REKLAMA

Nowy film zjada Jurassic World na śniadanie. Pierwsze opinie

Lada dzień na ekranach kin pojawi się "Koniec ulicy Dębowej", wyczekiwany, gwiazdorsko obsadzony film, w którym jednym z głównych zagrożeń będą dinozaury. Krytycy, którzy mieli już okazję zobaczyć tę produkcję, dostrzegają w niej powiew świeżości, jakiego brakowało.

koniec ulicy debowej krytycy

Nie oszukujmy się - gatunek kina z udziałem dinozaurów został niemal w pełni zagospodarowany przez "Park jurajski", oraz będące jego spadkobiercą "Jurassic World". Druga z wymienionych serii okazała się gwoździem do trumny - mało który film z udziałem Chrisa Pratta i Bryce Dallas Howard okazał się przynajmniej średni, a nowe otwarcie w wykonaniu Garetha Edwardsa i grających w "Odrodzeniu" Scarlett Johansson, Mahershali Aliego oraz Jonathana Baileya, pozostawiło wiele do życzenia. Nadzieje na wysoką jakość "Końca ulicy Dębowej" tym bardziej urosły, że odpowiada za nie David Robert Mitchell, reżyser takich znakomitych filmów jak "Coś za mną chodzi" i "Tajemnice Silver Lake".

Koniec ulicy Dębowej powiewem świeżości. Krytycy zadowoleni

Centralnymi postaciami filmu są członkowie rodziny Plattów - Denise (Anne Hathaway), Greg (Ewan McGregor) oraz ich dzieci - Audrey (Maisy Stella) i Brian (Christian Convery). Bohaterowie doświadczają niezwykłego zjawiska - ich całe, podmiejskie osiedle, zostaje przeniesione do miejsca, w którym żyją prehistoryczne stworzenia. Plattowie z czasem przekonują się, że od tego, jak bardzo będą trzymali się razem i współdziałali, zależy ich przetrwanie.

Na papierze "Koniec ulicy Dębowej" ma w zasadzie wszystko, co mogłoby pomóc w osiągnięciu sukcesu - zdolnego jak diabli reżysera, świetną obsadę i koncept, który jest naprawdę oryginalny. Czy papier przemienił się w udaną rzeczywistość? Krytycy zza oceanu zdążyli już wyrazić zdanie w tej sprawie zdanie i raczej mówią jednym głosem - choć nie jest to film idealny, zdecydowanie warto mu zaufać.

David Ehrlich z Indie Wire chwali luz filmu, sugerując, że jest to bardziej rozrywkowa produkcja niż poprzednie z udziałem dinozaurów:

"Koniec ulicy Dębowej" jest po prostu super. Przezabawny, idealnie wyważony [...] Anne Hathaway strzela do T-Rexa ze strzelby… dostarcza więcej zabawy w ciągu 5 minut niż cała seria filmów „Jurassic” od lat 90. Największe zaskoczenie tego lata.

Matt Neglia z Next Best Picture również przychyla się do tezy o wyższości filmu Mitchella nad "Jurassic World":

Fantastyczna scenografia idealnie oddaje klimat epoki, a Anne Hathaway i Ewan McGregor dają dwa mocne, kompetentne występy w rolach rodziców desperacko walczących o przetrwanie rodziny, gdy świat wokół nich się rozpada. Film ma sporo zabawnych momentów i z pewnością kwestionuję moralną etykę zakończenia, ale ogólnie rzecz biorąc, był to zabawny, nostalgiczny i trzymający w napięciu thriller, który bije na głowę wszystkie filmy z serii „Jurassic World” dzięki akcji z dinozaurami i głębokim, wiarygodnym emocjom.

Bryan Sudfield, krytyk filmowy z New Jersey, zwraca zaś uwagę na nostalgię względem dawnego kina gatunkowego i kreatywność, pomimo niskiej kategorii wiekowej:

"Koniec ulicy Dębowej" wciela w życie to, co widzowie kochają w filmach Amblin [firma produkująca filmy założona wiele lat temu przez Stevena Spielberga], z autentycznością i wyobraźnią, połączoną z zaciętością Davida Roberta Mitchella, aby pokazać, że z kategorią wiekową PG-13 można osiągnąć o wiele więcej. Uwielbiamy, gdy kinowe hity koncentrują się na czymś więcej niż tylko widowisku.

Podobnych głosów jest więcej. Zdaje się, że Davidowi Robertowi Mitchellowi, wchodzącemu na dość nieznany mu wcześniej grunt, udało się stworzyć kino, które zapewnia solidną rozrywkę, potrafi rozbawić, nie udaje nadmiernie przenikliwego, ale zarazem potrafi przemówić emocjonalnie do widza. Złapanie tylu srok za ogon to dość niełatwa sztuka. Polska publiczność lada dzień przekona się, czy rzeczywiście reżyserowi się ona udała.

"Koniec ulicy Dębowej" w polskich kinach od 14 września.

Czytaj więcej:

Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.