REKLAMA

Ogłaszam 2026 rokiem Roberta Pattinsona. 4 role, które zmienią wszystko

Robert Pattinson to jeden z najzdolniejszych aktorów współczesnego kina - nie ma chyba już kogokolwiek, kto podważałby te słowa. I dobrze, bo Brytyjczyk zwłaszcza od kilku lat jest w niesamowitej formie. W 2026 roku zaliczył już dwie fantastyczne kreacje, zaś kolejne dwie, równie rewelacyjnie się zapowiadające, jeszcze przed nim.

pattinson

Nie ma co owijać w bawełnę - aktorska młodość Pattinsona pozwoliła na zaszufladkowanie go na długi czas. Rola Edwarda Cullena w sadze "Zmierzch" była dla niego równie biletem do światowej sławy, co przekleństwem, skazującym aktora na wieczne porównania przy kolejnych podejmowanych przez niego rolach. Pattinson jednak zapracował na to, by się z tego stanu uwolnić, brał udział w bardziej niezależnych i nietypowych projektach, współpracował m.in. z Davidem Cronenbergiem ("Cosmopolis"), braćmi Safdie ("Good Time") czy Robertem Eggersem ("Lighthouse"). To poskutkowało mocnym awansem do głównego nurtu Hollywood w postaci jednej z ważniejszych ról w "Tenecie" Nolana oraz roli Batmana u Matta Reevesa. Ślad po Edwardzie ze "Zmierzchu" zaginął, a szufladka została wreszcie zamknięta.

Ten rok należy do Roberta Pattinsona. Przed nim niesamowite rzeczy

Można powiedzieć, że w trakcie przerwy od kręcenia kolejnej części "Batmana", Robert Pattinson nie próżnował. Tylko w tym roku premierę miały/mają cztery projekty z jego udziałem. Pierwszym z nich była "Drama", film A24 w reżyserii Kristoffera Borgliego. Charlie, bohater grany przez aktora jest portretowany raczej jako raczej dobry człowiek, którego znerwicowanie doprowadza do serii wątpliwych decyzji i utraty gruntu pod nogami. Z jednej strony jego lęk i wątpliwości mają logiczne uzasadnienie, z drugiej prowadzą one do irracjonalnej paniki, która ostatecznie nie przynosi nic dobrego. Pattinson jest niezwykle zręczny w pokazywaniu takich emocji, a z Zendayą dopełnia się tam fantastycznie.

Kilka miesięcy później Pattinson mógł oglądać samego siebie przyodzianego w zbroję - mowa rzecz jasna o "Odysei", kolejnej jego współpracy z Christopherem Nolanem. Umówmy się - znając emploi Pattinsona obsadzanie go w roli śliskich i niebezpiecznych typów to casting, który nie ma prawa się nie udać. Nolan to wie, w związku z czym grany przez Pattinsona Antinoos to właśnie przykład takiego człowieka: bezwzględny zakulisowy gracz, tchórz, który chce dla siebie potęgi, jednak brakuje mu przysłowiowych cojones, by zawalczyć o nią inaczej, niż słowem.

Oba te filmy dostarczyły nam Pattinsona w rewelacyjnym wydaniu. To jednak zdecydowanie nie koniec tego, co aktor ma nam do pokazania w 2026 roku. 9 października na wielki ekran trafi "Primetime" - film opowiadający historię prawdziwej postaci - Chrisa Hansena, prowadzącego równie kontrowersyjny kultowy program z amerykańskich lat 2000. - "To Catch a Predator", polegający na bezpośredniej konfrontacji z osobami, które były podejrzane o pedofilię. Biorąc pod uwagę to, co pokazuje nam zwiastun, powinniśmy się spodziewać intensywnego psychologicznie, pełnego napięcia kina, w którym Pattinson będzie czuł się jak ryba w wodzie.

Jak kończyć rok, to z przytupem - Pattinsona zobaczymy również w jednej z ważniejszych ról w "Diunie: Części trzeciej" (premiera 18 grudnia). To finał trylogii poświęconej Paulowi Atrydzie i jego ewolucji z młodego dziedzica w okrutnego, upojonego władzą człowieka. Brytyjskiemu aktorowi przypadła Scytale'a - postaci, która potrafi zmieniać swój wygląd i będzie rozdawała karty, jeśli chodzi o wątek spisku wymierzonego w Atrydę. To kolejny bohater, który charakterologicznie może idealnie pasować do aury Pattinsona - lub odwrotnie.

Robert Pattinson zdecydowanie nie jest aktorem, który spoczywa na laurach. Bezbłędnie balansuje pomiędzy kinem głównego nurtu a tym bardziej usposobionym artystycznie, udowadnia, że w obu da się dawać z siebie absolutne maksimum. Przynajmniej jedna z tych ról musi się skończyć walką o Oscara, nie może być inaczej (aktor NIGDY nie otrzymał żadnej nominacji!). Nawet jeśli stanie się inaczej, wiemy, że to Pattinsona nie zatrzyma.

Pracuje już nad "Batmanem II", światło dzienne powinien wkrótce ujrzeć "Here Comes The Flood" - jego nowy projekt z gatunku heist movie, z Denzelem Washingtonem i Daisy Edgar-Jones, reżyserowany przez Fernando Meirellesa. Aktor spełnia się też jako producent - to on stoi za tworzonym przez Parkera Finna remakem "Opętania" Andrzeja Żuławskiego, mającym mocną obsadę (Qualley, Turner, Dano, Calva, Chavez). Przed Pattinsonem jeszcze wiele dobrego, a perspektywa oglądania jego poczynań na wielkim ekranie jak zwykle niesamowicie elektryzuje.

Czytaj więcej:

Zdjęcie tytułowe: Denis Makarenko / Shutterstock

Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.