dopiero kilkanaście z prawie 40 książek. O pisarce miałam zatem okazję usłyszeć już wcześniej, a mimo to omijałam jej thrillery. Miałam poczucie, że to nie będzie literatura, która wpisze się w moje gusta i przy której będę się dobrze bawić.
Teraz, kiedy przeczytałam w końcu powieść "Jej chłopak", najnowszą książkę pióra McFadden, muszę przyznać, że nie bawiłam się najgorzej i już rozumiem, dlaczego jej publikacje spotykają się z tak ogromną ekscytacją. Jest jednak kilka powodów, dla których raczej nie zostanę fanką twórczości McFadden. Zacznijmy od początku.
Jej chłopak - recenzja książki Freidy McFadden
Fabuła koncentruje się na Sydney Shaw, singielce i mieszkance Nowego Jorku. Historia rozpoczyna się od nieudanej randki z mężczyzną, którego Sydney znalazła na aplikacji randkowej. Powiedzieć, że to nieudana randka, to jakby nic nie powiedzieć. Kiedy dziewczyna próbuje się z nim kulturalnie pożegnać, mężczyzna pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Z opresji ratuje ją tajemniczy nieznajomy, o którym Sydney nie potrafi przestać myśleć. Czuje, że to może być ten jedyny. Dlatego gdy los znów ich ze sobą łączy i zaczynają się spotykać, Sydney nie posiada się z radości.
W międzyczasie Nowym Jorkiem wstrząsa seria brutalnych morderstw. Policja bezskutecznie próbuje namierzyć sprawcę, który umawia się z kobietami na randki, a następnie odbiera im życie. Tragedia dotyka również Bonnie, przyjaciółki Sydney - dziewczyna zostaje zamordowana przez swojego nowego chłopaka z aplikacji randkowej, którego nigdy nie przedstawiła swoim przyjaciółkom. Sydney jest tym zdruzgotana. Na szczęście sprawę prowadzi Jake, jej były chłopak i detektyw, który przekazuje jej informacje na temat postępów w śledztwie.
Historia jest opowiadania nie tylko z perspektywy Sydney, ale również tajemniczego Toma, nastolatka, który mieszka z matką i ojcem alkoholikiem. Kiedy poznaje Daisy, koleżankę ze szkoły, zakochuje się w niej i para zaczyna się spotykać. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że chłopak ma coś za uszami. Jak jego historia łączy się ze światem Sydney? To również jedna z głównych tajemnic, jakie przygotowała dla czytelników McFadden.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że autorka w powierzchowny sposób opisuje bohaterów i sytuacje, w których się znajdują. O głównej bohaterce wiemy tyle, że jest księgową, ma 30 lat i jej matka naciska, by zaczęła się z kimś spotykać. W książce na próżno szukać fragmentów związanych z jej pracą - Sydney chodzi na randki, spotyka się z przyjaciółkami na pilatesie i w zasadzie tyle. Bohaterowie nie prowadzą ze sobą głębszych rozmów, a świat przedstawiony jest niezwykle ubogi - to zaledwie kilka przecznic, kamienica, w której mieszkają postaci oraz otoczenie Toma z rozdziałów "Dawniej". Wszystko jest po prostu płaskie.
Skłamałabym, gdybym powiedziała, że ta książka mnie nie wciągnęła, bo wciągnęła. Szybko się ją czyta, jest napisana prostym językiem i każdy kolejny rozdział zachęca, by dowiedzieć się, jaki będzie finał tej historii. Mam jednak wrażenie, że dużo lepiej bawiłabym się na niej, będąc nastolatką. Klimat i zabiegi wykorzystywane przez autorkę, a przy tym również samo rozwiązanie, bardzo przypominały mi mroczne historie R. L. Stine'a, w których zaczytywałam się w gimnazjum. Wtedy to było dla mnie coś ekscytującego. Teraz, kiedy powstaje coraz więcej wybitnych kryminałów, a wśród nich te z naszego podwórka, McFadden raczej od nich odstaje. "Jej chłopak" może posłużyć jako luźna lektura na jesienny wieczór, ale może zostawić was z poczuciem niedosytu.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Przeczytałam powieść noblisty. To było wyzwanie
- Nie jestem 40-letnią rozwódką. Na książkach Grocholi bawiłam się świetnie
- Jakie książki dla młodzieży sprawdzą się na prezent?
- Niepokojące wieści od Martina. Najwyższa pora dać autorowi Gry o tron spokój
- Fani Gry o tron po 26 latach dostali odpowiedzi. Przełomowe informacje
Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.