REKLAMA

Latarnie w 4. odcinku odkrywają karty. Wyjaśniamy zakończenie

Wczoraj w HBO Max zadebiutował czwarty odcinek "Latarni". Ekscytacji nie brakowało, tym bardziej, że poznaliśmy w nim nowe informacje, związane z intrygą w Rushville. Analizujemy, co wydarzyło się w finale odcinka i na czym stoimy po połowie sezonu.

latarnie odcinek 4 fabula
REKLAMA

Tytułowi bohaterowie to nikt inny, jak Hal Jordan (Kyle Chandler) i John Stewart (Aaron Pierre). Pierwszy jest Zieloną Latarnią, osobą znaną ze swojej niesubordynacji, będącą w jakiejś formie kryzysu wieku średniego. Jego aura podstarzałego, zmęczonego bohatera, nieco kłóci się z tym, czego oczekuje od niego John - szkolący się na Zieloną Latarnię rekrut, którego Hal ma być mentorem. Niesnaski między mężczyznami nie znikną nawet, gdy obaj zaangażują się w śledztwo dotyczące kosmicznej aktywności na amerykańskiej prowincji, Rushville.

REKLAMA

Latarnie trzymają kurs. Nowy odcinek podkręca dynamikę między Johnem a Halem

Na początku odcinka dowiadujemy się więcej (choć nie wszystkiego) na temat feralnej rozmowy Hala Jordana z jego dawnym mentorem, osadzonym w więzieniu Sinestro (Ulrich Thomsen). Intryga wokół tożsamości Łowcy Ludzi zatacza coraz szersze kręgi, a wszystko wskazuje na to, że palce w jego obecności macza nie kto inny, jak William Macon (Garret Dillahunt). Hal i John czynią starania, by dowiedzieć się, czego mężczyzna pilnuje na swoim terytorium, a wizyta Strażniczki Lianny (Laura Linney) nie pozostaje bez znaczenia w kontekście intensywnej relacji obu bohaterów.

"The Weenie" (tytuł nowego epizodu) póki co cieszy się mianem najlepszego odcinka spośród wszystkich dotychczas wypuszczonych. Nie jestem tym faktem specjalnie zdziwiony - rzeczywiście, 4. odcinek stanowi przyspieszenie fabuły "Latarni", jest energiczniejszym poruszaniem się po fabularnej szachownicy. Bohaterów widzimy w trakcie wykonywania swojej detektywistycznej roboty, konfrontacji z kolejnymi postaciami i poznawania nowych, istotnych informacji.

Jedną z większych i bardziej intrygujących tajemnic dotyczących miasteczka, w którym przebywają bohaterowie, było to, że szpital, w którym leżał Hal, był praktycznie pusty - nowoczesny sprzęt, infrastruktura, a ludzi zero. William Macon, konfrontując się z Halem i Johnem, ujawnił, że ten stan nie jest przypadkiem - to zasługa tajemniczego sponsora, który w zamian za ochronę swojej tożsamości, zapewnia bezpieczeństwo i zdrowie zarówno Maconowi, jak i całemu Rushville. Nie ulega zatem wątpliwości, że stawka jest wysoka - kimkolwiek jest ta postać, to w jej rękach są losy miasteczka. Jeśli coś jej się stanie, i William, i miasto, będą w niebezpieczeństwie. Nie potrzeba tu węszących Zielonych Latarni.

REKLAMA

Kolejną, prawdopodobnie jeszcze większą zagadką, była ta dotycząca Łowcy Ludzi.

Trudna do rozwiązania o tyle, że postać ta ma umiejętność przemiany w dowolną postać w niemal niewykrywalny sposób. Niemal, ponieważ jak Hal dowiedział się od Sinestro, to, co charakteryzuje Łowców, niezależnie od wcielenia, to wada serca, która jest niewykrywalna za życia, a sam organ - niemożliwy do odtworzenia. Innymi słowy, trzeba byłoby wyrwać serce delikwentowi, by upewnić się, co do jego tożsamości.

Dowiedzieliśmy się, że na pewno nie jest nim Hector Gutierrez, podstawiony do zarządzania rzeźnią. Mimo wskazania tropu w tę stronę, Łowcą Ludzi nie jest również William Macon - co nie zaskakuje, bo i po co Łowca miałby się wychylać tak, jak Macon to robi? To musiała być postać, która przemyka, prześlizguje się - nie jest na pierwszym planie wszystkiego. Zgodnie z tymi ramami, okazało się, że Łowcą Ludzi jest najprawdopodobniej Zoe - żona Williama Macona i zarazem kochanka Johna Stewarta. W 4. odcinku dowiadujemy się, że Macon przechodził sponsorowane przez tajemniczego dobroczyńcę leczenie raka, a Zoe była jego pielęgniarką. Gdy kobieta przybywa na spotkanie z Johnem, które kończy się w łóżku, ujawnia mu, że gdy poznała Williama, ten umierał, a ona uratowała mu życie. Nie doprecyzowała, jak, ale był to wystarczający sygnał, że bohaterka nie jest tylko pielęgniarką.

REKLAMA

Zakończenie 4. odcinka Latarni przyniosło wstrząs

Zanim bohaterowie znaleźli się u Gutierreza, Zoe odjechała i wszystko wskazywało na to, że została zamordowana: jej auto zestrzelono bowiem z drona. Później jednak przeczucie Hala konfrontuje się z przeczuciem Johna. Uwagę Jordana zwraca chociażby to, że "junior" nie wykazał żadnych emocji w związku ze śmiercią kobiety, do której żywił pewne uczucia. Po tym, jak zobaczył Stewarta przerażonego wobec zagrożenia skierowanego w jego rodziców, wreszcie do niego doszło: John wiedział, że to Zoe jest Łowcą Ludzi.

REKLAMA

Choć Hal wewnątrz z pewnością ma w sobie podziw wobec zdolności detektywistycznych swojego partnera (czemu zaskakująco często dawał wyraz w 4. odcinku), jest równocześnie zły, że ten nie raczył się podzielić swoją wiedzą, ani powiedzieć, kiedy zrozumiał prawdziwą tożsamość Zoe. Mimo, że wątpliwości wobec tego, kim jest bohaterka, wciąż są zasadne, zapowiedź 5. epizodu ostatecznie potwierdziła, że bohaterka rzeczywiście przeżyła i zapewne wróci w następnych odcinkach.

Jak za to wygląda relacja Hala i Johna po połowie sezonu?

Pewnie zbyt wcześnie na takie wnioski i jeszcze wiele w tym aspekcie się wydarzy, ale odniosłem wrażenie, że mimo nagranych przez Hectora, cierpkich słów wypowiedzianych przez Stewarta pod adresem Jordana, panowie zyskali wobec siebie więcej luzu i respektu. Hal zdaje się coraz bardziej dostrzegać rzeczywisty potencjał "juniora", doceniać to, jak angażuje się w śledztwo, zaś John, jak przypuszczam, małymi krokami rewiduje swój negatywny stosunek do starszego kolegi, który odsłania przed nim bardziej prywatną część swojego życia, okazuje się wyjątkowo skory do refleksji, wybacza mu słowa, które usłyszał, a co kluczowe - wciąż pokazuje, że rola kosmicznego gliniarza wyciągającego z ludzi informacje jest dla niego stworzona (świetna scena konfrontacji z Hectorem).

Nie jestem jednak naiwny - zostały nam cztery odcinki, aktualnie mamy za sobą połowę serialu i wciąż parę nierozwiązanych zagadek. Sytuacja pomiędzy Johnem i Halem, ale również związana z ich śledztwem - wszystko to z czasem prawdopodobnie się popsuje, biorąc pod uwagę przeznaczenie Stewarta. Wiemy, że John de facto sprzeciwił się Strażnikom, nie dokonując "wrogiego przejęcia" pierścienia od Hala i wybrał lojalność wobec niego. Sam odcinek kończy się czynnością, którą Jordan już raz wykonał - wyskoczył z jadącego na zderzenie ze słupem telefonicznym, auta, pozostawiając Stewarta w nim. Czy to oznacza, że Hal jest pod wpływem Sinestro znacznie mocniej, niż sam jest w stanie to przyznać? Czy miał na celu zabicie Johna, zgodnie ze wskazaniem dawnego mistrza? Czy może to forma "ukarania" Stewarta za to, że ten zataił przed nim prawdę o Zoe? Czas pokaże, a intensywnych zwrotów akcji z pewnością nie zabraknie.

"Latarnie" są dostępne do obejrzenia w HBO Max.

Obserwuj nas w Google Discover
REKLAMA

Więcej o "Latarniach" przeczytacie na Spider's Web:

REKLAMA
Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA