REKLAMA

Tego Avengera zabraknie w Avengers: Doomsday. Aktor potwierdza

Jeremy Renner to jeden z filarów starej ekipy marvelowskich Avengersów. Jego bohater, Hawkeye, wciąż żyje, ale od dawna nie jest o nim głośno, a nazwisko aktora nie znalazło się również na żadnym z krzesełek w trakcie słynnej transmisji ujawniającej członków obsady "Doomsday". Teraz sam aktor ujawnił, czy postać pojawi się w filmie.

jeremy renner hawkeye avengers
REKLAMA

Choć Jeremy Renner nie pasuje jeszcze do określenia "stary", w przypadku Marvel Cinematic Universe niewątpliwie jest weteranem. Zadebiutował w nim 15 lat temu, krótkim cameo w "Thorze" z 2011 roku. Reszta to historia - Clint Barton aka Hawkeye, w którego się wcielał, był jedną z najważniejszych postaci Avengersów - grupy superbohaterów broniących Ziemi przed jej zagładą. Jego ostatni realny występ w MCU miał miejsce w "Avengers: Końcu gry", choć jego głos można usłyszeć też w wydanej później "Czarnej Wdowie". Renner całkiem niedawno wrócił do aktorstwa po tym, jak w 2023 roku padł ofiarą tragicznego wypadku z udziałem pługa i długo dochodził do sprawności.

REKLAMA

Jeremy Renner w Avengers: Doomsday? Aktor rozwiewa wątpliwości

Nie jest już żadną tajemnicą, że lista nazwisk, biorących udział w "Avengers: Doomsday", będzie większa, niż ta, którą zobaczyliśmy w ramach "krzesełkowej transmisji". Nawet bracia Russo dzielili się w przestrzeni publicznej informacjami, że na tych postaciach się ona nie kończy. Udział wielu nieogłoszonych bohaterów pozostaje poważnym, niepotwierdzonym wprost podejrzeniem - sporo się mówi o powrocie Benedicta Cumberbatcha do roli Doktora Strange'a, po scenach z "Końca gry - wersji rozszerzonej" w "Doomsday" powinniśmy zobaczyć Marka Ruffalo (Hulk), wciąż jednym z głównych tematów jest początek filmu, w którym, według wielu pogłosek, mielibyśmy rzekomo zobaczyć Tobeya Maguire'a (Spider-Man z trylogii Raimiego), Hugh Jackmana (Wolverine) i Ryana Reynoldsa (Deadpool).

Jeremy Renner i Scarlett Johansson - kadr z filmu "Avengers: Koniec gry"

W takich okolicznościach powrót Jeremy'ego Rennera do obsady nie byłby czymś zupełnie niespodziewanym, wręcz przeciwnie - jego doświadczenie i spryt zapewne wniosłyby dużo do nieuniknionych starć między grupami herosów. Jak poinformowało ComicBookMovie, aktor wziął udział w Comic-Conie odbywającym się w Liverpoolu i został tam zapytany o to, czy jest częścią tegorocznego filmu. Choć zażartował, równocześnie wyraził się jasno na temat swojego udziału w "Avengers: Doomsday":

REKLAMA

Nie gram w [Avengers: Doomsday], więc Avengers prawdopodobnie przegrają, ale wiecie… [Marvel] do mnie nie zadzwonił, więc to ich wina, że ​​przegrają [...] Myślę, że [Hawkeye] to człowiek rodzinny; zawsze wiadomo, komu jest wierny, i zawsze wychodził z emerytury, człowieku. Dopóki nie umrze, zawsze będzie pracował.

Oczywiście, istnieje cień możliwości, według której Renner musi publicznie zaprzeczać, a tak naprawdę będzie w filmie, jednak zdaje się, że w tym przypadku aktor może rzeczywiście mówić prawdę. Jak dotychczas żadna zapowiedź, a także żadne przecieki nie wskazywały na udział Hawkeye'a w "Avengers: Doomsday". Oczywiście, będzie to strata dla całości, natomiast w słowach Rennera można doszukać się też nadziei.

REKLAMA

Choć aktor podkreślił, że w "Doomsday" się nie pojawi, równocześnie zasugerował, że czuje się na siłach, by znów się wcielić w Hawkeye'a. Jeśli nie w "Doomsday", to może w "Avengers: Secret Wars"? Ta wersja jawi się jako znacznie bardziej prawdopodobna, choć na ten moment wciąż pozostająca w sferze pogłosek. Renner już dawno temu sugerował, że chciałby znów założyć kostium słynnego łucznika z Marvela. Ostatnim razem, gdy były na ten temat prowadzone rozmowy, aktor odrzucił możliwość nakręcenia 2. sezonu "Hawkeye'a" za dwa razy mniejszą wypłatę. Miejmy nadzieję, że jeśli Renner będzie faktycznie bliski powrotu do MCU, nikt nawet nie pomyśli, by tę ofertę powtórzyć.

„Avengers: Doomsday” trafi do kin 16 grudnia

REKLAMA
Obserwuj nas w Google Discover

Czytaj więcej w Spider's Web:

Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA