"Lalka" od Netfliksa to moja faworytka. Przekonała mnie do siebie dużo bardziej niż pełnometrażowa produkcja, która właśnie zadebiutowała w kinach. Mimo to po seansie kinowej "Lalki" już wiem, że tę wersję również trzeba zobaczyć. Powodów jest kilka.

Netflix pokazał "Lalkę" świeżą, a Paweł Maślona namalował dobrze znanych bohaterów powieści Bolesława Prusa w dużo żywszych barwach. Pokazał ich w innym świetle, tchnął w nich życie, pozwolił im odczuwać więcej i bardziej, a przede wszystkim wyciągnął ich ze schematów, co pozwoliło im eksplorować świat na własnych warunkach. "Lalka" Netfliksa nie była dla mnie obrazoburcza. Uważam, że uwspółcześniła bohaterów ze smakiem i okazała się być zaskakująco bliska oryginałowi niż sugerowały to plakaty z chwytliwymi hasłami. Pokochałam Drzymalską w roli Łęckiej, a także chemię między nią a Schuchardtem, której w filmie moim zdaniem zabrakło.
Film Macieja Kawalskiego nakręcono w sposób zachowawczy, lecz nie można odmówić mu odmówić, że był majestatyczny. Na wielkim ekranie wyglądał jeszcze bardziej zachwycająco - kino pokazało to, z jakim rozmachem został nakręcony. Piękne stroje, podniosła muzyka i plejada gwiazd sprawiła, że z pewnością zapisze się on w kanonie klasyków polskich produkcji. Oglądanie filmowej "Lalki" było dużym przeżyciem, choć w niektórych momentach odczułam przerost formy nad treścią. W związku z tym w duszy bardziej gra mi serialowa "Lalka", do której w przyszłości chętnie jeszcze wrócę. Dlaczego w takim razie mimo wszystko poleciłabym iść na film do kina?
Dlaczego warto obejrzeć film Lalka w kinie?
Przede wszystkim dla Marka Kondrata. Wybitny aktor wrócił do gry po kilkunastu latach przerwy i było to dla mnie bardzo wzruszające. Piękną klamrą jest to, że ojciec Kondrata, Tadeusz, również grał w "Lalce", tylko tej pierwszej, filmowej w reżyserii Jerzego Hasa z 1968 roku. Godne podziwu jest jednak nie tylko to, że Kondrat po prostu pojawił się w produkcji Kawalskiego, ale również to, jak zagrał. Przyznam, że niejednokrotnie miałam łzy w oczach. Nawet teraz, na samą myśl o tym, jaką stworzył kreację Ignacego Rzeckiego, wespół z Marcinem Dorocińskim w roli Stanisława Wokulskiego, mam szklane oczy.

Skoro mowa już o obsadzie, to nie każdemu udało się unieść ciężar tej produkcji. Jedni byli bardziej wyraziści, drudzy mniej. Rola, która najbardziej zapadła mi w pamięć, to rola pani Meliton w wykonaniu Agaty Kuleszy. Aktorka potrafiła rozładować napięcie i pozwoliła spuścić widzom powietrze po wzniosłych scenach z Wokulskim i Łęcką. Mimo że ta bohaterka w książce nie pojawiała się często, to w filmie odegrała dużą rolę. Całe szczęście, że w tym przypadku twórcy nie trzymali się kurczowo pierwowzoru literackiego. Filmowi zdecydowanie wyszło to na dobre.
Filmową "Lalkę" warto również obejrzeć dla klimatu i rozmachu. Choć jest to bardzo poprawna i zachowawcza produkcja, od ekranu nie można oderwać wzroku. Bogate stroje z epoki, scenografia dopracowana w każdym szczególe czy podniosła muzyka - to wszystko złożyło się na majestatyczny obraz, którego sam Prus z pewnością by się nie powstydził. No właśnie, pomysłowym smaczkiem był również epizodyczny występ autora "Lalki" oraz jego dialog z Wokulskim. W tej scenie uśmiech nie schodził mi z twarzy.
Kinowa "Lalka" z pewnością będzie nazywana arcydziełem. Zadbano tu o wszystko. Na palcach jednej ręki można policzyć legendarnych polskich aktorów, którzy nie pojawili się w produkcji, znakomita scenografia oddała realia epoki, a wszystko to podbijała muzyka. "Lalkę" Kawalskiego z pewnością warto zobaczyć dla samego doświadczenia. Mimo że ta od Netfliksa jest bliższa mojemu sercu, to cieszę się, że obejrzałam produkcję, która stanie się częścią polskiej historii kinematografii. Zresztą najważniejsze w tym wszystkim jest to, że każdy dostał swoją "Lalkę".
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Filmy i seriale z Kamilą Urzędowską. Lalka tego nie przebije
- Takiej Lalki nawet Netflix nie odważyłby się zrobić. Jest brutalnie
- Wszystkie adaptacje Lalki. Nie tylko filmy i seriale
- Ubierz się jak Łęcka, rozdzieraj szaty jak Wokulski. Ubrania z Lalki już w sklepach
- Lalki zrobiły psikusa. Wycieczki szkolne już się nie nabiorą
Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.