Śmierć Hala Jordana była jednym z najmocniejszych i zarazem najbardziej zagadkowych momentów "Latarni". Choć odpowiedzi poznamy zapewne w następnych odcinkach serialu, mam już swoją teorię na temat tożsamości zabójcy Zielonej Latarni.

Akcja w dużej mierze rozgrywa się w 2016 roku. To wówczas poznajemy Hala Jordana (Kyle Chandler) i Johna Stewarta (Aaron Pierre). Pierwszy pełni funkcję Zielonej Latarni, ale moralnie i na poziomie charakteru od dawna jest cieniem samego siebie. Widzi to Stewart - jego protegowany, a zarazem uczeń, którzy przygotowuje się do objęcia tej "posady" w przyszłości. Kooperacja obu bohaterów jest bardzo trudna, ale konieczna tym bardziej, że małe amerykańskie miasteczko Rushville staje się centrum międzygalaktycznej intrygi. Hal i John udają się tam, by zbadać sprawę.
Nowa teoria co do śmierci Hala Jordana. Niespodziewany kandydat na zabójcę
Pierwszy odcinek "Latarni" zafundował nam bombę dość sporych rozmiarów - nie dość, że na sam koniec przeniósł się do 2026 roku, to jeszcze poczęstował nas dość mocnym faktem w postaci śmierci Hala Jordana. Widzimy, jak John Stewart zjawia się w Rushville i wita się z panią szeryf Kerry Kane, po czym oboje sprawdzają stan zwłok Zielonej Latarni. Co nie pozostaje bez znaczenia, Hal nie ma na sobie pierścienia. Istnieje jednak dużo ważniejsze pytanie - kto popełnił tę zbrodnię?
Z zapowiedzi 6. odcinka serialu wiemy, że podczas gdy dotychczasowa fabuła rozgrywała się głównie w 2016 roku, tym razem przeniesiemy się 10 lat do przodu, a jądrem opowieści będzie wątek śmierci Hala, badanej przez Johna i Kerry. Oczywiście, jedną z chętnie podejmowanych teorii jest ta, zgodnie z którą mamy do czynienia z klonem/repliką głównego bohatera, jednak na razie bezpieczne byłoby założenie, że Jordan jest martwy "na amen". Po obejrzeniu 5. epizodu mam wrażenie, że został nam wysłany sygnał co do tego, kto może stać za odebraniem życia Zielonej Latarni.
W momencie konfrontacji Kerry i Hala, pani szeryf ujawnia Jordanowi swoje powiązania z Zoe oraz to, że od samego początku wie, kto pociąga za sznurki. Kane w pewnej chwili wypowiada do swojego adwersarza słowa "Nie zrozumiesz, co mi dała. Cud" i odmawia ujawnienia, co ma na myśli. Możemy założyć, że twórcy "Latarni" na 99,9% nie mają na myśli jej zrekonstruowanego palca. Jestem przekonany (a wraz ze mną, jak widzę, wielu internautów), że chodzi o coś znacznie bardziej żywego - człowieka. A konkretniej syna, Noaha.
Z tego odcinka dowiedzieliśmy się, że Kerry de facto dzięki Zoe rozpoczęła nowe życie. Skoro ta ma moc w postaci przyczyniania się do dobrobytu tych, którym ufa (w postaci zdrowia, bezpieczeństwa), nie widzę argumentu wykluczającego możliwość, że Kane dzięki swojej dobrodziejce została matką. Na poziomie biologicznym jej słowa o "cudzie" mogłyby szczególnie to sugerować, ale nie o biologię musi tu chodzić - generalnie Zoe swoją mocą mogła doprowadzić do sytuacji, w której Kerry, zamiast uciekać przed złolami, gruntownie zmieniła swoje życie i założyła rodzinę. Noah nie musi być jej synem - może być istotą, do której stworzenia przyczyniła się Zoe, co z kolei oznacza, że chłopiec może być kolejnym Łowcą Ludzi. To, czy Kerry potencjalnie jest tego świadoma (może nie wiedzieć, albo wiedzieć od początku, wychowując chłopca, który ma określone przeznaczenie), jest dyskusyjne, ale każda z opcji czyni z niej postać tragiczną.
No dobrze, ale dlaczego Noah miałby zabić Hala Jordana?
To wcale nie taka trudna do uzasadnienia teoria, wręcz przeciwnie. Na początku 5. odcinka jesteśmy świadkami rozmowy Zoe z Noahem. Bohaterka, będąca "babcią" chłopca, tłumaczy mu powagę sytuacji oraz to, że w trakcie nadchodzącego wielkiego starcia najprawdopodobniej zginą ludzie - w tym ci, których on kocha. Na sam koniec prosi Noaha, by ten obiecał, że zapamięta to, co mu powiedziała. Widz nie wie, o co chodzi, ale myślę, że warto rozważyć koncepcję, według której Zoe, wroga wobec Hala Jordana, postanowiła nastawić wnuka przeciwko Zielonej Latarni, by w jego oczach, superbohater ponosił odpowiedzialność za wydarzenia z Rushville. Wiemy już, że przyniosły one tragedię - miasto zostało zniszczone, a William i Zoe ponieśli śmierć, co dla chłopca oznacza śmierć dziadków.
Nie należy zatem wykluczać, że o ile prawdziwy Hal Jordan faktycznie nie żyje, został on zabity przez (starszego już o 10 lat) Noaha, pragnącego zemsty za to, co się stało z jego miasteczkiem oraz rodziną. Jeśli chłopak faktycznie jest tworem Zoe i Łowcą Ludzi, to stwarza to ogromne ryzyko, a potencjalne zasianie w nim pragnienia zemsty tylko je potęguje.
Więcej o "Latarniach" przeczytacie na Spider's Web:
- Nowy zwiastun Latarni zdradza wielką zmianę. Nie mogę się doczekać
- Co wiemy o szeryf Kane? Nowy odcinek ujawnia fakty
- Latarnie w 4. odcinku odkrywają karty. Wyjaśniamy zakończenie
- Przełomowy odcinek Latarni. Nareszcie poznaliśmy prawdę
- Kim jest Sinestro i czemu nowe Latarnie nie są zielone? Czas na Spektrum
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.