Koordynatorka intymności opowiedziała nam o pracy przy Proud. - Zależało nam na wiarygodności
"Proud" to wyjątkowy serial, który potrzebował wyjątkowej ekipy. Nie tylko tej, którą widać na ekranie, ale również tej, która dbała o bezpieczeństwo i komfort na planie. Jedną z takich osób była Katarzyna Szustow, koordynatorka scen intymnych. Opowiedziała nam o tym, na czym polega praca, jak wygląda dzień zdjęciowy, gdy realizowane są sceny intymne i dlaczego pod względem scen intymnych "Proud" jest serialem wyjątkowym.

Bohaterem serialu "Proud" jest Filip (Ignacy Liss), młody i nieodpowiedzialny gej, który żyje z dnia na dzień. Jedyną osobą w jego życiu, która zapewnia mu stabilizację, jest jego siostra Anka (Sylwia Boroń), która samotnie wychowuje kilkumiesięczną Tosię. Pewnego dnia, po kolejnej orgii w mieszkaniu siostry Filipa, kobieta traci cierpliwość i informuje brata, że ma wyprowadzić się z domu. Niedługo później Anka trafia do szpitala. Kiedy Filip dowiaduje się, że jej życia nie udaje się uratować, zdaje sobie sprawę, że jest on jedyną osobą, która może zająć się córeczką swojej siostry.
Na planie "Proud" był obecny Bartłomiej Gąsior, choreograf scen intymnych, oraz Katarzyna Szustow, koordynatorka scen intymnych. Opowiedziała nam ona o kulisach pracy nad serialem od HBO Max.
Katarzyna Szustow, koordynatorka scen intymnych, opowiada o serialu Proud od HBO Max
Anna Bortniak: Czym są sceny intymne?
Katarzyna Szustow: Do scen intymnych można zaliczyć sceny symulowanego seksu (zarówno te, które wymagają nagości lub częściowej nagości, jak i te realizowane w kostiumach), sceny pocałunków, dotyku o charakterze seksualnym czy nagości o charakterze seksualnym. Sceny intymne to również te sceny, które są pozbawione kontekstu seksualnego, czyli np. kąpiel pod prysznicem czy badanie ginekologiczne lub urologiczne, a także te, które reżyser, aktor i koordynator scen intymnych wspólnie uznają za scenę intymną. W każdej z tych scen potrzebny jest koordynator scen intymnych.
Czy jesteś w stanie wskazać moment, w którym pojawiła się potrzeba, aby koordynator scen intymnych był obecny na planie?
Punktem zwrotnym był bez wątpienia ruch #MeToo. Warto jednak pamiętać, że pojedyncze osoby wykonywały zbliżone zadania jeszcze przed 2017 rokiem. Na przykład Yehuda Duenyas z organizacji Cintima pracował w ten sposób w amerykańskich teatrach już w 2010 roku. Z kolei Ita O'Brien wspierała aktorów przy scenach intymnych w serialu "Normalni ludzie" około 2018 roku. Dopiero jednak fala ujawnień skali przemocy seksualnej w Hollywood przyniosła przełom i bardzo jasny komunikat: musimy zapewnić bezpieczeństwo pracy na planach filmowych.
Mój proces szkolenia rozpoczął się w trakcie pandemii. Pierwsza generacja koordynatorów uczyła się online, ponieważ wszystkie plany filmowe były wtedy zamrożone. Paradoksalnie dało mi to dostęp do najlepszych ekspertów z całego świata, którzy chętnie dzielili się swoją wiedzą. W 2021 roku dostrzegł mnie Netflix, który sfinansował mój certyfikowany kurs razem z Safe Sets.
Jak wygląda praca z aktorami etap po etapie?
Przede wszystkim czytamy cały scenariusz i robimy tzw. scene breakdown - analizuję sceny, określam skalę ryzyka potencjalnych nadużyć. Następnie spotykam się z reżyserem lub reżyserką by zrozumieć ich wizję artystyczną dot. intymności w ich filmie (podkreślenie). To oni podejmują ostateczną decyzję, czy chcą ze mną pracować. Pracujemy bardzo blisko, muszą mi ufać i świetnie, jeżeli też w miarę się lubimy (śmiech).
Następnym etapem są próby. Pracujemy nad przełożeniem wizji reżyserskiej na materię kina, spotykamy się z aktorami, pracujemy nad choreografią; koordynuję komunikację pomiędzy pionami. Z pionem kostiumów ustalamy, co będą mieli na sobie aktorzy, z DoP, jak bliskie będą plany, co będziemy widzieć, a czego niekoniecznie.
W dniu, kiedy realizujemy sceny intymne, obowiązuje regulamin "Zamkniętego planu". Cała ekipa otrzymuje wytyczne, kto będzie potrzebny na planie, a kogo nie potrzebujemy w tych scenach. Po realizacji sceny aktorzy podpisują dokument zgody. Ostatnim etapem jest tzw. opieka po realizacji sceny. Jestem w kontakcie z aktorami, na koniec produkcji wypełniają anonimową ankietę.
Czyli w dniu kręcenia scen intymnych na planie są tylko kluczowe osoby?
Tak, obowiązuje regulamin dnia i zamknięty plan. Podczas kręcenia "Proud" kręciliśmy na hali, co było bardzo komfortowe - można łatwiej zapanować nad wieloma rzeczami. W tym momencie ekipa odpoczywała lub robiła inne rzeczy, a nas, czyli osób, które były zaangażowane w prace nad scenami intymnymi, było zaledwie kilka.
Wspomniałaś o tym, że to reżyser podejmuje ostateczną decyzję o twoim zatrudnieniu. Czy chemia między reżyserem jest ważniejsza niż między aktorami, z którymi będziesz pracować?
Nie wiem, czy to jest "chemia" - powiedziałabym, że to zaufanie. Uważam, że reżyserzy powinni decydować, czy chcą pracować z danym koordynatorem lub koordynatorką. Jest nas już na tyle dużo, że można znaleźć osoby, które wszystkim pasują. Choć nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby reżyser chciał ze mną pracować, a aktorzy byli na przykład na nie. To bardzo zły układ i producent nie powinien wtedy brać takiego koordynatora.
Zdarzyło Ci się, że aktor odmówił ci współpracy przy realizacji sceny intymnej?
Zdarzyły się takie przypadki (śmiech), ale to są 2 może 3 incydenty na 35 produkcji, przy których pracowałam koordynując pod 200 scen, czyli 1-2 proc. Nawet jeżeli ci aktorzy nie mieli chęci pracy z koordynatorką, zdali się na ten proces ze względu na partnerów w scenie. Starsi aktorzy i aktorki mają swoje techniki pracy ze scenami intymnymi i według mnie nie powinniśmy nic nikomu narzucać, o ile wszyscy wiedzą, jak będzie przebiegała scena.
Czujesz się pionierką jako koordynatorka scen intymnych w Polsce?
Nie lubię tej kategorii, kto był pierwszy. W tym samym czasie zaczęły pracę Intimacy Duo, Kaya Kołodziejczyk czy Marta Łachacz. Ale jestem osobą (członkinią europejskiej the Intimacy Practitioners' Guild, IPG), która uparła się na budowanie europejskich standardów w Polsce, jak i Szwajcarii i Niemczech, gdzie mieszałam łącznie 10 lat. W 2021 roku udało mi się pozyskać dotację z PISF na badania socjologiczne pod opieką dr Mark Troszyńskiego i dr hab. Marii Theiss, dzięki którym powstała diagnoza: "Realizacja scen intymnych na polskich planach filmowych. Raport o stanie bezpieczeństwa".
Następnym krokiem było zbudowane koalicji 11 organizacji filmowych (m.in. Gildii Producentów, Gildii Reżyserów, Reżyserów Castingu, dwa związki zawodowe aktorskie, SFP etc). Wypracowaliśmy razem zalecenia realizacji scen intymnych - wszystkie materiały są dostępne na stronie www.bezpieczenstwo-film.pl.
Proces ten opisała Brooke M. Haney w książce "A History of Intimacy Professionals in Entertainment. An Inside Look at a Movement" wydanej w Routledge - jednym z największych, najstarszych i najbardziej prestiżowych wydawnictw naukowych na świecie.
Poza pierwszym polskim pokoleniem jest następne: np. Magda Michalska, Wojtek Jaworski - są profesjonalni i wiem, że bardzo dobrze pracują.
Są momenty, kiedy odczuwasz wstyd podczas koordynowania scen intymnych?
Żeby być koordynatorem lub koordynatorką, trzeba być osobą bezwstydną (śmiech). Tu nie chodzi o nasze emocje. Naszym głównym zadaniem jest wspieranie aktorów i aktorek, którzy często chcą coś zagrać, ale paraliżuje ich skrępowanie. Musimy wyczuć moment, w którym mogą przekroczyć swoje bezpieczne granice, i w porę zareagować: "Hej, zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy, po co to robimy". Z drugiej strony, kiedy wiemy, że chcą dać z siebie więcej, musimy tym procesem delikatnie pokierować. Warto też pamiętać, że pojęcie wstydu wygląda zupełnie inaczej w Polsce, a inaczej w Hiszpanii, Niemczech czy Szwajcarii.
Musisz mieć w takim razie sporo empatii i wrażliwość - każdy potrzebuje indywidualnego podejścia. Musisz dobrze wyczuć aktora lub aktorkę.
Osoby wykonujące zawód aktora przeważnie wiedzą, czego chcą, czego potrzebują, czego nie. To nie jest labirynt niewiadomych. Ale miękkie umiejętności czytania emocji są podstawą w naszej pracy.
Pracowałaś nie tylko przy polskich, ale również międzynarodowych produkcjach. Łatwiej pracuje ci się po polsku czy po angielsku?
Zdecydowanie po angielsku.
Naprawdę?
Pracowałam przy ponad 20 międzynarodowych produkcjach, gdzie angielski był językiem planowym. Rozmowa o intymności w nieswoim języku sprawia, że rozmowa jest aseksualna, czyli neutralna. W Polsce język intymny jest często bardzo wulgarny.
Czy przy serialu "Proud" była wyjątkowo duża potrzeba koordynatora scen intymnych, większa niż w innych produkcjach, biorąc pod uwagę trudny i delikatny temat?
Nie porównywałabym tego z innymi produkcjami. Pracowałam przy "Rosbush Pruning" (konkurs główny Berlinale 2026), gdzie jest dziesięć totalnie odjechanych i dzikich scen intymnych dla takich aktorów jak: Elle Fanning, Jamie Bell, Railey Kough, Tracy Letts, Lukas Gage czy Callum Turner. Sporo czasu zajęło nam ich wymyślenie. Fascynujących narad z reżyserem Karimem Aïnouz było bezliku. Z drugiej strony praca przy "Gentle Monster" (konkurs główny Cannes 2026) z Marie Kreuzer dotykała tematu pedofilii. Moim zadaniem było skoordynowanie też naszych lęków w tym obszarze, żeby nie blokowały procesu twórczego. Przy serialu "Niebo" pełniłam też funkcję Cast&Crew Well-being Advisor z racji tematu przemocy, sekty, manipulacji grupowych. Nie ma co porównywać produkcji. Każda produkcja ma inne zapotrzebowanie i różne obszary, gdzie warto dostarczyć usługi bazując na naszym doświadczeniu.
W przypadku "Proud" pracowaliśmy w teamie razem z Bartkiem Gąsiorem, świetnym choreografem, który układał sceny intymne. Istotne jest to, że zostaliśmy zaproszeni do tej produkcji również jako osoby nieheteronormatywne. Mamy dostęp do naszej kultury i zależało nam, żeby queerowy seks był wiarygodnie pokazany.
Czym się różni koordynowanie scen intymnych od choreografii scen intymnych?
Bartek Gąsior był choreografem też dla innych scen (np. tańca w klubach). Odpowiadał za ruch pod pracę kamery Weroniki Bilskiej. Ja natomiast odpowiadałam za procedury: sprawdzałam, kto na co jest gotowy, obmyślałam, jak pracować z grupą chłopaków, blisko pracowałyśmy z fantastyczną reżyserką castingu Violą Borcuch.
Ale przy okazji "Proud" po raz pierwszy miałam w ogóle okazję współpracować choreografem. Koordynatorzy i choreografowie scen intymnych zwykle nie pracują wspólnie - raczej się wymieniają. "Proud" to pierwszy polski serial, która połączył koordynację i choreografię w dwóch osobach. Mogło skończyć się katastrofą ego, a skończyło bliską relacją towarzyską (śmiech). Bardzo cenię Bartka, bardzo mi pomógł.
Czy jesteś dumna z pracy nad serialem "Proud"?
Jestem bardzo dumna z nas wszystkich: z uprzejmej ekipy (wielkie wsparcie Kierownika Planu Szeryfa), ze scenariusza Moniki Pęcikiewicz i Karola Klementowicza, który powstał w Polsce. Jest ciekawy, progresywny, zabawny, czuły. Z faktu, że Producent Andrzej Besztak dopełnił wszelkich obowiązujących globalnych standardów bezpiecznej pracy. Bycie częścią takiego projektu to uczucie radości i dumy.
Ale ale… Polska jest na 39. miejscu raportu ILGA-Europe, za nami tylko Rumunia i Bułgaria, jeżeli chodzi o stosunek do osób LGBTQ+. Przez 7 lat mieszkałam w Zurychu i 3 lata w Kolonii, gdzie w obu krajach jest równość małżeńska. Przez te 10 lat Polacy dogonili Europę. Trudno rozpoznać już Polaków na ulicach zachodnich miast, bardzo dobrze wyglądają, są zadbani, mężczyźni chodzą do barberów, kobiety jeżdżą dobrymi samochodami, mają świetnie urządzone mieszkania, modernizm wrócił, ludzie są świadomi, co i jak jedzą. Świetnie działają instytucje kultury, mamy piękne nowe budynki. Ale jest jeden obszar zawstydzający: dalej jesteśmy blokiem wschodnim tej mentalności postradzieckiej pod względem stosunku do osób LGBTQ+ i innych mniejszości. To jest jednak zawstydzające, że dzieci wychowywane przez pary jednopłciowe są dziećmi drugiej kategorii, że osoby transpłciowe muszą pozywać przed Sądem swoich rodziców, bo nie ma ustawy regulującej tej kwestii. Liczę, że w tym obszarze Polacy zbliżą się do Europy.
Czy teraz, kiedy wróciłaś już do Polski, planujesz tutaj pracować jako koordynatorka scen intymnych?
Tak, choć nie ograniczam się do jednego rynku - pracuję tam, gdzie pojawiają się interesujące projekty i gdzie mnie chcą. W Polsce pracowałam przy dziesięciu produkcjach i czekam na kolejne tej jesieni.
Co ciekawe, dziś większym wyzwaniem nie jest brak koordynatorów, lecz liczba projektów. W branży działa już wielu bardzo dobrych specjalistów i specjalistek, co z jednej strony zwiększa konkurencję, a z drugiej świadczy o tym, że standardy bezpieczeństwa na planach filmowych stają się normą. I bardzo mnie to cieszy. Uważam też, że warto łączyć tę funkcję z inną aktywnością zawodową - dzięki temu łatwiej zachować niezależność i szerszą perspektywę.
Zdjęcie główne: fot. Krzysztof Wójcik.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Takiego serialu w Polsce jeszcze nie było. Proud jest znakomite
- Ignacy Liss to młoda gwiazda kina. Świetne Proud to nie wszystko
- Co łączy Proud i Rodzinkę.pl? Możecie się zaskoczyć
- Co obejrzeć w HBO Max w weekend? Kopalnia nowości
- Obsadzono męczącą postać w serialu o Harrym Potterze. Wycięto ją z filmu
Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.